• Poniedziałek, 23 marca 2026

    imieniny: Pelagii, Feliksa, Oktawiana

Świń ubywa

Poniedziałek, 21 kwietnia 2014 (20:43)

Spadek cen żywca i kłopoty ze sprzedażą tuczników to najbardziej widoczne skutki afrykańskiego pomoru świń. Ale o wiele gorsze konsekwencje dotykają sektor mięsny z powodu zmniejszania się pogłowia trzody chlewnej.

 

W tamtym roku w Polsce hodowano niespełna 11 mln sztuk świń, podczas gdy jeszcze dekadę temu było ich ponad 20 mln. Kłopoty związane z pomorem już w tym roku mogą spowodować spadek pogłowia trzody do mniej niż 10 mln sztuk. I jeśli sytuacja na rynku mięsnym się nie poprawi, to za kilka lat – wedle najbardziej pesymistycznych prognoz – liczba świń może spaść do około 6 mln sztuk. Wtedy Polska stałaby się w zasadzie krajem uzależnionym od importu wieprzowiny, bo trudno oczekiwać, żebyśmy nagle zaczęli zamiast wieprzowiny jeść wołowinę.

Z danych związków hodowców trzody chlewnej wynika, że rolnicy masowo rezygnują z hodowli trzody chlewnej. W ciągu roku liczba gospodarstw mających tuczniki zmalała aż o 100 tysięcy (!) i teraz hodowlą świń zajmuje się ponad 250 tysięcy rolników. – Wielkie gospodarstwa jakoś sobie radzą, ale mali i średni producenci wieprzowiny są od lat w kiepskiej sytuacji ekonomicznej. To właśnie takie gospodarstwa w pierwszej kolejności rezygnują z hodowli świń – mówi Tadeusz Piwoński, były już hodowca tuczników. – Ja z tej produkcji zrezygnowałem już sześć lat temu, gospodarstwo przejęli córka i zięć i zajęli się uprawą warzyw. Teraz już tylko nieliczni moi znajomi mają chlewnie z tucznikami – dodaje Piwoński.

Eksperci zwracają uwagę, że pomór świń tylko tę złą sytuację pogłębił. Wielu rolników miało kłopoty ze sprzedażą zwierząt do rzeźni i z tego powodu nie kupili warchlaków na kontynuowanie hodowli. Można się więc spodziewać, że będą stopniowo wygaszać produkcję wieprzowiny. Swoje robi też konkurencja zachodnia, głównie niemiecka i duńska, bo z zagranicy przywozimy coraz więcej zarówno żywych zwierząt, jak i mięsa i jego przetworów. Witold Choiński, prezes Związku Polskie Mięso, uważa, że spadek krajowego pogłowia świń to bardzo zła informacja także dla zakładów mięsnych. Zwłaszcza tych mniejszych, które opierają się na przetwarzaniu mięsa pochodzącego od lokalnych dostawców.

Jednak głównym problemem dla rolników jest niska opłacalność produkcji wieprzowiny, a w zasadzie brak tej opłacalności. Wielkopolska Izba Rolnicza podała dane dotyczące wydatków i przychodów z produkcji wieprzowiny w kwietniu. I wynika z nich, że rolnicy ponoszą bardzo duże straty. Przy założeniu, że rolnik sprzedaje 110-kilogramowego tucznika (to waga standardowa, najbardziej pożądana przez zakłady mięsne i za taką sztukę płacą one najwięcej), a za kilogram mięsa dostaje 4,83 zł (to średnia cena skupu), okazuje się, że na jednym tuczniku hodowca traci od 121 do 129 zł. Czyli aby hodowla nie przynosiła strat, a rolnik wychodził przynajmniej na „zero”, to 1 kg żywca powinien kosztować około 6 zł. Cena tej chwili nieosiągalna i długo taka nie będzie. Analitycy Agencji Rynku Rolnego szacują wszak, iż żywiec będzie kosztował w najbliższym czasie przeciętnie co najwyżej około 5,70 zł za kilogram.

 

Krzysztof Losz