• Piątek, 3 kwietnia 2026

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

Przeciekające plany

Sobota, 18 sierpnia 2012 (06:02)

Samorządy są zniecierpliwione ślimaczym tempem budowy infrastruktury antypowodziowej. Tylko na realizację Programu Ochrony Przeciwpowodziowej Dorzecza Górnej Wisły potrzeba 13,5 mld złotych.

Dopiero za 18 lat zostanie sfinalizowana inwestycja budowy zbiornika retencyjnego Kąty-Myscowa w Beskidzie Niskim. Akwen ma zabezpieczyć przed powodzią dziesiątki tysięcy mieszkańców Podkarpacia.

Tylko na Podkarpaciu straty popowodziowe opiewają na blisko 300 mln złotych. Dotyczą głównie infrastruktury: przerwanych wałów, rozmytych i zniszczonych brzegów rzek oraz uszkodzeń w urządzeniach melioracyjnych. Jak podkreśla Stanisław Stachura, dyrektor Podkarpackiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Rzeszowie, bieżące uszkodzenia, jak łatanie wyrw w wałach czy naprawa dróg wzdłuż wałów i przez ich korpusy, zostały już usunięte.

- Używając skrótu myślowego, można powiedzieć, że infrastruktura powodziowa na dziś jest sprawna. Jednak ponad 200 km podkarpackich wałów przeciwpowodziowych wymaga różnych zabiegów, począwszy od podwyższenia, po uszczelnienia podłoża czy korpusów - tłumaczy Stachura.

W gminie Gorzyce (pow. tarnobrzeski), najbardziej poszkodowanej przez ostatnią powódź, położonej u zbiegu czterech rzek: Wisły, Sanu, Łęgu i Trześniówki, szkody w samej tylko infrastrukturze publicznej oszacowano na ponad 30 mln zł, natomiast wartość szkód, jakie ponieśli mieszkańcy, znacznie przekroczyła 100 mln złotych.

Większość zniszczeń została usunięta, teraz trwa jeszcze naprawa dróg dojazdowych do wałów oraz odbudowa boisk sportowych w Trześni i Furmanach.

- Życie nas nauczyło, że nigdy nie można być pewnym do końca. Mamy jednak nadzieję, że to, co zostało odbudowane, i to, co już funkcjonuje, stanowi znaczne zabezpieczenie gminy przed ewentualnym zagrożeniem powodziowym - ocenia wójt gminy Gorzyce Marian Grzegorzek. I dodaje, że poczucie bezpieczeństwa mieszkańców gminy wzrosłoby wraz z realizacją Programu Ochrony Przeciwpowodziowej Dorzecza Górnej Wisły.


Platforma tnie inwestycje

Jednym z etapów tego przedsięwzięcia, które obok Podkarpacia dotyczy także czterech innych województw: małopolskiego, śląskiego, świętokrzyskiego i lubelskiego, jest budowa zbiornika retencyjnego Kąty-Myscowa koło Jasła.

O inwestycji, która pozwoli na zmagazynowanie ok. 70 mln m sześc. wody, mówi się już od lat. Powstała rezerwa powodziowa przekraczająca 20 mln m sześc. wody, w połączeniu z pracami przy obwałowaniach i korekcie koryta rzecznego Wisłoki, pozwoliłyby na zminimalizowanie skutków ewentualnych powodzi.

Pierwsze plany budowy zbiornika opracowano jeszcze w latach 70. ubiegłego stulecia, jednak przeszkody finansowe odsunęły w czasie tę inwestycję.

Budowy sztucznego akwenu, jednej z największych inwestycji proekologicznych nie tylko w Polsce, próbował podjąć się rząd Prawa i Sprawiedliwości. Plan opracowała ówczesna minister rozwoju regionalnego Grażyna Gęsicka. Po przegranych wyborach i zwycięstwie Platformy Obywatelskiej, 2 lutego 2008 r., budowę skreśliła z planów inwestycji unijnych minister Elżbieta Bieńkowska pod pozorem braku należytego przygotowania. Sprawa trafiła na półkę, wróciła w ubiegłorocznej kampanii wyborczej PO.

