Odtrutka na film Glińskiego
Poniedziałek, 28 kwietnia 2014 (08:24)- Idąc na film „Kamienie na szaniec” pana Glińskiego myślałam, że w kinie zwyczajnie się popłaczę. Film wywarł na mnie jak najgorsze wrażenie - powiedziała podczas promocji książki Barbary Wachowicz „Rudy, Alek, Zośka. Prawda o bohaterach »Kamieni na szaniec«” Danuta Rossmanowa, adiutantka Tadeusza Zawadzkiego „Zośki”.
Publikacja Wachowicz to odpowiedź na film Roberta Glińskiego, który w marcu wszedł do kin. We wznowionym wydaniu jej poczytnej książki znalazły się nowe nieznane dokumenty – listy, pamiętniki, setki zdjęć oraz relacje bliskich bohaterom książki osób. Jej uroczysta promocja odbyła się w sobotę w stołecznym Muzeum Niepodległości. Przybyło na nią wielu znamienitych gości, wśród nich m.in. rodzina Janka Bytnara „Rudego”, rodzina Janka Rodowicza „Anody”, Urszula Katarzyńska, łączniczka „Brody 53”, żołnierze Batalionu Armii Krajowej „Zośka”.
- Film wywarł na mnie jak najgorsze wrażenie. Tu wszystko jest nieprawdą, zaczynając od historycznych wydarzeń, przez kwestie obyczajowe i naszkicowane sylwetki postaci - mówiła o filmie Glińskiego Danuta Rossmanowa, która przyjaźniła się z „Rudym”, „Alkiem” i „Zośką”. Rossmanowa wymieniła kilka scen, które wprawiły ją w osłupienie - nieprawdziwa śmierć „Zośki”, który daje się zastrzelić Niemcowi, jego wcześniejsza jazda samochodem prywatnym aż na Szucha czy przyrzeczenie składane w lesie w mundurach harcerskich w obecności Niemców zbierających tam grzyby. - Wszystko to nieprawda - skwitowała adiutantka „Zośki”.
„Odtrutką” na film Roberta Glińskiego jest film dokumentalny „Rudy, Alek, Zośka” zrealizowany przez Barbarę Wachowicz w 1996 roku, który przypomniano w Muzeum Niepodległości. Gdy powstawał, żyli jeszcze najbliżsi przedstawianych osób: matka „Rudego”, siostry bohaterów, komendanci Szarych Szeregów. Ukazuje on prawdziwe oblicze naszych bohaterów – myślących, wrażliwych, odważnych. Wachowicz przyznała, że film Glińskiego zakłócił środowisku „Zośki” świętowanie 70-lecia akcji pod Arsenałem i powołania batalionu „Zośka”. - Pan reżyser tego filmu w wywiadzie zapowiadającym „arcydzieło” określił bohaterów „Kamieni na szaniec” jako „chłopaczków, którym historia kazała złapać za pukawki i latać z tymi pukawkami po ulicach”, co też z pietyzmem zrealizował - stwierdziła pisarka.
Dodała, że nie wykorzystano w nim ważnych rozkazów Tadeusza Zawadzkiego „Zośki” oraz listów i notatek „Rudego” i „Alka”. Zabrakło też pięknej opowieści Zdzisławy Bytnarowej o synu. - Harcerska wiara dała jej piękny tytuł „Matula polskich harcerzy”. W naszym filmie mogli państwo zobaczyć jedyny fragment filmowy, w jakim matulkę utrwalono - stwierdziła Wachowicz. Obecny na promocji druh harcmistrz Krzysztof Jakubiec, który przez wiele lat prowadził 44. drużynę im. Janka Bytnara „Rudego” w Łodzi, a dziś opiekuje się harcerzami Szarych Szeregów, wspominał spotkania u matki „Rudego”. - Pozostała w mojej pamięci gościnną, uśmiechniętą, z twarzą, na której malował się bardzo często smutek. Ale gdy widziała młodzież, wypełniającą pokój od ściany do ściany, wtedy na jej twarzy pojawiał się uśmiech szczęścia, że widzi nas wszystkich, którzy próbują chociaż w maleńkiej cząstce zastąpić jej syna - mówił wzruszony Jakubiec.
Druh dodał, że miała ona ogromne poczucie humoru i zawsze starała się wyglądać pięknie i elegancko. –Zawsze pokazywała nam zdjęcie „Rudego” z rozwianą czupryną. Wyciągała je z papierowej teczki, na której było tylko jedno słowo - „Relikwie”. Na jego odwrocie Janek napisał: „Mamusi, żeby wiedziała, że syn jest i zawsze kocha” - dzielił się wspomnieniami Krzysztof Jakubiec. - Matulka opowiadała nam o tym, że zaprowadzono ją do mieszkania, gdzie „Rudy” leżał po akcji pod Arsenałem. Ta opowieść wywarła na nas ogromne wrażenie, niestety nie ma jej w tym filmie - mówiła pisarka.
W nowym wydaniu książki Barbary Wachowicz znalazło się wiele świadectw młodych ludzi, którzy oburzeni są filmem Glińskiego. W listach do Wachowicz podkreślili, że książka „Kamienie na szaniec” Aleksandra Kamińskiego pozostanie dla nich najważniejszym dziełem opisującym tamte tragiczne wydarzenia i postaci „Rudego”, „Zośki” i „Alka”, z których postawy wciąż czerpią wzór. „A oni wciąż żyją jak prawdziwi przyjaciele, którzy wskazują drogę i wspierają. I to w każdej dziedzinie życia – dzielą się swoimi przemyśleniami dotyczącymi kwestii moralnych, wytrwałością i zaangażowaniem motywują do edukacji, są punktem odniesienia w moich zmaganiach dwudziestolatki wchodzącej w dorosłe życie. Często w różnych sytuacjach zastanawiam się, w jaki sposób oni by postąpili, co by mi poradzili?” - napisała Agata Bogiel, studentka skandynawistyki. Z kolei tegoroczna maturzystka Weronika Ofierska napisała: „Wszystko zawdzięczam właśnie »Rudemu«, »Alkowi« i »Zośce«, którzy pomogli mi odnaleźć cel w życiu i pokazali, że można pięknie żyć. Dzięki nim czuję się silniejsza, pełna ideałów, honoru, Ojczyzny i Boga”.
Piotr Czartoryski-Sziler