Kapłani potrzebują naszej modlitwy
Sobota, 19 kwietnia 2014 (11:20)Poruszyła mnie homilia JE ks. abp. Henryka Hosera w Wielki Czwartek podczas Mszy Krzyżma w katedrze pw. św. Michała Archanioła i św. Floriana Męczennika. Ksiądz arcybiskup Hoser wyraził tam kilka fundamentalnych zasad, jakie obowiązują kapłanów, którym on sam przecież także pozostaje. O kilku spostrzeżeniach pisałem na swoim blogu (zob. tutaj ), w tym miejscu chciałbym jednak nawiązać do dwóch myśli Jego Ekscelencji, który po pierwsze – zaakcentował konieczność modlitwy kapłanów i za kapłanów, po drugie – przypomniał, że Święty Kościół katolicki zbudowany jest z ludzi grzesznych i kapłan ma szczególne zadanie, bo czyhają na niego liczne niebezpieczeństwa. Trzeba czynić ekspiację za grzechy kapłanów i ludzi Kościoła i wystrzegać się pokus, które wiążą nas niebezpiecznie z tym życiem.
A ponieważ, jak zauważył celnie ks. abp Hoser, jesteśmy ze szkoły bł. Jana Pawła II, nie sposób w tym miejscu nie wspomnieć o nauczaniu wkrótce świętego rodaka.
W swoim liście apostolskim „Tertio millennio adveniente” Ojciec Święty powtarza za Soborem Watykańskim II, że pomimo swej świętości Kościół wciąż czyni pokutę, przyznając się zawsze przed Bogiem i ludźmi do grzechów swych członków. Nie można kroczyć ku nowemu, „nie przynaglając swoich synów do oczyszczenia się przez pokutę z błędów, niewierności, niekonsekwencji i zaniedbań”.
Myli się więc potężnie prof. Ireneusz Krzemiński, twierdząc, że zrzucenie sutanny przez duchownych (profesor określił ich mianem „wybitnych”), takich jak Stanisław Obirek, Tomasz Węcławski czy Tadeusz Bartoś, były najważniejszym wydarzeniem roku 2007, a także że sytuacja ta powinna skłaniać do „gruntownego namysłu nad kondycją i przyszłością polskiego Kościoła”.
Cóż, owe decyzje, jakkolwiek zawsze w takich sytuacjach bolesne dla jedności i wspólnoty chrześcijańskiej, jednak są przecież i pozostają wyłącznie indywidualnymi wyborami tych trzech konkretnych osób, a już na pewno nie wyznaczają żadnego nowego kursu, nurtu czy tendencji w życiu osób konsekrowanych w Polsce, jakby chciał prof. Krzemiński.
Księża za to zdecydowanie i niewątpliwie potrzebują modlitwy ludzi świeckich, by zachować wierność przyrzeczeniom celibatu i wytrwania w kapłaństwie, bo bez niej są bezbronni, gdyż istota kapłaństwa, powołanie, służba, ofiara dokonują się wyłącznie we wspólnocie. Ten eklezjalny charakter kapłaństwa jest realnym znakiem przyjścia Boga na świat przez człowieka dla człowieka, a wiara chrześcijańska nie jest sprawą czysto duchową, prywatną, wyłącznie indywidualną relacją do Chrystusa, ale hartuje się we wspólnocie, zauważył ks. kard. Joseph Ratzinger w książce „Kościół. Pielgrzymująca wspólnota wiary”.
Papież, znając wyzwania współczesnego świata, wiedząc, co może czekać młodych ludzi wybierających trud kapłaństwa, nie wahał się w czasie spotkania z kapłanami, zakonnikami i kandydatami na pasterzy Kościoła przypomnieć podczas trzeciej pielgrzymki do kraju, o wysokich standardach jakości powołania. Zaakcentował też wielkość wyzwania posługi, jaka się wiąże z wyborem drogi życia konsekrowanego od święceń do śmierci ziemskiej.
„Powołanie to zakłada niepodzielność serca. Idąc do kapłaństwa, odpowiadacie na zaproszenie Chrystusa, któremu towarzyszy łaska (…). Wezwanie do doskonalszego pójścia za Chrystusem wyraża się także w związku kapłaństwa z celibatem, czyli »bezżennością dla Królestwa Bożego«. Każde pokolenie niesie w sobie specyficzne wartości, ale też napotyka na wielorakie trudności. Wasze pokolenie często odczuwa lęk przed »zawierzeniem siebie«. Zamyka się w sobie. Musicie to przełamywać, by mocą wiary i dynamizmu powołania zdobyć się na całkowite pójście za Chrystusem, bez szukania »własnych zabezpieczeń«, na służbę Chrystusowi w Jego Kościele (…). Musicie być wierni. Musicie być solidarni z Narodem. Stylem życia bliscy przeciętnej, owszem, raczej uboższej, rodziny. Całkowicie oddani Panu naszemu, Jezusowi Chrystusowi i Jego Kościołowi, duszpasterskiej pracy, w jedności z waszym biskupem czy przełożonymi. Z tego będzie was sądził Bóg i wasze sumienie. Tylko ta wierność zapewni wam spokój sumienia i poczucie szczęścia. To jest także i przede wszystkim droga spełnienia siebie w życiu kapłańskim oraz droga wiecznego zbawienia”.
Dobrze jest, aby częściej przypominać sobie zalecenia bł. Jana Pawła II, bo są przenikające jak miecz, ale także ozdrowieńcze.
Dr Tomasz M. Korczyński