Kwietniowe ludobójstwa
Wtorek, 29 kwietnia 2014 (11:05)„Naród ma sens wyłącznie historyczny” (Jan Paweł II „Pamięć i tożsamość”)
Jan Paweł II wielokrotnie mówił o tym, że naród nie może zapominać o swojej historii, bo zginie, kiedy się od niej odwróci, i wówczas nie będzie miał żadnej przyszłości. To dotyczy nie tylko państw, ale kontynentów i ich historii (dlatego wciąż tak bulwersuje kwestia marginalizowania dziedzictwa chrześcijańskiego w Europie).
Czy w Polsce godnie bronimy tej ważnej cezury, jakim był chrzest Polski i jego konsekwencje dla Narodu? W bardzo ważnej książce „Pamięć i tożsamość” Jan Paweł II napisał: „Mówiąc bowiem o chrzcie, nie mamy na myśli tylko sakramentu chrześcijańskiej inicjacji przyjętego przez pierwszego historycznego władcę Polski, ale też wydarzenie, które było decydujące dla powstania narodu i dla ukształtowania się jego chrześcijańskiej tożsamości. W tym znaczeniu data chrztu Polski jest datą przełomową. Polska jako naród wychodzi wówczas z własnej dziejowej prehistorii, a zaczyna istnieć historycznie”.
Rocznica ludobójstwa katyńskiego jest już nierozerwalnie związana z katastrofą w Smoleńsku. Podczas mordowania bezbronnych Polaków w 1940 roku sowieccy bandyci na rozkaz Stalina eksterminowali bez sądu ponad 21 tys. obywateli polskich. Rzeź naszych elit dokonywana była w takich miejscach, jak Katyń, Charków, Twer, Kijów czy Mińsk, a dotknęła przebywających w niewoli Sowietów po porażce kampanii wrześniowej i zdradzieckiej napaści ZSRS na Polskę 17 września 1939 roku. 10 kwietnia 2010 roku w katastrofie lotniczej zginęli nasi przywódcy i reprezentanci, ludzie wybrani przez nas, sprawujący władzę dla nas. Wszyscy oni, niezależnie, czy reprezentowali lewą czy prawą stronę sceny politycznej, czy stali w jej centrum, chcieli oddać hołd pomordowanym i zagrzebanym bestialsko w bezimiennych, masowych grobach Lasu Katyńskiego, elicie naszego Narodu. Nie zdążyli. Sami oddali życie i dołączyli do zatrważającej liczby naszych rodaków, których zabrał nam ten przeklęty las.
Każda tragedia narodowa ma swoją genezę, przebieg i konsekwencje, które należy rozpatrywać odrębnie. Chcę zatem wspomnieć o jeszcze innych ludobójstwach, ponieważ kwiecień to również krwawy miesiąc dla dwóch innych narodów.
W kwietniu minęły dwie inne straszliwe rocznice masakr, których pamięci nie można zaprzepaścić. O holokauście Ormian pisałem już na łamach portalu NaszDziennik.pl, ale pamięć ludzka jest krucha, więc trzeba utrwalać i przypominać o takich wydarzeniach stale (zob. tutaj: http://naszdziennik.pl/wiara-przesladowania/75504.html). W wyniku ludobójstwa w latach 1915-1917 Turcy i Kurdowie zamordowali ok. 1,5 miliona ludzi. Tym samym władze tureckie pozbyły się na stałe „kwestii” ormiańskiej i chrześcijańskiej zarazem, bo Ormianie są pierwszym narodem, który przyjął Chrystusa.
Innym ludobójstwem kwietniowym była trzymiesięczna rzeź Tutsi dokonana przez Interahamwe – ekstremistów Hutu, która zaczęła się 6 kwietnia 1994 roku. W jej wyniku zamordowano do miliona osób, głównie cywilów pochodzenia Tutsi, niezależnie, czy były to dzieci, kobiety, starcy czy mężczyźni. Zastanawiam się, jak się dziś czują ci, którzy mieli stać na straży bezbronnych? Świat Zachodu wiedział, co się wydarzy. Każda wielka akcja eksterminacyjna musi być zaplanowana w czasie. Zgromadzenie setek tysięcy maczet nie pozostaje przecież niewidzialne.
O przeszłości mówić i pisać trzeba. Lewicowi i liberalni politycy nakazują spoglądanie w przyszłość, bo to ona ma być najważniejsza. Apelują, aby przeszłość zostawić historykom. Ci spoglądający w przyszłość to ludzie, którzy reprezentują środowiska mające wiele na sumieniu, jak na przykład polscy postkomuniści. Oczywiście ci „przyszłościowcy” działają nie tylko w Polsce, ale także w Turcji, Niemczech, Rosji, USA, Japonii czy Chinach, czyli w krajach, które nie mają czystych sumień.
Jeśli zapomnimy o zobowiązaniu wobec pomordowanych ludzi, zaprzepaścimy ich testament, zezwolimy, aby poprawność polityczna i kłamstwo historyczne zdominowały pamięć o nich, kto wie, jak szybko demony ponownie zaatakują i stworzą kolejny holokaust. Odpowiedzią dla tych propagandystów rodem z „Roku 1984” Orwella (chodzi mi tu o ten wątek powieści, gdy decydenci nakazywali co rusz fabrykowanie historii i wymazywanie z niej niewygodnych faktów) jest cytat z Hitlera. Adolf Hitler miał powiedzieć we wrześniu 1939 roku, a więc tuż przed atakiem na Polskę, do swoich dowódców Wehrmachtu: „Zabijajcie bez litości kobiety, starców i dzieci; liczy się szybkość i okrucieństwo. Kto dziś pamięta o rzezi Ormian?”. Dlatego nie zapominajmy, bo pamięć historyczna ratuje tożsamość Narodu.