Trudny paragraf na kontrolerów
Sobota, 19 kwietnia 2014 (20:44)Z mec. Rafałem Rogalskim, pełnomocnikiem części rodzin ofiar smoleńskich, rozmawia Anna Ambroziak
Od dłuższego czasu prokuratorzy wojskowi stoją przed problemem oceny prawnokarnej zachowania kontrolerów z Siewiernego.
– Bo kwestia ta jest dość skomplikowana z prawnego punktu widzenia. Z jednej strony chodzi o rozstrzygnięcie, czy w stosunku do kontrolerów możemy zastosować polski kodeks karny, a jeżeli odpowiedź będzie pozytywna, to należy dokonać subsumcji, tj. przyporządkowania stanu faktycznego ustalonego w procesie stosowania prawa do sformułowanej w wyniku wykładni normy prawnej. Z drugiej strony, na prokuraturze wojskowej spoczywa ciężar udowodnienia popełnienia przestępstwa. Musi ona dysponować dostatecznym i miarodajnym materiałem dowodowym potwierdzającym fakty, z których wywodzi określone skutki prawne (personalna zarzucalność czynu).
Tymczasem prokuratura nie ma nawet dokumentacji dotyczącej lotniska i procedur obowiązujących w Rosji.
– Rzeczywiście, ze względu na trudną współpracę polskich śledczych z rosyjskim komitetem śledczym wciąż oczekujemy na przekazanie dokumentacji dotyczącej funkcjonowania lotniska Siewiernyj, zakresu uprawnień i obowiązków kontrolerów, a także obowiązujących na dzień 10 kwietnia 2010 r. rosyjskich przepisów, w tym karnych.
Jakie warunki formalne muszą być spełnione, żeby obsada Korsarza usłyszała zarzuty?
– Żeby ukazać skomplikowanie prawne omawianego zagadnienia, muszę wyjaśnić pewne zasady ogólne prawa karnego materialnego dotyczące możliwości pociągnięcia do odpowiedzialności karnej cudzoziemca w związku z przestępstwem, które popełnia on na terytorium innego państwa niż Polska.
Lapidarnie rzecz ujmując, zgodnie z zasadą ochrony zwykłej wyrażoną w art. 110 § 1 kodeksu karnego, ustawę karną polską stosuje się do cudzoziemca, który popełnił za granicą czyn zabroniony skierowany m.in. przeciwko interesom Rzeczypospolitej Polskiej, obywatela polskiego, polskiej osoby prawnej lub polskiej jednostki organizacyjnej niemającej osobowości prawnej oraz do cudzoziemca, który popełnił za granicą przestępstwo o charakterze terrorystycznym. Idąc dalej, zgodnie z regułą podwójnej karalności sprecyzowaną w art. 111 § 1 i 2 kodeksu karnego, warunkiem odpowiedzialności za czyn popełniony za granicą jest uznanie takiego czynu za przestępstwo również przez ustawę obowiązującą w miejscu jego popełnienia. Jeżeli zachodzą różnice między ustawą polską a ustawą obowiązującą w miejscu popełnienia czynu, stosując ustawę polską, sąd (w postępowaniu przygotowawczym prokurator) może uwzględnić te różnice na korzyść sprawcy. Z kolei zgodnie z zasadą ochrony obostrzonej określoną w art. 112 pkt 1-2 kodeksu karnego, niezależnie od przepisów obowiązujących w miejscu popełnienia czynu zabronionego, ustawę karną polską stosuje się do obywatela polskiego oraz cudzoziemca w razie popełnienia m.in.: przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu wewnętrznemu lub zewnętrznemu Rzeczypospolitej Polskiej, przestępstwa przeciwko polskim urzędom lub funkcjonariuszom publicznym.
