Blair uprawia podwójne standardy
Poniedziałek, 28 kwietnia 2014 (14:08)W siedzibie Bloomberga w Londynie Tony Blair, były premier Wielkiej Brytanii, zaapelował, aby Zachód odłożył spory z Rosją i Chinami, a zajął się prawdziwym zagrożeniem w postaci niebezpieczeństwa radykalnego islamu. Jak mówił, świat powinien skoncentrować się na jego zwalczaniu i być dziś w jedności wobec tej niszczycielskiej siły. Według Blaira, islam wojujący jest dziś największym wyzwaniem i problemem, a żeby móc pokonać tę patologię, Zachód musi współpracować z innymi państwami, „w szczególności z Rosją i Chinami”. Jego zdaniem, radykalizacja islamu to poważne zagrożenie dla stabilności i pokoju na całym świecie.
Apel byłego premiera Wielkiej Brytanii Tony’ego Blaira, a dziś międzynarodowego wysłannika na Bliski Wschód tzw. kwartetu bliskowschodniego (ONZ, UE, Rosja, USA), który zajmuje się procesem pokojowym w tym regionie, nosi znamiona podwójnych standardów. Z jednej strony, rzeczywiście nie można nie przyznać mu racji. Islam jest dziś ekspansyjny i infekuje terroryzmem Afrykę, Azję i Europę. Swoimi radykalnymi i zbrojnymi organizacjami uderza także w kraje Zachodu. Jako Brytyjczyk Blair wie, co mówi. W Londynie najpopularniejszym imieniem nadawanym nowo narodzonym chłopcom jest Mahomet, a na ulicach zachodnich stolic dochodzi do brutalnych mordów rytualnych na obywatelach Unii Europejskiej.
Ponadto na listach hańby, czyli rankingach państw, które dziś, w XXI wieku najbardziej prześladują chrześcijan (zwłaszcza chrześcijan, ale nie tylko wyznawców Chrystusa), znajdują się przede wszystkim kraje islamu. Zarówno islamu sunnickiego, jak i szyickiego. Na przykład międzynarodowe Dzieło chrześcijańskie Open Doors, które co roku publikuje Światowy Indeks Prześladowań, wskazuje, że wśród 50 krajów prześladowców ponad trzydzieści to państwa islamu, wśród dziesiątki największych prześladowców oprócz komunistycznej Korei Północnej wszystkie pozostałe dziewięć reżimów to kraje islamu: Somalia, Syria, Irak, Afganistan, Arabia Saudyjska, Malediwy, Pakistan, Iran, Jemen.
Natomiast najnowszy raport międzynarodowego Dzieła katolickiego, Stowarzyszenie Papieskie Pomoc Kościołowi w Potrzebie „Prześladowani i zapomniani” skupia się przede wszystkim na państwach islamu i zagrożeniach, jakie wynikają dla wyznawców Chrystusa na tych obszarach, nie tylko z punktu widzenia działań organizacji terrorystycznych, ale głównie z powodu antychrześcijańskiej polityki rządów i reżimów tych krajów. Z tym wątkiem wypowiedzi Blaira trudno zatem dyskutować. Dobrze się także stało, że osoba znana otwarcie w przestrzeni publicznej przerwała przykre i żenujące milczenie, odchodząc od tej tchórzliwej konwencji narzucanej przez poprawność polityczną polityków Okcydentu, która jest wynikiem także chciwości.
Jest jednak druga strona tej głośnej wypowiedzi. Problem w tym, że adresaci „wyzwolenia” od radykalnego islamu (myślę tu cały czas o islamie wojującym) w postaci Chin i Rosji nie są najszczęśliwszym Deux ex machina. Dwa reżimy - jeden totalitarny, drugi przekształcający się stopniowo i na naszych oczach w totalitaryzm - są same poważnym zagrożeniem dla pokoju globalnego, pokoju w Azji i w Europie. Te „spory, które należy przerwać”, jak to określił Blair, to są poważne kryzysy polityczne, gospodarcze i kulturowe, w tym powszechne łamanie praw człowieka, deptanie swobód obywatelskich w putinowskiej Rosji i dokonywane mackami przez Komunistyczną Partię Chin. Wyniszczanie wolności jako takiej należy do tej samej palety problemów, co wspomniane zagrożenie islamskim terroryzmem.
Zastanawiam się także, skąd się nagle pojawiła ta wypowiedź. Jest ona nieco podobna, w swej stylistyce do laurki napisanej dla Putina, a wysmażonej przez prorosyjskiego polityka, byłego kanclerza RFN Gerharda Schrödera. Czy to jakaś nagła potrzeba ponownego zaistnienia, czy może chęć zarobienia w ten czy inny sposób na reklamowaniu państw z osi zła, tego nie wiem. W każdym razie podkreślanie problemu islamizacji jest słuszne, ale niekoniecznie wyzwolicielami są wymienione z nazwy reżimy azjatyckie, Rosja i Chiny, które same można określić jako byty terrorystyczne. Tego wątku nie będę jednak w tym miejscu rozwijał, bo pisałem o nim wielokrotnie w innych miejscach na łamach portalu NaszDziennik.pl (zob. m.in. tutaj komentarz o Rosji oraz tutaj o Chinach).
Dr Tomasz M. Korczyński