• Piątek, 3 kwietnia 2026

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

Zagrażali nawet po śmierci

Piątek, 17 sierpnia 2012 (06:18)

Ofiary, które zostały rozstrzelane i pogrzebane na Łączce, zostały prawdopodobnie polane wapnem - oceniają członkowie ekipy prowadzący ekshumacje na warszawskiej Łączce. Odnalezione dziewięć szkieletów nosiło ślady znacznie większych uszkodzeń niż pozostałych kilkadziesiąt szczątków.

- Zachowały się relacje mówiące o tym, że posypywano jakimś środkiem chemicznym zwłoki więźniów na Służewie. Jeżeli tam używano takich metod, to prawdopodobnie zastosowano je i tutaj - uważa kierujący ekshumacjami prof. Krzysztof Szwagrzyk, szef wrocławskiego oddziału IPN.

- Nie potrafię jednak odpowiedzieć na pytanie, dlaczego akurat tych dziewięciu, a nie innych. Być może tych dziewięć osób było szczególnie niebezpiecznych dla władzy ludowej, ale bez identyfikacji nie można stwierdzić, kto to był - podkreśla historyk.

- Prawdopodobnie użyto tutaj wapna w celu przyspieszenia rozkładu zwłok - ocenia archeolog dr Paweł Konczewski, szef pracowni archeologiczno-konserwatorskiej Antiqua z Wrocławia, prowadzącej prace na Łączce.

- Chodziło o celowe zamaskowanie tego miejsca, żeby uniemożliwić jakąkolwiek identyfikację w chwili ewentualnego odkopania za kilka miesięcy lub rok - stwierdza archeolog. - Bez wątpienia grupa odkryta w tej jamie grobowej to mężczyźni, którzy zostali rozstrzelani, więc informacja o takiej egzekucji na pewno prędzej czy później wydostawała się poza więzienie - dodaje.

Konczewski informuje, że uszkodzone szkielety zostały wydobyte z nielicznymi przedmiotami osobistymi, jak fragmenty obuwia, kawałki ubioru czy fragmenty szczoteczki do zębów.

- Teraz mamy już pewność. Mimo że na tym etapie nie możemy jeszcze identyfikować szczątków, to sam sposób grzebania, sposób egzekucji jednoznacznie wskazuje, że znaleźliśmy ludzi, których szukaliśmy od wielu lat - powiedział nam prezes IPN dr Łukasz Kamiński, który obserwował postęp prac na Łączce.

Jak zapowiada prof. Szwagrzyk, jeśli wszystko pójdzie dobrze, ten etap prac zostanie ukończony do końca sierpnia, zgodnie z harmonogramem. Przewidziane są już dalsze badania.

- Mamy zaplanowane kolejne etapy, być może część badań uda się jeszcze przeprowadzić w tym roku, jesteśmy wspólnie z Radą Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa zdeterminowani, żeby te badania zakończyć, zbadać każdy skrawek gruntu, który jest dostępny, aby wydobyć, zidentyfikować i godnie pochować szczątki bohaterów - podkreśla Kamiński.

Dzisiaj na Łączkę ma przyjechać prezydent Bronisław Komorowski. Ma zapalić znicze i złożyć wieniec w miejscu prowadzonych badań. - Bardzo się cieszymy, że prezydent zdecydował się na odwiedziny Łączki - podkreśla prezes IPN.

Prace ekshumacyjne prowadzone na Powązkach są finansowane przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. To wynik ubiegłorocznego porozumienia zawartego pomiędzy IPN, Ministerstwem Sprawiedliwości oraz Radą. Badania są realizowane w ramach ogólnopolskiego projektu "Poszukiwania nieznanych miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego z lat 1944-1956".

Zenon Baranowski