Wyjaśniam jednocześnie, że stosownie do treści art. 115 § 13 pkt 1-2 i 4-8 kodeksu karnego, funkcjonariuszem publicznym jest m.in.: Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej; poseł, senator, radny; osoba będąca pracownikiem administracji rządowej, innego organu państwowego lub samorządu terytorialnego, a także inna osoba w zakresie, w którym uprawniona jest do wydawania decyzji administracyjnych; osoba będąca pracownikiem organu kontroli państwowej lub organu kontroli samorządu terytorialnego; osoba zajmująca kierownicze stanowisko w innej instytucji państwowej; funkcjonariusz organu powołanego do ochrony bezpieczeństwa publicznego; osoba pełniąca czynną służbę wojskową. Kolejne zagadnienie prawne do rozstrzygnięcia wiąże się z treścią art. 6 § 2 kodeksu karnego, tj. czyn zabroniony uważa się za popełniony w miejscu, w którym sprawca działał lub zaniechał działania, do którego był obowiązany, albo gdzie skutek stanowiący znamię czynu zabronionego nastąpił lub według zamiaru sprawcy miał nastąpić. Z kolei czas popełnienia przestępstwa należy powiązać z zasadą terytorialności, o której mowa w art. 5 kodeksu karnego, tj. ustawę karną polską stosuje się do sprawcy, który popełnił czyn zabroniony na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, jak również na polskim statku powietrznym. In concreto, nie budzi wątpliwości, że w wyniku katastrofy z dnia 10 kwietnia 2010 r. doszło do śmierci 96 pasażerów tupolewa. Wątpliwości jednak powstają w kontekście miejsca śmierci pokrzywdzonych. Mianowicie – czy skutek śmiertelny nastąpił na pokładzie samolotu, czy też na terytorium Rosji.
Gdyby był Pan na miejscu prokuratora Karola Kopczyka, jaką wybrałby Pan ścieżkę decyzyjną?
– Zakładając, że wojskowi prokuratorzy zdecydują się na postawienie rzeczonych zarzutów, nie sądzę, aby wystąpili z wnioskiem o przejęcie ścigania kontrolerów przez stronę rosyjską na podstawie art. 59 i następnie umowy między Rzeczpospolitą Polską a Federacją Rosyjską o pomocy prawnej i stosunkach prawnych w sprawach m.in. karnych z dnia 16 września 1996 roku. Zakładam, że w takiej sytuacji materiały śledztwa smoleńskiego dotyczące kontrolerów zostaną wyłączone do odrębnego postępowania i dojdzie do wydania postanowienia o przedstawieniu zarzutów kontrolerom. Postępowanie przejdzie z fazy in rem do in personam. Pozwoli to na zarządzenie poszukiwania podejrzanych, wystąpienie do sądu z wnioskiem o wydanie postanowienia o tymczasowym ich aresztowaniu, poszukiwanie listem gończym, a także wystąpienie do sądu o wydanie europejskiego nakazu aresztowania. Zaznaczenia wymaga, że zgodnie z treścią art. 64 ust. 1 pkt 1 wspomnianej umowy między Rzeczpospolitą Polską a Federacją Rosyjską o pomocy prawnej, ekstradycja własnych obywateli jest bezwzględnie wyłączona. Oznacza to in concreto, że Rosja nigdy nie wyda Polsce kontrolerów, którzy są obywatelami rosyjskimi.
Sprawa się gmatwa. Chyba że Polska dysponuje jakimiś skutecznymi narzędziami wywierania nacisku na Federację Rosyjską.
– Ale nie dysponuje. Pozostają wyłącznie naciski dyplomatyczne. Obecna sytuacja na linii Ukraina – Rosja z pewnością nie wpłynie pozytywnie na jakiekolwiek konstruktywne uzgodnienia z Federacją Rosyjską.
Czy mimo dotkliwych braków w materiale dowodowym prokuratura może wszcząć postępowanie w tej sprawie?
– Tak, jeżeli prokuratura pomimo tego będzie dysponowała danymi dostatecznie uzasadniającymi podejrzenie popełnienia przestępstwa przez określone osoby.
Można by w tym przypadku mówić o przestępstwie nieumyślnym czy umyślnym?
– Materiał dowodowy będzie ostatecznie decydujący dla kwalifikacji prawnej. W mojej ocenie, możemy rozważać przede wszystkim wypełnienie przez kontrolerów znamion czynów zabronionych określonych w art. 173 § 4 kodeksu karnego, tj. nieumyślne sprowadzenie katastrofy w ruchu powietrznym, którego następstwem jest śmierć wielu osób albo art. 174 § 2 kodeksu karnego, tj. nieumyślne sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu powietrznym. Wyjaśniam równocześnie, że zgodnie z art. 9 § 1-3 kk, czyn zabroniony popełniony jest umyślnie, jeżeli sprawca ma zamiar jego popełnienia, tj. chce go popełnić albo przewidując możliwość jego popełnienia, na to się godzi. Z kolei czyn zabroniony popełniony jest nieumyślnie, jeżeli sprawca nie mając zamiaru jego popełnienia, popełnia go jednak na skutek niezachowania ostrożności wymaganej w danych okolicznościach, mimo że możliwość popełnienia tego czynu przewidywał albo mógł przewidzieć. Sprawca ponosi surowszą odpowiedzialność, którą ustawa uzależnia od określonego następstwa czynu zabronionego, jeżeli następstwo to przewidywał albo mógł przewidzieć.
