• Piątek, 3 kwietnia 2026

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

Ziemia oddaje kolejne szczątki

Sobota, 18 sierpnia 2012 (06:00)

"Rotmistrzu, larum grają", "Rodakom zamordowanym przez komunistów kibice Lecha Poznań" - można przeczytać na szarfach pozostawionych przez odwiedzających kwaterę "Ł" na Powązkach Wojskowych, gdzie od kilku tygodni trwają prace ekshumacyjne. Rodziny ofiar i mieszkańcy stolicy stawiają tutaj znicze i kwiaty.

Po rodzinach ofiar komunistycznych represji, mieszkańcach stolicy czy kibicach na kwaterę na Łączce, gdzie trwają prace ekshumacyjne, przyjechał prezydent Bronisław Komorowski. Zapewnił, że prace poszukiwawcze miejsc pochówków ofiar zbrodni komunistycznych muszą zostać zakończone. Złożył też wiązankę kwiatów pod pomnikiem upamiętniającym ofiary stalinowskiej bezpieki.

- Udało się odnaleźć szczątki zamordowanych polskich patriotów - podkreślił w rozmowie z dziennikarzami.

- Czujemy pewien niedosyt, że dopiero teraz - ubolewał. - To będzie bardzo trudny proces, ale muszą być zakończone poszukiwania ofiar zbrodni komunistycznych - oświadczył Komorowski.

Na wsparcie głowy państwa liczą instytucje, które prowadzą te prace - Instytut Pamięci Narodowej i Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. IPN zabiegał o wizytę prezydenta na powązkowskiej Łączce.

- To była wspólna inicjatywa IPN i Kancelarii Prezydenta - przyznaje w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" prezes Instytutu dr Łukasz Kamiński.

Dodaje, że prezydent już odwiedzał w tym roku więzienie na Mokotowie, owiane niesławą w okresie stalinowskim. Jednak mimo że doszło już do ekshumacji na wrocławskich Osobowicach, badań kilku potencjalnych miejsc pochówków i rozpoczęcia wreszcie prac na Powązkach, współpraca z urzędami, które wydają konieczne zgody i zezwolenia, nie jest satysfakcjonująca.

Badacze nie chcą tego otwarcie przyznawać, ale procedury są długotrwałe, pojawiają się różne trudności i problemy, jak np. z uzyskaniem pozwoleń na usunięcie kilku drzew.

W pierwszym etapie prac na Powązkach badany jest niewielki fragment. Konieczne są dalsze prace odkrywkowe, ale jamy grobowe ze szczątkami mieszczą się pod alejkami cmentarnymi i pod pomnikiem, którego przesunięcie jest konieczne. Na to wszystko potrzebne są kolejne zezwolenia administracji cmentarza wojskowego.

- To nie jest niestety takie proste, są problemy prawne - mówi ogólnie dr Andrzej Kunert, sekretarz ROPWiM, o pracach ekipy specjalistów, w której zawierają się nie tylko ekshumacje, ale także badania identyfikacyjne.

Dlatego też ważne jest wsparcie najwyższych polskich władz. Prezydent zwrócił uwagę, że w Polsce nie ma muzeum przypominającego zbrodnie powojennego terroru komunistycznego.

- I jeszcze raz chciałbym powiedzieć, że będę usilnie starał się o to, aby w wyniku współdziałania z panem ministrem Gowinem i z całym rządem, z władzami m.st. Warszawy takie miejsce powstało. To może być albo więzienie na Rakowieckiej, gdzie ci ludzie byli rozstrzeliwani, zabijani, wieszani, albo kazamaty pod Ministerstwem Sprawiedliwości, gdzie kiedyś był Urząd Bezpieczeństwa Publicznego, a więc miejsce przesłuchań, a prawdopodobnie także i zabójstw, męki tych ludzi - mówił Komorowski.

Prace na Łączce potrwają do końca sierpnia, ale już pod koniec przyszłego tygodnia badacze planują przekopanie miejsc, gdzie mogą być pochówki.

- Do tej pory udało się wydobyć z ziemi szczątki 74 osób, w tym prawdopodobnie dwóch kobiet - powiedział historyk dr hab. Krzysztof Szwagrzyk z IPN.

Pierwsze informacje dotyczące identyfikacji szczątków mają być znane - jego zdaniem - w ciągu najbliższych kilku tygodni. Materiał genetyczny potrzebny do identyfikacji pobrano od 90 krewnych ofiar stalinowskich represji.

Zenon Baranowski