Doświadczyłam żywej obecności Jana Pawła II
Czwartek, 24 kwietnia 2014 (21:36)Doświadczyłam żywej obecności Jana Pawła II w moim życiu, kiedy dotknęła mnie bardzo ciężka choroba – tak mówi o sobie pięćdziesięcioletnia Floribeth Mory Díaz z Kostaryki, której cudowne uzdrowienie stało się podstawą do kanonizacji Jana Pawła II. Kobieta wzięła udział w spotkaniu z Polakami w auli Jana Pawła II mieszczącej się przy kościele św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Rzymie.
W spotkaniu uczestniczył m.in. JE ks. kard. Zenon Grocholewski, prefekt watykańskiej Kongregacji Wychowania Katolickiego, oraz ks. prałat Sławomir Oder. Ponadto wzięli w nim udział Polacy mieszkający na co dzień w Wiecznym Mieście, ale także pielgrzymi, którzy coraz liczniej przybywają na kanonizację Jana Pawła II i Jana XXIII.
Na początku spotkania uczestnicy mieli okazję zobaczyć film o Floribeth Mora Díaz. Obecni w auli Jana Pawła II gromkimi brawami nagrodzili obraz opowiadający o cudownie uzdrowionej za wstawiennictwem Papieża Polaka.
Najważniejszym punktem wieczornego spotkania była możliwość wysłuchania świadectwa tej niezwykłej kobiety – Floribeth Mora Díaz. Kostarykanka została uzdrowiona ze śmiertelnego tętniaka mózgu za wstawiennictwem Jana Pawła II.
Kobieta przybyła na uroczystości kanonizacyjne wraz z mężem i swoimi dwoma synami. – Wówczas odwiedziliśmy kilka szpitali, aby dowiedzieć się, co jest z moim zdrowiem, i wszędzie potwierdzono, że mój stan jest bardzo poważny i wymagam natychmiastowego i poważnego leczenia – przypominała początki swojej choroby.
Jak wyjaśniła, każda następna diagnoza utwierdzała ją w przeświadczeniu, że znalazła się w ekstremalnej sytuacji. Wówczas przed bardzo poważną operacją, którą miała przejść, wzięła ze sobą do szpitala obrazek z wizerunkiem Jana Pawła II, który towarzyszył jej w czasie modlitw. Okazało się, że guz znajduje się w bardzo wrażliwej części mózgu i lekarze w jej rodzinnej Kostaryce nie podejmują się takich skomplikowanych zabiegów.
– Wówczas wyjaśniono nam, że możemy się udać na Kubę bądź do Meksyku, gdzie byłoby możliwe jego przeprowadzenie, lecz - jak się okazało - kosztuje to olbrzymią sumę pieniędzy, której zwyczajnie nie byliśmy w stanie zdobyć – mówiła Floribeth.
Lekarze poinformowali ją wówczas, że nie są w stanie nic więcej zrobić, a leczenie, które mogą jej zaoferować, przedłuży jej życie zaledwie o miesiąc. – Wróciłam do domu. Wówczas mój mąż powiedział naszym synom: „Mama wraca do domu, ale nie zostanie z nami zbyt długo. Musimy się teraz mocno modlić” – mówiła.
Jak wyjaśniła, w tym czasie nie przejmowała się zbyt mocno bólem fizycznym i cierpieniem, jakiego wówczas doświadczała, ale tym, jak przeżyją to jej dzieci. – Okazali się dla mnie ogromnym wsparciem, ale wyjątkowo ciężkim momentem był ten, kiedy mój młodszy syn powiedział: „Mamo, nie chcę, żebyś umierała” – opowiadała z wyraźnym wzruszeniem w głosie kobieta.
Całkowity zwrot nastąpił, kiedy 1 maja 2011 r. Floribeth oglądała uroczystości beatyfikacyjne Jana Pawła II. Wówczas zaczęła się gorąco do niego modlić. Po zakończeniu transmisji kobieta poczuła się lepiej. Tego samego dnia spojrzała także na okładkę pisma z wizerunkiem polskiego Papieża. – Wtedy usłyszałam Jego głos. Powiedział: „Floribeth wstań. Nie lękaj się!”. W następnych dniach udała się wraz z rodziną na rutynową kontrolę, testy wykazały całkowite zniknięcie wszelkich oznak jej choroby. W kolejnych tygodniach przeprowadzano różnorodne badania - potwierdzały tę samą diagnozę, wywołując osłupienie wszystkich lekarzy – tętniak całkowicie zniknął.
– Mój lekarz, spoglądając wielokrotnie to na kilkusetstronicowe wyniki, to na mnie, stwierdził: „Coś jest nie tak z tą kobietą”. Wówczas ja mu odpowiedziałam: „Powiem panu, co jest ze mną nie tak. Uzdrowił mnie Jan Paweł II” – zakończyła swoje świadectwo.
Wsłuchani w świadectwo świętości
Jej słowa spotkały się z wielkim uznaniem i radością słuchających. Wśród pielgrzymów, którzy przybyli na dzisiejsze spotkanie, była pani Karolina Majewska z Łodzi. – Spotkanie było dla mnie szczególnym wydarzeniem, ponieważ miałam okazję zobaczyć tę, którą Pan Bóg wybrał jako namacalny dowód świętości Jana Pawła II. Skromna, wspaniała i przede wszystkim zanurzona w Panu Boga, tak mogę powiedzieć o tej wyjątkowej osobie – powiedziała nasza rozmówczyni.
Pan Wojciech Król od 12 lat mieszka w Rzymie. Jak zaznaczył, kanonizacja Jana Pawła II jest dla niego wielkim darem życia. – Dorastałem z Karolem Wojtyłą będącym pasterzem krakowskiego Kościoła. Potem wzrastałem z Janem Pawłem II stojącym na czele Kościoła i kiedy przybyłem tu, do Rzymu, jednoczyłem się z nim na tej włoskiej ziemi. Jego kanonizacja jest zwieńczeniem całego mego życia, które czasem miało kręte drogi. Jestem pewien, że to, iż jestem osobą wierzącą i stale pragnącą tę wiarę pogłębiać – a nie zawsze tak było – to zawdzięczam właśnie Janowi Pawłowi II – podkreślił. Pan Wojciech zaznaczył, że wysłuchanie dzisiejszego świadectwa jest dla niego tylko namacalnym utwierdzeniem świętości Jana Pawła II.
Izabela Kozłowska, Łukasz Sianożęcki, Rzym