• Środa, 22 kwietnia 2026

    imieniny: Łukasza, Leona, Gajusza

Dawne i obecne zwyczaje wielkanocne

Niedziela, 20 kwietnia 2014 (07:03)

Z Elżbietą Dudek-Młynarską, etnologiem z Muzeum Etnograficznego w Rzeszowie, rozmawia Mariusz Kamieniecki

 

Bogate i różnorodne tradycje wielkanocne łączą w sobie zarówno elementy religijne, jak i te związane z obyczajowością ludową. Jak to wygląda na Podkarpaciu?

- Święta Wielkiej Nocy łączą w sobie pierwiastki związane z wczesnochrześcijańską tradycją Zmartwychwstania Pańskiego, ale zawierają też elementy wierzeń ludowych związanych z okresem przedchrześcijańskim, np. z kultem zmarłych. Poprzez to możemy znaleźć analogię do świąt Bożego Narodzenia, które podobnie jak Wielkanoc traktowane są jako święta nowego początku.

Do zwyczajów, które przetrwały i wyróżniają Podkarpacie na tle kraju, należy zaliczyć straże grobowe zwane też „Turkami”, które od Wielkiego Piątku aż do Rezurekcji pełnią warty przy Grobie Pańskim. Na Podkarpaciu zwyczaj ten przetrwał i jest kultywowany jeszcze w ok. 30 miejscowościach.

Z kolei w okolicach Wielopola Skrzyńskiego z soboty na Niedzielę Wielkanocną dobosz chodzi z bębnem po wsi, budząc mieszkańców - ogłasza w ten sposób radosną nowinę o zmartwychwstaniu Chrystusa. Legenda głosi, że bęben ten podarował mieszkańcom Wielopola król Jan III Sobieski, wracając spod Wiednia.

W Wielkanoc mieszkańcy Wielopola gromadzą się na cmentarzu, gdzie w XIX wieku grzebano ofiary cholery. Wyruszają orszakiem spod figury św. Jana Nepomucena, po drodze śpiewają pieśni wielkanocne, pieśni o św. Rozalii, która jest patronką chorób morowych, odmawiają też Litanię do Wszystkich Świętych i modlitwę „Anioł Pański″.

Innym zwyczajem, który kultywowano jeszcze w latach 60. na Podkarpaciu, było potrząsanie w Wielkanoc przed Rezurekcją przez gospodarzy drzewkami owocowymi, co miało zapewnić obfitość zbiorów.

Dzisiaj po Rezurekcji śpiesznie udajemy się do domu na uroczyste, świąteczne śniadanie. Jednak kiedyś, na wsi popularne było jedzenie śniadania wielkanocnego nie w domach, ale na miedzach i polach. Jakie znaczenie miał ten zwyczaj?

- To bardzo piękny zwyczaj spożywania śniadania wielkanocnego, który jeszcze dzisiaj niektóre rodziny praktykują. Zwyczaj ten miał zapewnić urodzaj, obfitość i lepsze pożywienie. Trzeba pamiętać, że czas Świąt Wielkanocnych to okres, w którym z niepokojem oczekiwano na przednówek, który zwykle wiązał się z okresem niedostatku pożywienia.

Dlatego wszystkie praktyki, jakie stosowano, miały zapewnić urodzaj, lepsze plony i obfitość pożywienia. Zwyczaj ten był szczególnie praktykowany we wschodnich regionach Podkarpacia. Mam informacje, że w okolicach Krzeszowa nad Sanem okoliczni mieszkańcy, jak tylko jest ładna pogoda, wychodzą i spożywają śniadanie wielkanocne z tyłu za domami na swoich polach. Z tym zwyczajem wiązał się zabieg, który polegał na rzucaniu za siebie przez ramię kostek z mięsa. Ponadto na polu kruszono paskę – specjalnie pieczony chlebek świąteczny. Wszystko to miało zapewnić większy urodzaj.

Skąd wywodzi się zwyczaj malowania pisanek?

