Czas zerwać z polityczną biernością
Czwartek, 17 kwietnia 2014 (13:19)Z Tomaszem Porębą, europosłem PiS, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Wydawałoby się, że w XXI wieku prześladowania chrześcijan to przeszłość, tymczasem wyznawcy Chrystusa nie mogą czuć się bezpieczni. Dlaczego świat patrzy obojętnie na przypadki przemocy wobec wspólnot religijnych?
– Ojciec Święty Franciszek niejednokrotnie podkreślał, że chrześcijanie są dziś prześladowani znacznie bardziej niż w początkach chrześcijaństwa. Dość powiedzieć, że na 100 przypadków prześladowań z powodów religijnych aż 75 dotyczy chrześcijan. I to właśnie jest bardzo bolesny paradoks XXI wieku. Żyjemy w czasach, kiedy żarliwie zwalczane są wszystkie możliwe uprzedzenia, a jakiekolwiek wzmianki czy insynuacje mogące zostać zinterpretowane jako przejawy nietolerancji wobec rasy, płci czy orientacji seksualnej są natychmiast surowo piętnowane.
O wszystkich możliwych mniejszościach należy mówić z szacunkiem, ale kiedy chodzi o chrześcijan, a zwłaszcza katolików, to wyśmiewanie się z nich czy szydzenie wpisuje się dzisiaj w obowiązkowy kanon kulturowy osób, które chcą być postrzegane jako nowoczesne i postępowe. Katolicy to jedyna grupa, którą bezkarnie można obrażać i swobodnie krytykować, zaś złośliwe uwagi o Kościele katolickim uchodzą za obowiązkowy rytuał każdego, kto chce uchodzić za idącego z duchem czasu.
Powodów obojętności świata na przypadki dyskryminacji czy przemocy wobec chrześcijan jest wiele, ale zwróciłbym tu uwagę przede wszystkim na fakt, że chrześcijaństwo to religia miłości i wybaczenia, i to wyróżnia nas spośród innych wyznań. Takich zasad nie ma w islamie.
Na czym polega aktywność dyplomacji Unii Europejskiej na rzecz obrony dyskryminowanych chrześcijan i czy są to działania wystarczające?
– Problem polega na tym, że Unia Europejska, utworzona pierwotnie na fundamentach chrześcijańskich, m.in. przez Roberta Schumana, kandydata na ołtarze, nie tylko nie podejmuje dzisiaj żadnych działań na rzecz obrony swoich korzeni kulturowych i religijnych, ale wręcz ignoruje i „odcina się” od wartości chrześcijańskich.
Warto przypomnieć, że w preambule traktatu lizbońskiego zabrakło odniesienia do Boga i do chrześcijaństwa, a w 2011 r. wysoki przedstawiciel UE do spraw zagranicznych i bezpieczeństwa Catherine Ashton nie zgodziła się na wydanie oświadczenia UE potępiającego ataki na mniejszości religijne w świecie islamskim z powodu niepoprawnego politycznie słowa „chrześcijanie”.
Trudno mówić o działaniach UE w sprawie prześladowanych chrześcijan, skoro Wspólnota nie prowadzi żadnego wykazu państw, w których chrześcijanie narażeni są na prześladowania. Europejska Służba Działań Zewnętrznych nie dysponuje żadnymi statystykami i nie podejmuje żadnych aktywnych działań w obronie chrześcijan.
Jak skutecznie można zabezpieczyć miejsca kultu i samych chrześcijan przed agresją i prześladowaniami?
– Dzisiaj mamy do czynienia nie tylko z profanacją i bezczeszczeniem chrześcijańskich miejsc kultu i modlitwy, ale także atakami na przedstawicieli duchowieństwa. Akty fizycznej agresji stały się powszechne zarówno na świecie, jak i w państwach samej UE. Przypomnijmy chociażby wielokrotne ataki lewicowych aktywistek na belgijskiego prymasa Belgii ks. abp. André-Josepha Léonarda czy zbezczeszczenie paryskiej katedry Notre Dame. Docierają do nas także coraz częściej tragiczne doniesienia dotyczące ataków na chrześcijan w Syrii czy w Nigerii.
W sytuacji coraz częściej powtarzających się aktów przemocy wobec chrześcijan należy przede wszystkim zerwać z polityczną biernością, tak powszechną dzisiaj w UE, i nagłaśniać przypadki dyskryminacji i agresji na forum Parlamentu Europejskiego. Unia Europejska musi się upomnieć o prawa prześladowanych, podjąć zdecydowane kroki i nie bać się użycia narzędzi, którymi dysponuje. Przede wszystkim chodzi tu o wstrzymanie pomocy finansowej czy nałożenie sankcji ekonomicznych wobec państw, w których dochodzi do prześladowania chrześcijan.
Obecnie Parlament Europejski debatuje nad polityką zagraniczną UE w świetle różnic kulturowych i religijnych. Czego dotyczy poprawka zgłoszona przez eurodeputowanych PiS?
– Rezolucja w sprawie aktywności wysokiego przedstawiciela Unii ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Catherine Ashton dotyczy zaangażowania UE na rzecz wolności wyznania i różnorodności kulturowej. Udało nam się doprowadzić do przyjęcia poprawki, w której Parlament Europejski potępia akty przemocy wobec chrześcijan oraz przypadki zamykania lub niszczenia kościołów.
Jak propozycje europosłów PiS są postrzegane przez pozostałe frakcje w Parlamencie Europejskim?
– Prawo i Sprawiedliwość bardzo często podejmuje w Parlamencie Europejskim działania zmierzające do uwzględnienia w unijnych dokumentach wartości chrześcijańskich i praw chrześcijan. Niestety, nasze działania są bardzo często torpedowane przez silnie reprezentowane w Parlamencie Europejskim środowiska lewicowe, które twierdzą, że nasze inicjatywy na rzecz obrony wartości chrześcijańskich prowadzą do uwsteczniania Europy. Mimo to nie zniechęcamy się – debaty poświęcone chrześcijanom, które dziś i jutro odbywają się w Parlamencie Europejskim, pokazują, że warto prowadzić działania w tym zakresie.
Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki