• Poniedziałek, 23 marca 2026

    imieniny: Pelagii, Feliksa, Oktawiana

Zapewne znajdzie się powód na nałożenie embarga

Poniedziałek, 28 kwietnia 2014 (22:15)

Stowarzyszenie Dystrybutorów Owoców i Warzyw uważa, że kolejne embargo nałożone przez Rosję na polskie towary, tym razem  owocowo-warzywne, to tylko kwestia czasu.

 

– Cały czas żyjemy nadzieją, że tego embarga nie będzie, bo byłoby to w tej chwili katastrofą i dla producentów, i dla eksporterów. Ale trzeba podkreślić, że to embargo nie byłoby też dobrą wiadomością dla strony rosyjskiej, bo to oznacza również dużą stratę po stronie rosyjskiej – mówi Jolanta Kazimierska, prezes Unii Owocowej.

Przekonuje, że jabłko polskie jest pod każdym względem atrakcyjne – i  smakowym, i cenowym. – Inaczej się kształtują koszty transportu. Inna jest jakość jabłka przewożonego na krótkie dystanse. Wszystko przemawia za tym, żeby jabłko z Polski było  eksportowane do Rosji, z korzyścią dla wszystkich zainteresowanych. Natomiast strona rosyjska zgłasza szereg nieuzasadnionych zastrzeżeń pod naszym adresem już od bardzo długiego czasu, więc w tej chwili po nałożeniu embarga na mięso wieprzowe i mając na względzie naszą aktywność polityczną na Ukrainie, po prostu jesteśmy przygotowani na to, że to embargo w każdej chwili może być nałożone – mówi. 

Trudną sytuację potwierdza również przewodniczący sejmowej komisji rolnictwa Krzysztof Jurgiel.

– Napięta sytuacja polityczna w związku z Ukrainą powoduje, że Rosja w obszarze importu żywności z Polski zaczyna stosować różne środki do osłabiania naszej pozycji. Jeśli nawet znajduje się w eksportowanym towarze wyższe wskaźniki, niż powinny być przy badaniach, to do tej pory po prostu wycofywało się daną partię produktu bez blokady całościowej – stwierdza poseł Jurgiel.  – Takie sytuacje zdarzały się zawsze i niezadowalające partie towaru były wycofywane do danego kraju. Tak było w każdych dostawach. Tymczasem na linii polsko-rosyjskiej widać, że strona rosyjska bezwzględnie wykorzystuje wszelkie metody do tego, żeby zakwestionować jakość polskiej żywności. Jeśli Rosja ma konkretny plan względem polskich warzyw i owoców, to na pewno znajdzie się powód, aby embargo wprowadzić – dodaje.

Ze względu na coraz trudniejsze relacje handlowe z Rosją Polska musi starać się rozszerzyć rynki zbytu na inne kraje. Stąd powstał program na promocję jabłka dwukolorowego w Chinach i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Program ten świetnie się wpisuje w sytuację związaną z Rosją, ale nadal będzie potrzebna pomoc polskich władz, ponieważ rynek chiński jest bardzo trudny – nie ma bowiem protokołu o wymianie owocowo-warzywnej między Unią Europejską a Chinami. 

– Rosjanie już od pewnego czasu odbudowują swój potencjał produkcyjny. Dopóki nie załamała się sytuacja na Ukrainie, to też należało brać pod uwagę odbudowę ukraińskiego rynku produkcji. Więc w momencie kiedy ta produkcja własna rośnie, import automatycznie będzie spadał. To nie jest kwestia pół roku czy roku, ale bardziej pięciu do dziesięciu lat. Jest zrozumiałe, że kiedy mamy perspektywę ograniczenia wynikającego z naturalnego spadku zapotrzebowania na nasze jabłko ze względu na odbudowę własnego rynku, jesteśmy zmuszeni do tego, by nasz eksport dywersyfikować i szukać nowych rynków zbytu – ocenia Jolanta Kazimierska.

Podkreśla, że należy pamiętać, że jeśli nie ma określonych zasad eksportu i importu między państwami, to trzeba wszystko zaczynać od początku. Dlatego naszej Unii Owocowej potrzebne jest wsparcie ze strony ministerstwa rolnictwa.

Agnieszka Paprocka-Waszkiewicz