- Obyczaj wielkanocnego malowania jajek wywodzi się jeszcze z czasów przedchrześcijańskich, co bardzo często interpretowane jest z kultem przodków, gdzie jajo było darem ofiarnym składanym na grobach zmarłych. Zresztą jeszcze dzisiaj na terenach Ukrainy czy Białorusi można spotkać jaja składane na grobach zmarłych. Również podczas rzymskich uroczystości przypadających na okres maja czy czerwca występowały barwione jaja.

Dzisiaj określa się je mianem pisanek barwionych i ozdabianych w przeróżny sposób. Warto w tym miejscu przypomnieć zwyczaj, zgodnie z którym pisankami obdarowywano chłopców, którzy w lany poniedziałek oblewali dziewczęta. Jeżeli chłopiec dostał pisankę od dziewczyny, była to oznaka sympatii, często świadcząca o uczuciu, jakim panna darzyła danego młodzieńca. Starsi mieszkańcy, zwłaszcza okolic Leżajska, z pewnością pamiętają też zwyczaj obdarowywania się pisankami, który istniał bardzo długo, a dzisiaj niestety nie jest już kultywowany albo należy do rzadkości.

Ze Świętami Zmartwychwstania, o czym już Pani wspomniała, wiąże się też tradycja polewania wodą w Wielkanocny Poniedziałek...

- Do atrybutów Świąt Wielkanocnych oprócz jaja czy ognia zaliczamy też wodę. Polewanie wodą miało kiedyś znaczenie magiczne. Okres Wielkiej Nocy to zazwyczaj czas, kiedy tak jak w tym roku przyroda budzi się do życia, ale czasem trzeba było ją do tego niejako zmotywować, a polewanie wodą miało zapewnić odpowiednie warunki do rozwoju przyrody.

Polewanie wodą miało być także zapewnieniem płodności. W tradycji chrześcijańskiej mamy też zwyczaj kropienia święconą wodą np. domostwa, po to żeby uchronić je od złego. Z kolei w kulturze ludowej wodą kropiono pasterzy czy zwierzęta na pierwszym wypasie. Było to zatem działanie związane z płodnością i oczyszczeniem. Z kolei oblewanie w lany poniedziałek polegało na tym, że wszyscy oblewali wszystkich. Panna im więcej razy została oblana, tym większe miała mieć powodzenie, z kolei ta, która nie dostąpiła tego - nazwijmy to - zaszczytu, mogła mieć powód do wstydu. Czasy zmieniają się, a wraz z nimi zmienia się też obyczajowość, w tej sytuacji okazywanie sympatii także przybiera inne formy niż dawniej.

Jakie inne zwyczaje wielkanocne występujące na Podkarpaciu są jeszcze godne przypomnienia?

- Do ciekawych zwyczajów z pewnością należy zaliczyć święcenie pokarmów w Wielką Sobotę w okolicach Leżajska. Podczas gdy zazwyczaj z pokarmami w pięknie przystrojonych koszykach udajemy się do świątyń, to w okolicach Leżajska odwrotnie - ksiądz wyrusza w orszaku do wiernych. Na wozie obok kapłana są także strażnicy, którzy trzymają warty przy Grobie Pańskim. Konwój jedzie od kapliczki do kapliczki, gdzie gromadzą się okoliczni mieszkańcy i tam, a nie w kościele odbywa się święcenie pokarmów.

Z kolei w Ulanowie pięknym zwyczajem kultywowanym przez flisackie bractwo im. św. Barbary jest obwieszczanie Zmartwychwstania Pana Jezusa za pomocą wystrzału z ogromnej beczki zwanej wiwatówką.

Zgodnie z innym zwyczajem praktykowanym z Wielkiej Niedzieli na Wielki Poniedziałek gospodarz najwcześniejszym świtem na każdym z rogów swego pola zatykał krzyżyki z kłokoczki – rośliny podobnej do leszczyny. Miało to chronić pole przed gradem i wszelkimi klęskami. Niestety, zwyczaj ten nie jest już kultywowany przez młodszych gospodarzy, a szkoda.

Dziękują za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki