• Środa, 22 kwietnia 2026

    imieniny: Łukasza, Leona, Gajusza

Propaganda sukcesu

Środa, 23 kwietnia 2014 (19:41)

Wczoraj rząd zaprezentował spot promujący 10. rocznicę członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Produkcja i emisja tego filmu pochłonęła ponad 7 mln zł, z czego większość stanowi koszt zakupu czasu antenowego. Urzędnicy uspokajają, że aż 85 proc. tych pieniędzy pochodzi z Unii Europejskiej.

Dołączam do grona osób, które uważają, że ten spot jest elementem kampanii przedwyborczej Platformy Obywatelskiej. Osobiście jestem przeciwnikiem wydatkowania środków publicznych na cele marketingowe jednej konkretnej partii politycznej, nawet utrzymującej stery władzy. A jeżeli słyszę o kwocie przekraczającej 7 mln złotych wydanych na 60-sekundowy spot reklamowy, stwierdzam, że jest to po prostu nadużywanie zaufania obywateli.

Co więcej, jest to nieuprawnione wydatkowanie środków. Jak domniemuję, głównym przyczynkiem pojawienia się tego spotu była chęć pokazania, że obecność Polski w UE przyniosła korzyści dla każdego środowiska społeczno-zawodowego, że dzięki temu nasz kraj nieustannie podąża szlakami progresu ekonomicznego, że wskaźniki innowacyjności gospodarki, przedsiębiorczości jako takiej zostały zwielokrotnione itd.

Dane publikowane chociażby przez Eurostat, a więc bardzo obiektywne i umożliwiające dokonanie porównań wskaźników między gospodarkami,  społecznościami i jakością życia społeczeństw, wcale nie wykazują, żeby te 10 lat były tytanicznym skokiem w rozwoju państwa polskiego.

Porówanie obywateli, którzy funkcjonują w państwie, gdzie parametr śmiertelności przedsiębiorstw jest jednym z najwyższych w Europie, a stopa bezrobocia nieustannie utrzymuje się na wysokim poziomie, do współdzielenia euroentuzjazmu z rządem graniczy niemal z cudem. Przecież w Polsce występują całe obszary społecznych wykluczeń, w których nie partycypuje żaden rząd ani samorządy, a społeczeństwo obywatelskie nie jest na tyle ukonstytuowane, by mogło przejąć pałeczkę rugowania tych obszarów eksluzji obywateli.

Tworzenie spotu, który jest ściśle związany z propagandą sukcesu przez ukazywanie samych pozytywów wejścia do UE, za tak bajońską sumę jest absurdem i przekłamaniem. Nie twierdzę, że te 10 lat obecności Polski w UE nie miało żadnego pozytywnego wpływu na rozwój naszego kraju. Bez wątpienia miało. Natomiast w kraju, którego problemy nieco naświetliłem, produkcja tak rażącego w oczy spotu raczej nie przyniesie efektów zamierzonych przez jego twórców.

Jeszcze raz podkreślę, że jestem przeciwnikiem wydatkowania tak potężnych środków publicznych na same działania promujące bądź dążące do zmiany ocen czy postaw. Z punktu widzenia socjologa wiem doskonale, że jeden spot nie zmieni tej perspektywy. Do tego potrzebne są lata pracy, edukacji formalnej i nieformalnej, socjalizacji, inkulturacji etc. Zmiana stosunku ludzi do czegoś w sposób trwały jest jednym z najbardziej złożonych zjawisk społecznych.

Moim zdaniem, celem tego spotu jest wykazanie się danej partii politycznej nie poprzez rozwiązywanie konkretnych problemów, ale przez marketingowe zagranie. Jest to jeszcze jeden z wielu absurdów i bez wątpienia element kampanii przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. I tylko i wyłącznie w ten sposób należy go traktować. Bynajmniej nie jako uświęcenie i pamięć ważnego wydarzenia, do którego wielu Polaków i polityków zmierzało.

dr Marcin Zarzecki