• Poniedziałek, 23 marca 2026

    imieniny: Pelagii, Feliksa, Oktawiana

Energetyczny chaos

Środa, 23 kwietnia 2014 (21:08)

Polska energetyka w ostatnich latach jest niezwykle chaotyczna. Kluczowe projekty zainicjowane jeszcze przez rząd premiera Kaczyńskiego, takie jak chociażby budowa gazoportu, niestety przez długi czas były kontestowane od strony ilości ponoszonych na nie nakładów i w kontekście tego, jak bardzo przyczynią się do bezpieczeństwa energetycznego Polski.

Przyglądając się poszczególnym koncepcjom odpowiedzi Janusza Piechocińskiego i Donalda Tuska, można odnieść wrażenie, że ci panowie nie do końca ze sobą współpracują. Najpierw jeden proponuje odejście od węgla i zaostrzenie norm emisyjnych dwutlenku węgla. Z kolei później drugi stwierdza, że Polska powinna stawiać na węgiel, który jest naszym bogactwem narodowym.

Polityką energetyczną ostatnich lat nie rządzi koncepcja długookresowa, a reguła kampanijna w postaci różnego typu obietnic składanych przy okazji poszczególnych spotkań z potencjalnymi wyborcami.

Kwestia opóźnień w przypadku budowy gazoportu jest dla nas strategicznie ważną sprawą, ponieważ został zakontraktowany określony wolumen surowca katarskiego. Trzeba również wziąć pod uwagę konflikt u progu Rzeczpospolitej na jej wschodnich granicach. Konflikt, w czasie którego Federacja Rosyjska wielokrotnie używała własnej polityki energetycznej, a dokładnie zaworu z gazem, jako środka przymusu, który miał wywoływać na kontrahentach pożądane przez rosyjski rząd zachowania. Co zresztą pokazują dobitnie kryzysy ukraińskie i białoruskie.

Mamy dość duży problem ze zobowiązaniami przyjętymi w ramach polityki europejskiej, szczególnie w kontekście ograniczania emisji dwutlenku węgla. Duża część polskich mocy wytwórczych jest przestarzała. Często energetycy obrazowo ujmują to w ten sposób, że z trzech wagonów węgla tylko półtora stanowi energię.

Kamieniem milowym polskiej energetyki jest nierozwiązana sytuacja planów w zakresie polityki nuklearnej. Uważam, że debata powinna być przeprowadzona uczciwie zarówno po stronie kosztowej tego typu przedsięwzięć, jak i możliwości zastąpienia atomu energią pozyskaną w inny sposób.

Oczywiście nie możemy zapomnieć o chaosie, jaki panuje w temacie odnawialnych źródeł energii. Ludziom stawia się wiatraki praktycznie pod oknami, na co nie ma praktycznie żadnych wiążących z prawnego punktu widzenia inwestorów ram ich funkcjonowania biznesowego. U siebie w Wielkopolsce mam kilka takich przykładów, gdzie mieszkańcy są właściwie bezsilni wobec funkcjonowania tego typu inwestycji.

Dla polskiej energetyki potrzebne są nie tylko działania legislacyjne, ale również szersza koncepcja strategicznego rozwoju – kierunków i możliwości, z których możemy skorzystać. Naprawdę dużo jest jeszcze do zrobienia w tej dziedzinie.

Przypominam, że Unia Europejska – nawet jeżeli chodzi o strategiczny dla Polski obszar wydobycia gazu łupkowego – będzie milcząco przyglądać się temu, jak wykorzystamy swoją szansę. Wszystko wskazuje na to, że opóźnienia, które na przestrzeni ostatnich pięciu lat się nawarstwiły, będą nas niezwykle dużo kosztować. Wycofanie się kolejnych koncernów o stabilnym zachodnim kapitale, który dla nas jest na tym etapie potrzebny, nie rokuje dobrze także i w tym obszarze.

Jedyny promyk nadziei to uruchomienie kolejnego bloku Elektrowni Opole. Niestety podane przeze mnie przykłady wskazują na opóźnienia lub zaniechania po stronie nadzoru właścicielskiego, czyli Ministerstwa Skarbu Państwa lub generalnie rządu, i braku strategii.

Maks Kraczkowski