Święci widzą więcej i dalej
Czwartek, 24 kwietnia 2014 (13:59)Święci nie patrzą tylko oczami ciała, ale duszy, dlatego widzą więcej i dalej. Tak było także w przypadku bł. ks. Jerzego Popiełuszki. W czasach marazmu on z odwagą i determinacją wzywał nas wszystkich do powstania i stanięcia prosto – mówił ks. abp Henryk Hoser we wspomnienie św. Jerzego, patrona bł. ks. Jerzego Popiełuszki.
Ordynariusz warszawsko-praski przewodniczył uroczystej Mszy św. w parafii św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu. Liturgię poprzedził program artystyczny. W homilii ks. abp Hoser nazwał ks. Jerzego Popiełuszkę żołnierzem Chrystusowym – podaje Katolicka Agencja Informacyjna.
– Podobnie jak jego patron – św. Jerzy – nie złożył on ofiary molochowi ani bożkowi ówczesnego reżimu, ale miał odwagę opowiedzenia się za Chrystusem. Mimo lęku, licznych wątpliwości, słabości, niezrozumienia w najbliższym otoczeniu i inwigilacji walczył o Jego sprawę aż do okrutnego męczeństwa – powiedział kaznodzieja.
Ordynariusz warszawsko-praski przyrównał sytuację w czasie stanu wojennego do postawy uczniów zmierzających do Emaus. – To był czas zniechęcenia, żałoby i kolejnej fali emigracji z Polski, podobnie jak po Powstaniu Styczniowym. Ile myśmy się wówczas spodziewali, ile było radości i entuzjazmu, ile było społecznego aktywizmu i nagle to wszystko padło. Przełomem okazały się dopiero Msze św. za Ojczyznę, które celebrował ks. Jerzy. W końcu ktoś przemówił do nas zupełnie inaczej, ktoś, kto nie był dobity i zrezygnowany, wzywając nas do powstania i stanięcia prosto. Jego przepowiadanie było biblijne, to był prawdziwy kerygamt. Ukazywał nam nowe horyzonty, których myśmy nie dostrzegali, bo święci nie patrzą tylko oczami ciała, ale duszy, więc widzą więcej i dalej – powiedział ks. abp Hoser.
Jego zdaniem, dziś ponownie przeżywamy w naszym kraju czas rezygnacji, brakuje nam ducha solidarności i entuzjazmu, by budować Ojczyznę. – Uciekamy w prywatność. Młodzi głosują nogami i masowo wyjeżdżają. Tylko w ubiegłym roku Polskę opuściło siedemset tysięcy ludzi – zauważył ks. abp Hoser. Zaapelował jednocześnie, aby stając wobec sytuacji kompletnego załamania i niewiary w przyszłość, wracać pamięcią do „żoliborskiego Emaus”.
– Zamiast otrzymać energię od Jezusa Chrystusa, by chodzić, poszukujemy złota i srebra i to nas przekształca w biblijnego żebraka, który nie był w stanie samodzielnie chodzić i tylko oczekiwał wsparcia materialnego. Tymczasem podobnie jak jemu także i nam Jezus chce przywrócić pełnię człowieczeństwa – stwierdził kaznodzieja.
Jednym z widocznych owoców modlitwy w kościele św. Stanisława Kostki jest świadectwo życia i tragicznej śmierci ks. bp. Josepha Ruzindana z Byumby w Rwandzie, który – jak wspominał pasterz warszawsko-praski – wraz z nim po śmierci bł. ks. Jerzego koncelebrował Mszę św. w żoliborskiej świątyni.
– Ten, który tak wiele zrobił dla pojednania dwóch zwaśnionych plemion, aby nie doszło do konfrontacji i wojny, sam został przez nich rozstrzelany w czerwcu 1994 roku. Wraz z nim zginęło wówczas jeszcze dwóch innych biskupów i jedenastu kapłanów – przypomniał ks. abp Hoser.
MPA