Rosja nie jest zainteresowana ściganiem swoich obywateli – gdzie w takiej sytuacji będzie można się odwołać?
– Nie sądzę, aby Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej postawił zarzuty jakiemukolwiek obywatelowi rosyjskiemu. To w dalszej perspektywie wiązałoby się przecież z obowiązkiem zaspokojenia roszczeń cywilnych rodzin pokrzywdzonych. Z prawnego punktu widzenia nie będzie możliwości uruchomienia środków odwoławczych do jakiegokolwiek trybunału międzynarodowego. Przywołam w tym miejscu sprawę zawisłą przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka na skutek skarg rodzin ofiar zbrodni katyńskiej na śledztwo rosyjskie. Morderstwo polskich oficerów w Katyniu było zbrodnią wojenną, która nie ulega przedawnieniu – uznał Trybunał w Strasburgu. Ale orzekł, że nie leży w jego kompetencji oceniać, czy Rosja rzetelnie prowadziła śledztwo katyńskie. Innymi słowy, rozstrzygnięcie Trybunału nie było orzeczeniem ad meriti. W odniesieniu do śledztwa smoleńskiego pozostaje więc przede wszystkim wyczerpanie możliwości odwoławczych, które daje procedura rosyjska.
Czyny, które mogą zostać zarzucone kontrolerom, podlegają karze również w Federacji Rosyjskiej. Naruszenie zasad bezpieczeństwa ruchu lotniczego zagrożone jest karą do 7 lat więzienia. Tamtejsze prawo uważa ten czyn za przestępstwo średniej ciężkości, które przedawnia się po 6 latach od popełnienia.
– Opierając się na uregulowaniach polskiego kodeksu karnego, w przypadku czynu zabronionego określonego w art. 173 § 4 kodeksu karnego, tj. nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu powietrznym, którego następstwem jest śmierć wielu osób, przedawnienie ścigania następuje po 15 latach, licząc od 10 kwietnia 2010 r., a przedawnienie wyrokowania następuje po 25 latach, przy czym warunkiem przedłużenia okresu przedawnienia jest wszczęcie postępowania karnego przeciwko osobie (faza in personam, tj. postawienie zarzutów) w okresie przedawnienia ścigania, zatem w okresie 15 lat od dnia katastrofy. W przypadku czynu zabronionego określonego w art. 174 § 2 kodeksu karnego, tj. nieumyślnego sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu powietrznym, przedawnienie ścigania następuje po 5 latach, licząc od 10 kwietnia 2010 r., a przedawnienie wyrokowania następuje po 10 latach, przy czym warunkiem przedłużenia okresu przedawnienia jest wszczęcie postępowania karnego przeciwko osobie (faza in personam). Przypomnę, że zgodnie z art. 111 § 2 kodeksu karnego, jeżeli zachodzą różnice – w tym przypadku dotyczące okresu przedawnienia – między ustawą polską a ustawą obowiązującą w miejscu popełnienia czynu, stosując ustawę polską, sąd (w postępowaniu przygotowawczym prokurator) może uwzględnić te różnice na korzyść sprawcy.
„Grupa kierowania lotami robiła wszystko, żeby załogę Tu-154 zbić z tropu, tak jak i poprzednie samoloty. Ale o ile Ił-76 zdołał uciec, o tyle Tu-154 niestety nie zdążył” –zauważył w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Oleg Korszunow, rosyjski nawigator doświadczalny. Korszunow nie pozostawia złudzeń co do tego, że fałszowanie rzeczywistych przyczyn katastrof lotniczych to w Rosji dość rozpowszechniona praktyka.
– Nie dziwi mnie to. Nigdy zresztą nie liczyłem na jakąkolwiek miarodajność i rzetelność śledztwa rosyjskiego. Od samego początku skupiałem się na wynikach śledztwa prowadzonego przez polską prokuraturę. Wykonuje ona bowiem własne czynności procesowe, w tym z udziałem polskich biegłych. Ich przedmiotem był m.in. wrak samolotu, miejsce zdarzenia, rejestratory lotu, brzoza, ciała ekshumowanych ofiar. Nie jest więc tak, że wojskowa prokuratura bazuje wyłącznie na wynikach określonych czynności przekazywanych przez Rosjan. Z jednej strony obowiązuje w tej kwestii zasada ograniczonego zaufania, a z drugiej zasada braku prejudycjalności, tj. wojskowa prokuratura samodzielnie rozstrzyga zagadnienia faktyczne i prawne oraz nie jest związana rozstrzygnięciem innego sądu lub organu (art. 8 § 1 kodeksu postępowania karnego).