• Środa, 18 marca 2026

    imieniny: Cyryla, Edwarda, Narcyza

Respektujcie zawieszenie broni

Wtorek, 22 kwietnia 2014 (17:48)

„Obecna sytuacja nie może być rozwiązana środkami militarnymi. Przeciwnie, wojna przedłuży i pogorszy ten niepożądany stan. Strony konfliktu powinny przedkładać interesy narodu ponad własne” – czytamy we wspólnym oświadczeniu Rady Kościołów Sudanu Południowego, do której należą wszystkie chrześcijańskie denominacje, w tym Kościół katolicki.

W stanach Unity oraz Nil Górny walki pomiędzy żołnierzami rządowymi, wiernymi prezydentowi Salvie Kiirowi, a rebeliantami stojącymi po stronie zdymisjonowanego wiceprezydenta Rieka Machara nabierają tempa. Liderzy Kościołów żądają dotrzymywania od dwóch zwaśnionych stron respektowania zawieszenia broni, które podpisano 23 stycznia br. w Addis Abebie.

„Rozejm jest bardzo kruchy, dlatego międzynarodowa społeczność musi nalegać, aby był przestrzegany przez skonfliktowane ugrupowania”.

W wyniku walk bratobójczych w Sudanie Południowym doszło do kryzysu humanitarnego, dlatego Kościoły apelują nie tylko o zakończenie krwawego i okrutnego konfliktu, ale także wzywają i proszą o międzynarodową pomoc dla uchodźców, których jest coraz więcej.

Odnosząc się do referendum niepodległościowego z 2011 roku, liderzy Kościołów zaakcentowali, że „naród nie wybierał dla siebie takiej przyszłości. Lud pragnął wolnego i niepodległego kraju. Wybierał życie w pokoju, wspólnocie Bożej jako bracia i siostry”.

Niestety, wielkie obszary Sudanu Południowego zostały opuszczone przez mieszkańców, którzy według informacji przywódców kościelnych przekazanych międzynarodowemu dziełu katolickiemu Stowarzyszenie Papieskie Pomoc Kościołowi w Potrzebie uciekli w obawie o swoje życie. W następstwie przemocy z udziałem sił rebeliantów pod przywództwem Rieka Machara ewakuowano tysiące przerażonych ludzi. Masowa akcja ewakuacyjna dotyczy stanów Unity, Nil Górny i Jonglei.

Ksiądz Roko Taban, administrator apostolski Malakal, poinformował, że wszyscy diecezjalni kapłani i siostry zakonne uciekli na południe bez żadnego dobytku, aby uniknąć przemocy, pomimo tego, że w styczniu br. rebelianci i siły rządowe Sudanu Południowego podpisały oficjalny rozejm. Ksiądz Taban powiedział PKWP, że diecezja i diecezjanie stracili dosłownie wszystko. „Wiele z naszych kościołów, domów zostało zrównanych z ziemią, wszystko zostało wcześniej splądrowane”.

Źródła Kościoła katolickiego donoszą, że nawet 250 tys. mieszkańców Malakal znajduje się w rozpaczliwej sytuacji, a wielu z nich szuka pomocy w pobliskim obozie ONZ.

Ksiądz Taban stwierdził: „Nikogo już nie ma w Malakal. Mieszkańcy uciekli z miasta, ratując swoje życie. Nie było szans, aby kogoś zatrzymać. Diecezja jest całkowicie pusta. Straciliśmy wszystko w diecezji. Jesteśmy w Dżubie i nie mamy niczego ze sobą. Wszystkie dokumenty zostały stracone. Brakuje pojazdów. Nie mamy niczego”. Ksiądz Taban powiedział także, żeby pamiętać o dotkniętych plagą wojny w modlitwach.

Jeszcze niedawno ONZ biła na alarm na temat Sudanu Południowego, ostrzegając, że kraj może rozpaść się przed końcem roku. Wspólnota międzynarodowa informowała o prawie 900 tys. osób, które zostały wysiedlone od początku konfliktu. Wojna domowa wybuchła w połowie grudnia 2013 roku.

Dr Tomasz M. Korczyński