Nasz polski, wielki święty Jan Paweł II
Niedziela, 27 kwietnia 2014 (07:15)Z ks. bp. Marianem Rojkiem, ordynariuszem diecezji zamojsko-lubaczowskiej, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Księże Biskupie, czy i w jaki sposób świadectwo Jana Pawła II przekłada się dziś na życie Polaków?
– Świadectwo Jana Pawła jest zawsze jednakowe i proponowane wszystkim. Natomiast czy zostanie ono podjęte i czy zostanie zrealizowane, zależy już od tych, którzy to świadectwo widzą, do których to świadectwo dociera i w jaki sposób w ich życiu działa. Jest to bardzo istotne, gdy chodzi o samo podejście. Postać Jana Pawła II jest obecna w sensie społecznym, powszechnym, bo zwłaszcza teraz w obliczu kanonizacji mówią o Nim i przypominają Jego postać niemal wszystkie media. Natomiast inną sprawą pozostaje, jak ja sam zastanawiam się nad tym świadectwem, czy i na ile ono do mnie dociera i czy ono próbuje mnie zmienić. To zależy już od indywidualnej woli każdego z nas, zaangażowania, pragnienia i chęci.
W tym momencie kwestie wymiaru historycznego, społecznego czy grupowego są drugorzędne. Tę myśl może bowiem podjąć i nią żyć zarówno człowiek, który jest zaangażowany w życie Kościoła, ale także człowiek, który owszem żyje w Kościele i zewnętrznie akceptuje to świadectwo, ale wewnętrznie nie mobilizuje go ono do głębszego działania. Możemy mieć także do czynienia z osobą, która niewiele ma wspólnego z Kościołem, a nawet i z wiarą, ale słuchając poprzez radio czy oglądając w telewizji, w obliczu tego świadectwa może się zastanowić nad treściami czy myślami przywoływanymi z nauczania Jana Pawła II. Dotyczy to także konkretnych, autentycznych wypowiedzi i sugestii, przy pomocy których można zmienić swoje postrzeganie świata, co może zaowocować zmianą postępowania czy konkretnym dobrem wobec drugiego człowieka.
Natomiast wymiar bezpośredni działania świadectwa w każdym z nas zna tylko Pan Bóg. Propozycja jest skierowana do wszystkich, każdy może ją podjąć zewnętrznie, kiedy te treści do niego docierają, a potem przełożyć na swoje osobiste życie, myślenie i pragnienie. Wszystko zależy od tego, jak ta treść świadectwa do mnie dotrze, czy ją podejmę i czy się nią osobiście przejmę i czy będę ją wprowadzał w życie.
Jedni o Janie Pawle II mówią intelektualista, inni humanista, obrońca praw człowieka, jeszcze inni duszpasterz. Czy jest jakieś określenie, które jest najbliższe Księdzu Biskupowi?
– Te wszystkie pojęcia, określenia Jana Pawła II łączy jedno podstawowe, które w obliczu kanonizacji Ojca Świętego koniecznie należy przywołać, a mianowicie, że był to człowiek, człowiek żyjący wartościami. Człowiek uczciwy, solidny, żyjący wartościami religijnymi, duchowymi, intelektualnymi, artystycznymi, historycznymi, przy czym te wszystkie cechy, poszczególne potencjały u Jana Pawła II były zbudowane na fundamencie człowieczeństwa.
Myślę, że ta płaszczyzna powoduje, że Jan Paweł II, nasz polski święty, staje się obiektem zainteresowania i punktem odniesienia dla różnych kultur, ludzi o różnych zainteresowaniach czy to intelektualnych, duchowych czy artystycznych. Biorąc to wszystko pod uwagę, szufladkowanie Jana Pawła II jest nie do końca odpowiednie, bo zawęża obraz spojrzenia na tego Wielkiego Człowieka. Zawsze trzeba zatem patrzeć na ten fundament, którym jest Jego człowieczeństwo oparte na wartościach wynikających z miłości do Pana Boga i do człowieka.
Jak Ksiądz Biskup wspomina dziś Jana Pawła II?
– Miałem kilkakrotnie możliwość bezpośredniego spotkania i rozmów z Ojcem Świętym jeszcze podczas studiów w Rzymie. Obraz Jana Pawła II, jaki się wówczas zapisał w moim sercu, to doświadczenie pozostaje we mnie do dzisiaj bardzo głęboko. To, co mnie zafascynowało w osobie Papieża, to przede wszystkim indywidualne, głębokie traktowanie każdego napotkanego człowieka, z którym rozmawiał z pełnym szacunkiem i pragnieniem przyjęcia go jego troskami, sprawami. W tym momencie ta obecność Jana Pawła, bliskość, a jednocześnie dar, jaki otrzymał od Boga – dar zjednywania sobie ludzi były bardzo wyczuwalne Ten skarb bycia w obecności takiej osoby jak Ojciec Święty pozostaje w człowieku.
Jednocześnie ten skarb uzdalnia człowieka do przyswajania sobie treści, które do nas kierował, ale także do przywoływania wydarzeń i faktów, które pozostawił po sobie Jan Paweł II. W tym kontekście świadectwo mojego życia, świadectwo mojego odniesienia do drugiego człowieka – każdego jest bardzo ważne. Jan Paweł II był człowiekiem, niejako drogowskazem, który wyznaczał kierunek, dawał motywację, zachęcał. Tak postrzegałem Ojca Świętego, te relacje zostały mi niejako podarowane przez czas osobistego kontaktu, a także poprzez inne okoliczności, jak np. podczas Jego pielgrzymek do Polski.
„Przestańcie bić brawa i zacznijcie słuchać” – z takimi słowami Jan Paweł II zwrócił się do Polaków podczas jednej ze swoich pielgrzymek do Ojczyzny. Czy te słowa wobec euforii, jaka towarzyszy nam w związku z kanonizacją, są również dzisiaj aktualne?
