• Środa, 22 kwietnia 2026

    imieniny: Łukasza, Leona, Gajusza

Wspaniały patron batalii o życie

Środa, 30 kwietnia 2014 (14:57)

Przemawiając jako humanista, artysta, poeta, pisarz, dydaktyk, naukowiec, profesor Karol Wojtyła, zanim stanął na czele Kościoła, swój dyskurs i tok rozumowania filozofii personalistycznej ukierunkowywał stale na ludzką osobę, najczęściej tę słabszą, bezbronną, chorą, biedną. Papież nigdy nie taił, że jego „zainteresowanie człowiekiem jako osobą” było zakorzenione w Nim od bardzo dawna.

W czasie studiów na polonistyce analizował człowieka jako twórcę języka, będącego też tematem literackim. Później wątek osoby ludzkiej dla Karola Wojtyły, kapłana, stał się centralnym tematem duszpasterskim. W dalszej swojej posłudze nigdy tego tematu nie porzucił. Według normy personalistycznej zaproponowanej w „Miłości i odpowiedzialności” osoba ludzka nie może być traktowana jako przedmiot użycia i wykorzystywania. Człowiek ma być darem dla bliźniego, ma za zadanie ofiarowywać siebie każdego dnia, wykraczać ponad swoje egoistyczne i partykularne interesy. Tylko w Ewangelii Chrystusowej „zawiera się konsekwentna deklaracja wszystkich praw człowieka, nawet tych, które z jakichś powodów mogą być niewygodne”.

Obrońca życia

W tym znaczeniu, wedle słów Papieża, „osoba urzeczywistnia się przez miłość”, a „prawo do życia jest dla człowieka prawem najbardziej podstawowym”. To twarde, bezkompromisowe stanowisko Papieża wychodzi naprzeciw współczesnej kulturze liberalnego ateizmu, hedonizmu i materialistycznej laicyzacji życia. Argumentacja tego weta Jana Pawła II wobec cywilizacji śmierci jest w gruncie rzeczy prosta.

Człowiek dorosły za pośrednictwem usankcjonowanego prawa, w postaci legalizacji przerywania ciąży, staje się decydentem o najwyższej władzy, a więc jako agresor pozbawia drugiego człowieka, tyle że nienarodzonego, prawa do życia. Podkreślając akt najwyższej niesprawiedliwości, całkowitą niemoc człowieka w łonie matki do obrony, Papież nawołuje do sumień, aby bronić za wszelką cenę prawa do życia każdej ludzkiej istoty, niewinnej i bezbronnej, aby nie zamieniać naszej epoki w bastion kultury zagłady. Stwórca w przykazaniu: „Nie zabijaj” nie pozwala na żadną alternatywę, nie podaje żadnych szczególnych wyjątków, dla których można by tę formułę zmienić.

Chory i cierpienie

Innym ważnym wątkiem batalii o życie, który dziś inspiruje miliony ludzi, jest kierowanie uwagi na chorego człowieka i jego cierpienie. Zajmował on w nauczaniu Kościoła katolickiego szczególne miejsce. Na wzór Jezusa z Nazaretu, który przyszedł do ułomnych i odrzuconych tej ziemi, Jan Paweł II szedł śladami swego Mistrza i starał się uczulić ludzki świat na ból fizyczny człowieka i odszukać jego sens w konfrontacji z wiecznie miłosiernym Bogiem. Papież w czułych słowach zawsze zwracał się do nieuleczalnie chorych, cierpiących i szukających ukojenia.

W swoich pielgrzymkach nie zapominał odwiedzać ośrodków zdrowia, szpitali, domów spokojnej starości, leprozoriów, domów opieki dla niepełnosprawnych, zakładów psychiatrycznych. Doceniając poświęcenie i pracę w miłości i miłosierdziu misjonarzy, misjonarek, zakonnic, zakonników, kapłanów i świeckich, oddających codziennie na świecie posługę tym najbardziej potrzebującym, ubogim, biednym, chorym i umierającym, Jan Paweł II dziękuje i błogosławi wszystkim działającym w trudzie chrześcijanom, których życie jest świadectwem miłosierdzia i oddawania hołdu Bogu poprzez niesienie pomocy cierpiącym i bezbronnym. Rozdział piąty encykliki „Redemptoris missio” kończy podziękowaniami dla misjonarzy za ich trud życia codziennego, za służbę w szkołach, ośrodkach zdrowia, leprozoriach, domach opieki dla niepełnosprawnych i osób starszych. Ich zaangażowanie i wysiłek w służbę bliźniemu „dają świadectwo o duchu całej działalności misyjnej: o miłości, która jest pobudzającą siłą misji”. Motorem zasilającym to działanie jest miłość, a „cokolwiek się szczerze uczyni dla niej i zgodnie z nią, nigdy nie będzie niewłaściwe”.

Świadek

Jan Paweł II, będąc już człowiekiem wiekowym i ciężko chorym, zapamiętany w ostatnich miesiącach życia z grymasem bólu na twarzy, udowodnił chrześcijańskim życiem, że człowiek stary i schorowany pozostaje do końca darem od Boga i nikt prócz samego Boga nie ma prawa pozbawić go życia. I między innymi tą walką ze słabością chorego organizmu, jak zauważyli biskupi polscy w liście do wiernych z 10 maja 2005 roku, „zdobył On sobie wielki posłuch także, a może nawet szczególnie, u ludzi młodych, rzekomo bardzo opornych na wszelkie autorytety... właśnie dlatego, że sam żył zgodnie z tym, do czego innych zachęcał”.

Ponieważ cierpienie jest również darem od Boga. Papież wyraził to najpełniej, niosąc swój krzyż, przygnieciony chorobą, której świadkiem był cały świat oglądający ostatnie i nieme błogosławieństwo przytłoczonego jej brzemieniem, odchodzącego Papieża podczas Urbi et Orbi w Niedzielę Wielkanocną 2005 roku. To jest przepotężna inspiracja dla młodych ludzi, którzy łakną i pragną autorytetów, a nie dla salonowych dorosłych chłopców w krótkich spodenkach. Wiarygodnych świadków, żyjących Prawdą. Oczekują oni teorii przekutej w praktykę, domagają się konkretów, a nie czczego wielosłowia herosów mówiących: „tak – tak, nie – nie”. Jan Paweł II przekonywał ich właśnie świadectwem swego życia, gdy wielokrotnie powtarzał: „tak dla życia”, którą to zasadę wyznają dziś katolicy walczący o życie nienarodzonych, słabych, chorych i starych.

Kanonizacja Jana Pawła II jest dopiero początkiem walki o życie. Nie możemy, czego nie chciałby przede wszystkim Ojciec Święty, zapominać, że wciąż mamy wiele do zrobienia, aby życie w Polsce było w pełni chronione od momentu poczęcia aż po naturalną śmierć. Mamy jednak wspaniałego patrona tej batalii o życie, dlatego „nie lękajmy się”.