Darmowy tylko z nazwy
Wtorek, 22 kwietnia 2014 (17:48)Pośpiech związany z wprowadzeniem darmowego podręcznika dla pierwszoklasistów jest swego rodzaju „gaszeniem pożaru” przez rząd Donalda Tuska, który sam ten pożar wywołał przez wprowadzenie zmian ustawowych i zmiany programowej w 2009 roku. Te decyzje rządu Tuska doprowadziły do tego, że wprowadzono wielość podręczników szkolnych i wywołano potrzebę zmian podręczników każdego roku.
Premier Tusk obudził się i zauważył, że polskie społeczeństwo jest biedne i nie stać go na taki system w szkolnictwie. Dlatego też wymyślił chwyt PR-owski, jakim jest darmowy podręcznik dla pierwszoklasistów. Oczywiście słuszną ideą jest wprowadzenie darmowego podręcznika, ale tylko wtedy, kiedy będzie on dobry pod względem merytorycznym. Dzisiaj widzimy, jak wygląda pierwsza część tego rządowego „dzieła”, i wiemy, że jest on słaby merytorycznie, zrobiony zbyt szybko i bez odpowiedniej kontroli treści w nim zawartej.
Będzie to raczej podręcznik „darmowy” tylko z nazwy, ponieważ jeśli coś jest słabe merytorycznie, będzie to wymuszało na nauczycielach wprowadzanie innych podręczników. Niestety obawiam się, że obok jednego „darmowego” podręcznika zaproponowanego przez rząd będą inne, płatne, ponieważ zarówno nauczyciele, jak i rodzice będą chcieli, żeby ich dzieci korzystały z lepszego podręcznika.
Dzisiaj dowiedzieliśmy się, że wydawcy postanowili zaproponować gotowy podręcznik dla pierwszoklasistów, apelując o zapewnienie możliwości wyboru darmowego podręcznika do I klasy szkoły podstawowej z oferty rynkowej. Rodzice i nauczyciele powinni mieć alternatywę dla rządowego podręcznika. Tym bardziej że ten przygotowany przez MEN pozostawia wiele do życzenia. Rząd chwali się podręcznikiem, który nie jest pod względem merytorycznym dobry. A sama idea „darmowego” podręcznika nie zapewni dobrej edukacji naszych dzieci.
Marzena Machałek