Arłukowicz nie ma prawa
Wtorek, 22 kwietnia 2014 (02:07)Eksperci prawni Ordo Iuris podkreślają, że minister zdrowia nie ma prawa żądać od szpitali informacji o tym, ile razy lekarze – powołując się na klauzulę sumienia – odmówili udziału w zabijaniu poczętych dzieci.
Sprawa dotyczy pism skierowanych przez resort zdrowia do 406 szpitali z oddziałami ginekologiczno-położniczymi, w których ministerstwo pyta, ile razy instytucje te, powołując się na klauzulę sumienia, odmówiły kobietom przeprowadzenia testów prenatalnych lub zabicia poczętego dziecka, u którego stwierdzono chorobę lub wadę genetyczną.
Dociekliwy minister
Kwestię „tropienia” lekarzy przez resort ministra Bartosza Arłukowicza „Nasz Dziennik” opisywał w świątecznym wydaniu w publikacji „Nie zabiłeś, to się tłumacz”. W piśmie Ministerstwo Zdrowia podkreślało, że medycy, którzy odmówili wykonania aborcji, mają obowiązek pisemnie uzasadnić swoją decyzję. Dokument ministerstwa zawierał również pytanie o dalsze postępowanie lecznicy w takim przypadku. Szpitale mają odpowiedzieć czy – a jeżeli tak, to dokąd – skierowały odesłane pacjentki, tak aby ich dzieci mogły zostać zbadane i ewentualnie zabite w innym szpitalu.
Oficjalnym powodem zbierania takich danych jest przygotowywanie corocznego sprawozdania Rady Ministrów z realizacji ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży z 7 stycznia 1993 roku. Tyle że do tego typu sprawozdawczości resort zdrowia dotąd lekarzy nie zobowiązywał. Do szpitali trafiały jedynie pisma z poleceniem podania, ile aborcji w danej placówce przeprowadzono. I to wystarczało do przygotowania sprawozdania z wykonania ustawy.
Dlatego lekarze uważają, że dokumentowanie odmowy wykonania aborcji, a przede wszystkim nakładanie na lekarza obowiązku pisemnego uzasadnienia swojej decyzji, to ze strony resortu zdrowia próba ograniczenia wolności sumienia lekarskiego i siłowego wmówienia, że prawo stanowione może być priorytetowe wobec obiektywnych i niepodważalnych wartości etycznych. – Każde żądanie dodatkowych wyjaśnień od lekarza, który skorzystał z klauzuli sumienia, a nawet od dyrektora szpitala, w którym lekarz pracuje, jest swego rodzaju próbą nacisku na to, aby w przyszłości z klauzuli sumienia nie korzystać – oceniają organizacje lekarskie i stowarzyszenia obrońców życia.
Zmuszanie do łamania prawa
Ocenę prawną działań resortu zdrowia przeprowadził Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris. Jego prawnicy uważają, że działania ministra zdrowia są bezprawne. I mają na to poważne argumenty.
Po pierwsze, wylicza Ordo Iuris, na podmiotach leczniczych nie ciąży obowiązek gromadzenia i przetwarzania takich danych. Zgodnie z kilkoma rozporządzeniami Rady Ministrów w sprawie programu badań statystycznych czy sposobu wypełniania oraz wzorów kwestionariuszy i ankiet statystycznych, na podmiotach leczniczych ciąży jedynie obowiązek przekazania do 15 lutego roku kolejnego „rocznego sprawozdania o zabiegach przerywania ciąży ze wskazaniem na ich przyczynę i wiek kobiety”.
Po drugie, obowiązek informowania o liczbie przypadków, w których lekarze powoływali się na klauzulę sumienia, nie wynika ani z uprawnień nadzorczych, ani z uprawnień kontrolnych ministra zdrowia. – Obowiązek taki nie powstaje ani na gruncie prawa, ani też nie można go nakładać w ramach prowadzenia kontroli medycznej. (…) Czynności kontrolne powinny być organizowane i przeprowadzane zgodnie z przepisami rozporządzenia ministra zdrowia z 20 grudnia 2012 r. w sprawie sposobu i trybu przeprowadzania kontroli podmiotów leczniczych. Sposób i tryb zwrócenia się z żądaniem do szpitali o przekazanie informacji o powoływaniu się przez lekarzy na klauzulę sumienia nie spełnia wymogów wskazanych w rozporządzeniu – wskazuje prof. Aleksander Stępkowski, prezes zarządu Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris.
Stępkowski zaznacza, że sumaryczne wskazanie liczby przypadków powołania się na klauzulę sumienia może prowadzić do naruszenia art. 53 ust. 7 Konstytucji RP zakazującego zmuszania kogokolwiek do ujawniania światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania. – W takiej sytuacji dyrekcja szpitala, realizując przedmiotową prośbę Ministerstwa Zdrowia, naraża się na ewentualną odpowiedzialność z tytułu naruszenia dóbr osobistych lekarza, którego uchylenie się od wykonania świadczeń medycznych ze względów sumienia zostałoby w ten sposób ujawnione – konkluduje prof. Aleksander Stępkowski.
Anna Ambroziak