– Przede wszystkim trzeba zastanowić się, jaką formę mają i co wyrażają brawa. Mogą wyrażać autentyczny szacunek, radość, a mogą być pustą formą wyrazu, która nie niesie w sobie żadnej, głębszej treści. Trzeba zatem zobaczy,ć co w tych brawach jest zawarte i to jest jakby jedna płaszczyzna, gdy chodzi o samą treść tej formy, która została przez naszego Papieża wprowadzona nawet w wymiar religijny. Drugą sprawą jest pytanie od strony liturgicznej: czy w liturgii jest miejsce na taką formę. Jest to zatem kwestia do dyskusji, ale osobiście byłbym otwarty no to, żeby zaakceptować to, co w sobie niesie szacunek, miłość, a jednocześnie żeby ten wyraz zaznaczony przy pomocy braw przekładał się na konkrety w naszym życiu.
Przecież można bić brawo, cieszyć się, podczas gdy świadectwo życia, postawa są sprzeczne, nielogiczne, obłudne i kłamliwe. Jednak jak wygląda to u poszczególnych ludzi, najlepiej wie Pan Bóg. Trzeba być zatem ostrożnym i umieć rozróżnić pomiędzy czystą formą, która nie niesie żadnej treści, a treścią, która jest w tym geście zawarta. Ważne jest też, czy te treści płynące z normalnego świata, życia społecznego zawsze odpowiadają i są dostosowywalne do pewnych wyrażeń, przekonań w zakresie liturgii i ducha religijnego.
Czym Jan Paweł II inspiruje dziś Kościół?
– Najważniejsze miejsce w życiu Jana Pawła II zajmował Pan Bóg. To był fundament, na którym bazując, mógł budować całe swoje życie i wszystko, co w nim się pojawiało. Jeżeli w naszym życiu Pan Bóg nie ma pierwszego miejsca, to wówczas nawet zewnętrzna forma, to że ktoś nosi habit czy sutannę, należy do rozmaitych ruchów czy stowarzyszeń katolickich, nie ma właściwego przełożenia. W życiu takiego człowieka panuje bałagan, taki człowiek nie potrafi się odnaleźć, po prostu nie jest sobą. U Jana Pawła II ludzie doskonale wyczuwali to, że żył Bogiem, że Bóg był dla Niego najważniejszy, że na pierwszym miejscu była miłość i odniesienie do Pana Boga. Na przykładzie życia i postawy Jana Pawła II warto sobie uświadomić, że ta właściwie pojęta relacja do Pana Boga buduje wszystkie inne, buduje odniesienia w sytuacjach religijnych, duchowych, osobistych, społecznych czy zawodowych.
Zawsze musi być jednak kręgosłup, podstawa, od tego się zaczyna i niezależnie od tego, kto jakim jest człowiekiem, w jakiej kulturze czy środowisku żyje, to odniesienie jest odczuwalne, widać, że na tym fundamencie ktoś buduje niczym na skale. Te relacje i to odniesienie do Pana Boga są widoczne szczególnie u Jana Pawła II i każdy z nas chciałby żyć tak jak On, mieć taką zażyłość z Panem Bogiem i w ten sposób kształtować swoje życie.
Co sprawiło, że Jan Paweł II stał się osobą tak ważną dla nas, Polaków?
– Przede wszystkim jest to tęsknota każdego z nas za prawdziwym szczęściem, za świętością, za tym, żeby wewnętrznie nie być człowiekiem obłudnym. Kiedy patrzymy na życiorys Jana Pawła II, począwszy od wieku dziecięcego aż po wiek starczy i po odejście do Domu Ojca, dostrzegamy klarowność życia, postawy, autentyczność tego człowieka. Pamiętamy kremówki, sport, teatr, relacje społeczne, potem kapłaństwo, wyczulenie na młodzież i wszystkie sytuacje z Jego posługi duszpasterskiej, biskupiej, potem papiestwo aż po starość, cierpienie i całą teologię odchodzenia, jaką nam zostawił.
To wszystko jest dla nas autentyczne, bliskie i w tym właśnie widzimy Jana Pawła II jako człowieka świętego. Ten przykład był i jest nam ciągle potrzebny po to, żebyśmy się przekonali, że świętość jest bliska, prosta, zwyczajna i dostępna dla każdego. Możemy też zadać sobie pytanie, że skoro mógł On, którego dotykaliśmy, którego widzieliśmy na własne oczy i poznawaliśmy Go, skoro On jest święty, to jest to możliwe do osiągnięcia także przez nas. W ten sposób możemy iść śladami Jana Pawła II i być błogosławionymi, szczęśliwymi, świętymi.
Co powinniśmy zrobić, żeby głębiej przeżyć kanonizację naszego rodaka?
– Przede wszystkim możemy, a nawet powinniśmy nasze życie próbować przyłożyć do życia św. Jana Pawła II. Warto zobaczyć raz jeszcze, jak On odnosił się do Boga, do drugiego człowieka, jak traktował samego siebie, jaki był Jego stosunek do codziennych obowiązków, do spraw społecznych, materialnych, to wszystko może być pomocne dla każdego z nas, może być wyznacznikiem naszej drogi. Ponadto mamy możliwość dotknięcia tajemnicy świętych obcowania i uświadomienia sobie, że nie jesteśmy w Kościele sami, że nie jesteśmy osamotnieni, że w naszych kłopotach czy problemach mamy orędownika w Niebie. Mamy ufność, że św. Jan Paweł II nas nie zostawi choćby dlatego, że jest z tej samej krwi, z tego samego Narodu, czucia, tradycji, myślenia co my.
Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki