• Piątek, 3 kwietnia 2026

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

Czekając na protezę

Sobota, 18 sierpnia 2012 (06:23)

Na wizytę u lekarza specjalisty muszą czekać rok. Bywa, że dłużej. A problemy dotykają ich tu i teraz. Największą bolączką weteranów rannych na misjach poza granicami kraju - bo o nich mowa - są utrudnienia w dostępie do świadczeń medycznych, zwłaszcza protez.

Zawody strzeleckie imienia gen. broni Tadeusza Buka na terenie 1. Warszawskiej Brygady Pancernej w Warszawie-Wesołej zakończyły doroczne spotkanie żołnierzy rannych i poszkodowanych w misjach poza granicami kraju. Wystartowało 71 zawodników.

Weterani mogli nie tylko sprawdzić swoje umiejętności na strzelnicy, specjalnie dla nich zorganizowano też zajęcia na rzutni granatem czy strzelanie z karabinka i pistoletu przy wykorzystaniu trenażerów.

Tegoroczne, czwarte już zawody strzeleckie wygrał starszy plutonowy rezerwy Janusz Raczy - zwycięstwo dało mu 112 punktów. Na drugim miejscu uplasował się sierżant rezerwy Piotr Kurpas z wynikiem 107 punktów, a trzecie zajął sierżant rezerwy Marek Rodkiewicz ze 104 punktami.

Główny cel zawodów - jak podkreśla płk Krzysztof Gradys, pełnomocnik dowódcy Wojsk Lądowych ds. Poszkodowanych w Misjach - to jednak nie tyle zdobywanie pucharów, co integracja środowiska rannych i poszkodowanych.

- To spotkanie jest dla nich szansą, by na chwilę powrócić do jednostki wojskowej, wystąpić w mundurze. To szczególnie ważne dla tych z nich, którzy na co dzień z racji doznanych ran i kontuzji pozostają poza wojskiem. Poza tym stwarza też okazję, by członkowie stowarzyszenia mogli w swoim gronie porozmawiać o sprawach i problemach, z jakimi borykają się na co dzień - tłumaczy Gradys.

Wtóruje mu prezes Stowarzyszenia Rannych i Poszkodowanych w Misjach poza Granicami Kraju mł. chor. sztab. w st. spocz. Tomasz Kloc.

- Celem naszego stowarzyszenia jest pomaganie tym z nas, którzy doznali uszczerbku na zdrowiu w czasie misji zagranicznych. Od kilku miesięcy pomaga nam w tym ustawa o weteranach, ale jest ona aktem świeżym. Często mamy do czynienia z jednostkowymi sprawami, które udaje się rozwiązać dzięki wsparciu dowódców jednostek czy przełożonych wyższego szczebla. Dlatego cieszy mnie, że mamy okazję spotkać tak wielu generałów i ludzi, którzy mogą nas wesprzeć - podkreśla.

Zawody, takie jak te w Wesołej, to dobry pretekst, by spotkać się we własnym gronie, porozmawiać i poczuć tak, jakby znów wszyscy byli w czynnej służbie. Po zakończeniu oficjalnej części rywalizacji z weteranami spotkał się wiceminister obrony gen. Waldemar Skrzypczak, były dowódca Wojsk Lądowych.


Egzotyczna wykładnia Kozieja

Największą bolączką weteranów rannych na misjach poza granicami kraju są utrudnienia w dostępie do świadczeń medycznych, w szczególności protez i niektórych leków. Na wizytę u lekarza specjalisty muszą niekiedy czekać rok. Bywa, że dłużej. A problemy są tu i teraz. Czy ustawa o weteranach coś zmieni?

- Byłem na zlocie rannych weteranów z różnych krajów. Powiem szczerze, że wszędzie w gruncie rzeczy wygląda to lepiej niż u nas. Po pierwsze, ludzie, którzy nie mają kończyn, mają zapewnione przez państwo najwyższej jakości protezy. U nas jest z tym problem, na to wszystko trzeba pieniędzy, nie wiadomo skąd, nie są to rzeczy refundowane. Mamy legitymacje weterana poszkodowanego, ona nas upoważnia do świadczeń bez kolejki czy zakupu leków taniej, ale to tylko teoria - wskazuje rozmowie z "Naszym Dziennikiem" jeden z podoficerów rannych na misji.

Obecni na zawodach szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego gen. Stanisław Koziej i szef Sztabu Generalnego WP gen. Mieczysław Cieniuch zapewniali jednak, że system opieki nad weteranami działa.

- Wystarczy w tej chwili trochę poprawić indywidualne przypadki lub wyeliminować jakieś niedoskonałości na poziomie wykonawczym - mówił gen. Cieniuch. Jego zdaniem, problemy zgłaszane przez żołnierzy wymagają głównie poprawy dokumentów niższej rangi albo "doprowadzenia niektórych informacji na sam dół, do jednostek wojskowych, albo nawet do pododdziałów".

Ciekawą, by nie rzec: egzotyczną wykładnię prawa zaprezentował gen. Koziej. W jego ocenie, niektóre akty wykonawcze do ustawy o weteranach, która weszła w życie pod koniec marca, wymagają korekty.

- Ustawa w samej swojej treści i istocie jest właściwa, ale nie wszystko od razu musi funkcjonować prawidłowo - przekonywał szef BBN.

Od 2009 r. istnieje możliwość kierowania, za zgodą komisji lekarskiej, żołnierzy poszkodowanych na specjalne stanowiska, przewidziane dla osób z kategorią wojskową "zdolny z ograniczeniami". W ten sposób służy obecnie ponad 20 żołnierzy, najczęściej w administracji i logistyce. Najlepsi kierowani są na kursy podoficerskie.

Zawody strzeleckie im. gen. Tadeusza Buka, odbywające się pod patronatem szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, zorganizowało Stowarzyszenie Rannych i Poszkodowanych w Misjach poza Granicami Kraju wspólnie z Dowództwem Wojsk Lądowych.

Do Wesołej przyjechali m.in: gen. broni Zbigniew Głowienka, dowódca Wojsk Lądowych, gen. dyw. Jerzy Biziewski, dowódca 2. Korpusu Zmechanizowanego, gen. dyw. Janusz Bronowicz, dowódca 16. Dywizji Zmechanizowanej, gen. bryg. Marek Sokołowski, dowódca 25. Brygady Kawalerii Powietrznej, gen. bryg. Stanisław Olszański, dowódca 21. Brygady Strzelców Podhalańskich, oraz gen. bryg. Andrzej Przekwas, dowódca 1. Brygady Pancernej.

W przyszłym roku zawody zaplanowano pod koniec maja we Wrocławiu.

Piotr Czartoryski-Sziler