• Środa, 22 kwietnia 2026

    imieniny: Łukasza, Leona, Gajusza

Sprawa Sławomira N.

Niedziela, 27 kwietnia 2014 (08:50)

Drogi zegarek, który przyczynił się do wyrzucenia z siodła rządowej posadki Sławomira N., to według mnie tylko czubek góry lodowej patologii i rozkładu państwa pod rządami Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Nakręcanie tego skandalu to redukowanie dyskusji w przestrzeni publicznej wyłącznie do poziomu błahostek i odchodzenie od ogromnych zagadnień, które dotyczą nas wszystkich, zaczynając od rosnącego bezrobocia, rosnącego długu publicznego, niewydolności ZUS-u, emigracji milionów młodych ludzi za granicę, i tak dalej, i tak dalej.

Poza tym zgadzam się z mecenasem Januszem Wojciechowskim, że proces Sławomira N. to tylko zagranie pod publiczkę. Według Wojciechowskiego, Sławomir N. będzie uniewinniony, w najgorszym razie sprawa zostanie umorzona, ponieważ wraz z N. uniewinniona zostanie cała Platforma i całe rządy Tuska. „Po uniewinnieniu zasiądą autorytety, różne loże. Kawy, ławy i inne sądne dni tygodnia – i będą deliberować, a jakże, jak to państwo kolejny raz wspaniale zdało egzamin, jak to najmniejsze podejrzenia zostały wnikliwie zbadane, wyjaśnione, jak to nie było taryfy ulgowej, wręcz przeciwnie, takie mamy rządy prawa, że i ministra rzetelnie rozliczają. No i okazało się, w imieniu Rzeczypospolitej, że nie ma nic, nawet jednego zegarka, nawet pyłka za paznokciem”, pisze autor komentarza.

A dalej: „I tylko ten PiS się czepia, szuka afer, gdzie ich nie ma, tu mu Amber Gold przeszkadza, tam jakaś afera hazardowa, że stadiony niby przepłacone, autostrady, doszukuje się przekrętu z pendolino – szkoda słów, żal poniewieranej niewinności”. (zob. cały wpis na blogu Janusza Wojciechowskiego na AiD tutaj: http://naszdziennik.pl/wpis/883,proces-nowaka-to-ustawaka.html).

Dodam do tego jeszcze i to, że oprócz ustawienia całej sprawy, zrobienie szumu wokół niej, a ostatecznie ukręcenie jej karku, pamiętajmy, że Sławomir N. to po pierwsze, przyjaciel Tuska, a właściwie totumfacki, po drugie, jest jego najbliższym współpracownikiem, po trzecie, w razie swojej katastrofy Sławomir N. może stać się dla niezależnych dziennikarzy nieoficjalnym „głębokim gardłem” i chociażby z zemsty za odwrócenie się od niego „rodziny PO” zacznie sypać nie tylko Tuska, ale i Komorowskiego, któremu służył przez pewien czas w Pałacu Prezydenckim.

Ekipa władzy nie może sobie pozwolić na odstrzelenie polityczne Sławomira N. On za wiele wie, dlatego o wyrok dla niego byłbym spokojny. Zostanie potraktowany przez sędzinę delikatnie. W „rodzinie PO” tak już jest. Ilość informacji, jakie posiada N. o kulisach sposobów zdobywania władzy przez Platformę Obywatelską, o metodach utrzymywania władzy przez Platformę Obywatelską itp., sprawia, że ciągle jest w cenie i Tusk nie tyle z powodu lojalności czy wielkiej przyjaźni będzie go bronić i zachęcać do dobrego traktowania, ale z powodu strachu.

Bowiem o przyjaźni Donalda Tuska i jego lojalności przekonało się dość sporo znanych nazwisk z życia publicznego, kończąc w ostatnim czasie na Grzegorzu Schetynie, więc tu sentymentów nie ma, natomiast sam Sławomir N. ma więcej atutów niż Schetyna, dlatego uśmiech nie znika mu z twarzy i jest o swój los spokojny.

Dr Tomasz M. Korczyński