• Środa, 22 kwietnia 2026

    imieniny: Łukasza, Leona, Gajusza

Przymierze Lewicy z Kościołem?

Sobota, 3 maja 2014 (15:00)

W niektórych kręgach tak zwanego Kościoła otwartego, czy – jak określa to ks. prof. Czesław Bartnik – katolewicy, przeważa złudny pogląd, szerzony w Polsce także przez michnikowskie środowisko, o tak zwanej tolerancyjnej lewicy, zakresem ideologicznym i treścią koncepcji mogącej swobodnie korespondować z katolicką nauką społeczną Kościoła świętego. Ten mit należy jednoznacznie obalić i wskazać na poważne zagrożenie, jakie ze sobą niesie.

Zacznijmy od podstawowego faktu, że Kościół katolicki nie jest ani lewicowy, ani prawicowy, co podkreślał niestrudzenie Prymas kardynał August Hlond w swoich pismach i wystąpieniach. Ponadto „lewicowe” nauczanie Kościoła było historycznie najpierwsze, o czym wspomina z kolei m.in. św. Jan Paweł II w swojej książce „Pamięć i tożsamość”.

Lewica zawsze zwalczała Kościół. Tak zwane przymierze Lewicy z Kościołem było dla tej pierwszej okazją do podstępnego osłabiania doktryny, autorytetu, a nawet sensu egzystencji katolicyzmu, zaś dla Kościoła niosło fatalne w skutkach konsekwencje, w Europie w postaci francuskiego Sillonu (potępionego przez św. Piusa X), w szczególności zaś w Ameryce Łacińskiej, jeśli wspomnimy ruch związany z tak zwaną „teologią wyzwolenia” (potępioną przez św. Jana Pawła II).

Jawnie i skrycie

Od czasów Dziejów Apostolskich, czyli od momentu powstania Kościoła na ziemi, jest on dobrem otwartym na wszystkich ludzi. To Kościół od początku swego istnienia głosił hasła „wolność”, „równość”, „braterstwo”, idee skradzione i zdeptane przez ducha dziejów, w postaci doktryn filozoficznych i ideologii antychrześcijańskich, czyli de facto antyludzkich. Wystarczy wspomnieć o rewolucji francuskiej, bolszewickiej, meksykańskiej, hiszpańskiej, o narodowym socjalizmie, gdzie wspomniane slogany bez pokrycia mutowały do rozmiarów niszczycielskich bestii, mordujących nie tylko duchownych i świeckich Kościoła, ale ludzkość w ogóle, przyjmując postać marksizmu, leninizmu, anarchizmu, nihilizmu, ateizmu wojującego, liberalizmu, neopogaństwa nowej lewicy, feminizmu, słowem – antyklerykalizmu jako takiego.

W momencie uzyskania niepodległości przez Polskę szeroki front lewicy przystąpił niemal natychmiast do frontalnego ataku na Kościół, wykorzystując jego dezintegrację, pewne strukturalne i hierarchiczne osłabienie powojenne, spiesząc się przed reorganizacją Kościoła w nowej Polsce (która ku przerażeniu lewicy nastąpiła stosunkowo szybko dzięki zasługom m.in. wspomnianego Prymasa Hlonda).

Warto przypomnieć, że pierwsza Konstytucja niepodległej Polski, z 17 marca 1921 roku, zaczynała się od słów: „W imię Boga Wszechmogącego” i wyrażała wdzięczność Narodu i nowo utworzonego państwa – Opatrzności za wolność i wyzwolenie po półtorawiekowej niewoli. Dokument nie oddzielał Kościoła od państwa, czego żądała lewica, a także czego domagała się prawica, nie czynił katolicyzmu religią stanu.

Konstytucja gwarantowała wszystkim obywatelom wolność sumienia, prawo do publicznego i prywatnego wyznawania swej wiary. Po tej porażce, wzorem zaczerpniętym z masońskiej Francji, która wyrugowała Kościół z życia publicznego, polska lewica domagała się praw wykluczających wpływ Kościoła na życie publiczne, zwłaszcza w nauczaniu szkolnym.

Po ogłoszeniu nowej Konstytucji, która była świętem narodowym, Sejm udał się do katedry warszawskiej, gdzie w obecności ks. kard. Kakowskiego, Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego, premiera Wincenta Witosa oraz ministrów odśpiewał hymn „Te Deum”.

Dziś, gdy zakusy lewicy są coraz śmielsze, ordynarniejsze i grubiańskie, chociaż – jak wiemy – w tym przypadku „nihil novi sub sole”, potrzeba radykalnego powrotu do tradycji niepodległościowych związanych z duchem II Rzeczypospolitej.

Podsumowując, porozumienia oraz współpracy nie chce przede wszystkim lewa strona, trudno zatem mówić o jakichkolwiek kompromisach. Zaś piewcy lewicowego Kościoła to w gruncie rzeczy emisariusze neobolszewizmu, będącego odsłoną niszczenia Kościoła. Od wewnątrz.

Dr Tomasz M. Korczyński