Program Ochrony Przeciwpowodziowej Dorzecza Górnej Wisły został przyjęty przez rząd, który zatwierdzając program, zobowiązał się do jego finansowania. W programie uwzględniono trzy zbiorniki z Podkarpacia: Kąty-Myscowa na Wisłoce, Rudawka Rymanowska na Wisłoku i Dukla na Jasiołce. Koszt ich budowy to prawie 4 mld złotych. Na budowie zbiornika na Wisłoce najbardziej skorzystałoby Jasło, bo fala powodziowa zostałaby spłaszczona i byłaby niższa o ponad metr. Z kolei budowa zbiornika na Wisłoku poprawiłaby bezpieczeństwo Krosna i Rzeszowa.


Mieszkańcy w wielkiej niepewności

Różnica między programem PiS a programem przyjętym przez rząd Donalda Tuska polega na tym, że program PiS - wpisany do sektorowego programu Infrastruktura i Środowisko - miał być zrealizowany w ramach perspektywy finansowej na lata 2007-2013. Natomiast na zabezpieczenia według planu koalicyjnego rządu PO - PSL mieszkańcy Podkarpacia będą musieli poczekać dłużej, bo - jak podkreśla poseł Stanisław Ożóg z PiS - Program Ochrony Przeciwpowodziowej Dorzecza Górnej Wisły ma być zrealizowany do 2030 roku.

Obecnie trwają prace przygotowawcze do budowy zbiornika Kąty-Myscowa, ale żeby budowa ruszyła, niezbędne są tzw. decyzje środowiskowe, a to nie jest tak jednoznaczne, jak mogłoby się wydawać.

- W stanie wielkiej niepewności wciąż pozostają mieszkańcy oraz właściciele gruntów, na których ma powstać zbiornik, ludzie ci są w stanie zawieszenia. Wszystko jest jeszcze przed decyzją środowiskową, dlatego patrząc na cały cykl inwestycyjny, do momentu wydania decyzji o budowie, czyli do czasu wywłaszczenia mieszkańców może upłynąć jeszcze kilka lat. Znając działania inwestycyjne tego rządu, obawiam się, że może to być nawet kilkanaście lat - ocenia Ożóg.

Na realizację Programu Ochrony Przeciwpowodziowej Dorzecza Górnej Wisły, w którym partycypuje pięć województw, potrzeba ok. 13,5 mld złotych. Środki to prawdziwy kolaż finansowy klejony z różnych źródeł, począwszy od budżetu państwa, przez pieniądze w ramach kolejnych unijnych perspektyw finansowych na lata 2014-2020, aż do 2027 r., po środki z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.


Wały do modernizacji

Ale bezpieczeństwo przeciwpowodziowe Podkarpacia to także inne inwestycje. Sejmik Województwa Podkarpackiego chce, aby do końca 2013 r. została opracowana kompleksowa dokumentacja dotycząca modernizacji wszystkich wałów na Podkarpaciu.

Obecny stan nie gwarantuje pełnego bezpieczeństwa. Władysław Stępień, przewodniczący Komisji Rolnictwa, Rozwoju Obszarów Wiejskich i Ochrony Środowiska Sejmiku Województwa Podkarpackiego, podkreśla, że ruszyły przygotowania do modernizacji prawego brzegu Wisły. Inwestycja ma być zrealizowana do 2017 roku.

- Będziemy naciskać na rząd, aby znaleźć pieniądze i termin realizacji tej inwestycji przyśpieszyć o dwa lata - zapowiada Stępień.

W planach jest też modernizacja i remont wałów po obu stronach Sanu, od ujścia w kierunku Stalowej Woli. Przewidziano również modernizację urządzeń melioracyjnych na terenie gmin powodziowych.

Radni Sejmiku Województwa Podkarpackiego wychodzą z założenia, że jeżeli rząd potrafi wydawać miliardy złotych na usuwanie szkód popowodziowych, to dlaczego nie miałby znaleźć pieniędzy na zabezpieczenia przed tego typu zjawiskami. W końcu lepiej, a przede wszystkim taniej zabezpieczać niż usuwać wielomilionowe szkody. Dotyczy to zarówno biernej ochrony, jak wały przeciwpowodziowe, jak i czynnej, tzn. suchych zbiorników wodnych i polderów.

Mariusz Kamieniecki