Na usługach demonów
Czwartek, 17 kwietnia 2014 (19:55)W Królestwie Smoka, Bhutanie, buddyzm jest religią państwową, a mnisi buddyjscy posiadają status panów ludu. Nad nimi jest tylko król, który z kolei próbuje budować wizerunek otwartego i tolerancyjnego władcy w kraju demokratycznym.
Królestwo Bhutanu, w którym mieszka niemal 800 tys. mieszkańców, znajduje się właśnie w fazie przejściowej od monarchii do demokracji parlamentarnej. Nowa konstytucja gwarantuje „prawo do wolności myśli, sumienia i religii” (art. 7, ust. 3). W tej samej konstytucji jednak buddyzm określony został jako „duchowe dziedzictwo narodu”. W związku z tym chrześcijanie, zwłaszcza na obszarach wiejskich, spotykają się z ogromną nieufnością, co prowadzi w wielu dziedzinach codziennego życia do dyskryminacji lub nawet brutalnych ataków. Często połączone są one z żądaniem porzucenia chrześcijaństwa.
Król Jigme Khesar Namgyel Wangchuck, pozornie sympatyczny, miły, dobrze wykształcony, z młodą i piękną żoną, nie jest jednak tolerancyjny dla wyznawców Chrystusa. Jedyną mniejszością religijną w maleńkim Bhutanie, która cieszy się swobodami, są hinduiści. Mogą sprawować swój kult, budować swoje świątynie, organizować bez przeszkód religijne pielgrzymki i nie są nakłaniani do zmiany rodzimej religii. Chrześcijanie tak podstawowych praw nie tylko nie mają, ale dodatkowo za swoją wiarę są aresztowani. Warto dodać, że chrześcijanie nie są nawet oficjalnie uznani za mniejszość religijną.
Różnica w traktowaniu hinduistów i chrześcijan jest taka, że wyznawcy hinduizmu mają za sobą potężnego promotora i mediatora, Indie, które sąsiadują z Bhutanem, a chrześcijanie nikogo. Potężny Zachód, który niegdyś był chrześcijański, dziś wyznaje neopogańskie kulty różnej proweniencji, a zatem mało prawdopodobne jest, aby ingerował w los wyznawców Chrystusa, którzy są na co dzień marginalizowanymi pariasami, traktowanymi jak obywatele drugiej kategorii. Chrześcijanom nawet nie pozwala się grzebać swoich zmarłych. Ten podstawowy obowiązek żyjącego wobec zmarłego dokonywany jest w ukryciu. Żaden chrześcijanin nie pozwoli, aby spopielone zwłoki najbliższych rozsypywać po rzece… a taki w Bhutanie panuje zwyczaj. Ponadto sprawowanie ofiary dla milionów duchów i demonów, które się tu kultywuje, otacza czcią i obłaskawia, nie budzą entuzjazmu wierzących w Boga Żywego.
Niejasne powody aresztowania liderów
Jak informuje chrześcijańskie dzieło Open Doors, w ostatnim czasie wspólnoty są nękane przez urzędników państwowych. W Bhutanie dochodzi do łapanek i najść w domach prywatnych, aby szukać nielegalnych czcicieli Chrystusa. 5 marca aresztowano dwóch pastorów w zachodniej prowincji Bhutanu o nazwie Samtse. Tandin Wangyal i Mon Thapa byli w drodze do szpitala, aby zapewnić opiekę choremu dziecku. Doszło jednak do ich aresztowania, ponieważ sąsiad poskarżył się władzom na chrześcijańskie seminarium, organizowane przez obu pastorów, które jego zdaniem było prowadzone nielegalnie i przez które czuł się rzekomo zaniepokojony.
Minister spraw wewnętrznych i kultury Lyonpo Damcho Dorji złożył oświadczenie, że pastorzy przebywają w więzieniu z powodu oskarżenia na podstawie kodeksu prawa karnego. „Sprawa została skierowana do biura prokuratora naczelnego”, wyjaśnił minister w rozmowie z gazetą „Thimpu Business Bhutan”, w której 28 marca doniesiono o incydencie – czyli 23 dni po wydarzeniach. Inne źródło donosi natomiast, że policja oskarżyła pastorów o próby nakłaniania obywateli do przejścia na chrześcijaństwo.
Jednak w seminarium, które doprowadziło do aresztowania, uczestniczyli tylko i wyłącznie chrześcijanie. Komunikat o tej sprawie przestał być w międzyczasie dostępny na stronie internetowej gazety. Jak dotąd nie wystąpiono z oficjalnym oskarżeniem przeciw pastorom. Z tego powodu rodziny aresztowanych nie mają możliwości wpłacenia za nich kaucji, przynajmniej do czasu ustalenia terminu procesu. Dopóki prokurator naczelny nie oceni trafności postawionych zarzutów i nie podejmie dochodzenia, mężczyźni muszą pozostać w więzieniu.
Na Światowym Indeksie Prześladowań 2014 Open Doors, czyli na liście krajów, w których chrześcijanie są najbardziej prześladowani w XXI wieku, Bhutan zajmuje obecnie 31. miejsce.
dr Tomasz M. Korczyński