Bezkarny gensek
Środa, 30 kwietnia 2014 (02:00)Były szef partii komunistycznej Stanisław Kania nie odpowie za wprowadzenie stanu wojennego.
Sąd uznał wczoraj, że nie można podważyć wyroku uniewinniającego Kanię. – Sąd Najwyższy postanawia oddalić kasację – stwierdził sędzia Rafał Malarski.
Instytut Pamięci Narodowej podnosił w kasacji, że sąd apelacyjny, który uniewinnił Kanię, nie zbadał należycie wszystkich podnoszonych zarzutów w apelacji. Ponadto, że jeden z sędziów sądu został wyznaczony na dwa dni przed rozprawą, co oznacza, że nie mógł się właściwie zapoznać ze wszystkimi 78 tomami akt sprawy. – Zarzut nienależytego zapoznania się z całokształtem materiału dowodowego należy poddać zdecydowanej krytyce – podkreślił sędzia Malarski.
Decyzja sądu nie była jednogłośna. Zdanie odrębne zgłosił sędzia Józef Dołch. – Argumenty, które zostały zawarte w kasacji, jednego z sędziów przekonały – mówił po wyroku z satysfakcją prokurator Bogusław Czerwiński z IPN.
– Sąd Najwyższy w ocenie stanu wojennego zajmuje stanowisko takie, jakie zaprezentował TK w wyroku z 2011 r., że stan wojenny został wprowadzony z pogwałceniem obowiązującego wówczas prawa – podkreślił Malarski. Wskazał, że jego skutkiem było naruszanie swobód obywatelskich, pozbawianie wolności oraz ofiary śmiertelne. Sędzia podkreślił, że nie zgadza się z podejściem bagatelizującym te skutki stanu wojennego, które prezentował oskarżony. Pion śledczy IPN oskarżał Stanisława Kanię o to, że będąc szefem partii komunistycznej (PZPR), podpisał w marcu 1981 r. dwa dokumenty przygotowujące stan wojenny, które przewidywały m.in. bezprawne pozbawianie obywateli wolności.
Sąd Okręgowy w Warszawie w 2012 r. uznał, że stan wojenny nielegalnie wprowadziła tajna grupa przestępcza o charakterze zbrojnym pod wodzą gen. Wojciecha Jaruzelskiego w celu likwidacji NSZZ „Solidarność”, zachowania ustroju komunistycznego, a także osobistych pozycji we władzach PRL. Sąd skazał wówczas na dwa lata więzienia w zawieszeniu byłego szefa MSW Czesława Kiszczaka za udział w grupie przestępczej przygotowującej stan wojenny. A uniewinnił od takiego zarzutu Kanię, ponieważ ten „opowiadał się za politycznym rozwiązaniem sytuacji”. W czerwcu ubiegłego roku sąd apelacyjny odrzucił apelację w sprawie uniewinnionego Kani.
– Bez jego podpisów 13 grudnia nie zaistniałby w takim kształcie – tłumaczył wczoraj w Sądzie Najwyższym prokurator IPN Bogusław Czerwiński. Dodał, że Kania akceptował bezprawne działania planujące stan wojenny i nie przeciwstawiał się jego wprowadzeniu.
Kania bronił się, że to Związek Sowiecki naciskał na władze polskie, by wprowadziły stan wojenny. – Dla sojuszników stałem się główną przeszkodą w tej presji – stwierdził.
– Niewątpliwie dla mnie wprowadzenie stanu wojennego było zamachem stanu, niezgodnym z ówczesnym prawem, dokonanym na życzenie Moskwy. Zobowiązał się do tego rządzący układ w Polsce: gen. Wojciech Jaruzelski i Stanisław Kania, I sekretarz PZPR – podkreślał mec. Piotr Andrzejewski. – Praktyczny udział I sekretarza Kani w przygotowywaniu stanu wojennego był faktem. Nie mnie oceniać jego brak akceptacji lub oporu przeciwko temu, co postanowiono w Moskwie. Jako I sekretarz KC PZPR miał ograniczony zakres odpowiedzialności w ramach struktury prawnej władzy PRL do akceptacji bądź podżegania do zaplanowanego przestępstwa zamachu stanu – dodał.
Zenon Baranowski