• Środa, 22 kwietnia 2026

    imieniny: Łukasza, Leona, Gajusza

Instalacja na placu Zbawiciela rani uczucia religijne katolików

Piątek, 18 kwietnia 2014 (15:28)

Niewątpliwie czymś głęboko bolesnym jest fakt, że instalacja pseudotęczy zaczęła się właśnie w okresie Wielkiego Tygodnia, w czasie, który powinien służyć raczej pojednaniu, wyciszeniu, rozmodleniu, skupieniu się na Chrystusie i Jego krzyżu niż na rozpalaniu emocji, podburzaniu jednych przeciwko drugim, szczuciu na siebie Polaków. Odbudowa tej konkretnej instalacji, w tym świętym czasie, obok tak ważnej świątyni jest atakiem na religię, na wartości chrześcijańskie i mówiąc wprost – ta prowokacja, świadomie i dobrze przemyślana, rani uczucia religijne katolików. Jest także sukcesem ruchu gejowskiego, a porażką normalności.

A mogło być tak pięknie! Prezydent Gronkiewicz-Waltz zniknęłaby z przestrzeni publicznej, gdyby nie zabrakło (doprawdy niewielu) głosów odwołujących ją z tego stanowiska. Pseudotęcza (w tym miejscu piszę, dlaczego nie można jej nazwać „tęczą”: http://naszdziennik.pl/polska-kraj/60022.html) o sześciu barwach byłaby może przeszłością, nigdy więcej by się nie pojawiła, gdyby po pierwsze nie reżimowe tendencje aktualnych władz (wyznających zasadę: miasto to my, czyli PO), po drugie gdyby mieszkańcy stolicy odwołali najgorszego prezydenta Warszawy w historii. Nie po raz pierwszy Platforma Obywatelska ramię w ramię z innymi libertyńskimi ugrupowaniami ukazała, że jest tolerancyjna dla wszystkich, tylko nie dla katolików. Władze miasta są stronnicze. Reprezentują określone, antykatolickie środowiska, a występują przeciwko większości normalnych mieszkańców. Realizują tym samym misję odchodzenia od normalności w stronę postmodernistycznego chaosu i zaburzenia.

Sześciobarwna tęcza, papierowy kicz chroniony przez policjantów za pieniądze podatników, przybrała nagle rangę co najmniej ambasadora obcego mocarstwa. W jakiejś mierze tak właśnie jest. Importowane z Zachodu obsceniczne i perwersyjne ruchy, które się u nas dopieszcza, wynagradza, futruje, są coraz bardziej agresywne, roszczeniowe i odnoszą zwycięstwa. Burzenie pokoju, dzielenie społeczeństwa są głównym motywem stawiania instalacji w tym świętym czasie. Powtórzę, jest to świadome obrażanie uczuć religijnych Polaków, szydzenie ze świętości, dobrych obyczajów i oczywiście wyraz arogancji władz, które wysyłają sygnał: „My i tak zrobimy swoje, niezależnie od protestów, demonstracji, sprzeciwu obywateli, którymi zarządzamy po swojemu, bez wsłuchiwania się w ich potrzeby i bez respektowania ich poglądów”.

Cóż, przetrwaliśmy komunizm, totalitarny terror ideologii cywilizacji śmierci, przeżyjemy także homodyktaturę. Wraz z tęczą, świecką relikwią, 1 maja geje wspominają nie tylko wstąpienie Polski do nihilistycznej i zdemoralizowanej Unii Europejskiej, ale także, co skutecznie ukrywane, fetują komunizm jako taki, ponieważ ruchy gejowski, feministyczny mają swoje korzenie w marksizmie i leninizmie. To na tej skompromitowanej ideologii zagłady stworzono ruch nowej lewicy, z intelektualną bazą w postaci Szkoły Frankfurckiej. Dyktatura mniejszości także przegra i potknie się o skałę, jaką jest Chrystus. Cierpliwość to cnota, wystarczy jej, nam, chrześcijanom. A w tym szczególnym czasie najważniejsze, żeby się pomodlić, także za oprawców naszej warszawskiej przestrzeni publicznej, którzy kiczem i symboliką antywartości dewastują normalność, zaburzają spokój i prowokują do gniewu. Słowem, modlitwy za wrogów Chrystusa nigdy za wiele.

Dr Tomasz M. Korczyński