Europa Benedykta
Czwartek, 17 kwietnia 2014 (11:02)Benedykt XVI skończył wczoraj 87 lat. Ten genialny teolog i wspaniały Papież stał zawsze po stronie Prawdy. Jego urodziny to okazja, aby poruszyć problem chrześcijaństwa w Europie, któremu to obszarowi Ojciec Święty poświęcił sporo uwagi.
Benedykt XVI uczył nas w Europie miłości do Chrystusa, w Europie, która odwróciła się do swoich fundamentów plecami, na kontynencie budowanym od początku swojej idei wspólnoty na kulturze chrześcijańskiej, demokratycznej wolności, pokoju i dobrobytu. Tak przynajmniej zakładali katoliccy demokraci i ojcowie założyciele Unii Europejskiej w 1951 roku, wówczas jeszcze Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali, Sługa Boży Robert Schuman oraz Konrad Adenauer i Alcide de Gasperi. Na kontynencie, który od niemal 70 lat nie był jeszcze w takim zastoju kulturowym i tak wypalony egzystencjalnie pomimo braku wojny totalnej.
W swojej książce „Pour l’Europe” R. Schuman napisał, że „Europa zawdzięcza swe istnienie chrześcijaństwu”, to ono nauczyło ludzi poszanowania równości wszystkich ludzi niezależnie od ich rasy, koloru skóry, klasy, zawodu, to chrześcijaństwo uznało jako pierwsze godność pracy i obowiązek jej uznania. Tymczasem Europa odcina się od swych korzeni i podstawowych wartości, na których opierała się przez wieki. Tracąc swą Chrystusową tożsamość w zlaicyzowanej Europie o materialistyczno-ateistycznym obliczu, Europejczycy obniżają swoją wartość i godność kolejno podejmowanymi decyzjami przez poszczególne rządy państw członkowskich, o czym była już pokrótce mowa.
Amerykański profesor historii Philip Jenkins prognozuje, że w 2025 r. 60 proc. katolików będzie pochodzić z Afryki i Ameryki Łacińskiej, kontynentu nadziei, a w 2050 r. odsetek ten osiągnie 66 procent. Jego teza, że dwudzieste stulecie było ostatnim, w którym w Kościele katolickim dominowali Europejczycy i Amerykanie i że nadszedł teraz czas Ameryki Łacińskiej, jest może mniej niepokojąca niż twierdzenie, że Europa to już nie Kościół.
Europa się starzeje, stopniowo umiera, dodatkowo popełnia zbiorowe samobójstwo, zabijając nienarodzone dzieci i zapobiegając narodzinom nowych. Efekty będą widoczne w ciągu 20-30 lat, jeśli nie wcześniej. Demografowie wykazują jasno, że w Polsce obniża się częstość zawierania małżeństw i nowych narodzin, projekcje GUS z 2000 r. wykazują zmniejszanie się w najbliższych latach liczby dzieci w rodzinie, w 2030 roku prawdopodobnie przeciętna liczba dzieci w gospodarstwie domowym wyniesie 1,5 dziecka na jedną rodzinę (przyjmuje się, że poziom zapewniający zastępowalność pokoleń musi wynosić dla współczynnika dzietności 2,10÷2,15), co jest realne tylko przy trojgu dzieciach.
Z drugiej strony napływ imigrantów z wielodzietnymi rodzinami z krajów o innych tradycjach i kulturach niż europejska otwiera dyskusję na temat tożsamości Europy. Kim ona jest, ku czemu zmierza i w co wierzy? W poszukiwaniu swej duszy Europa, która uwierzyła i przyjęła już bardzo dawno temu Jezusa Chrystusa, teraz w poznawaniu i szanowaniu tego, co święte dla innych, musi też ukazywać tym innym oblicze swego Boga.
Zadaniem Europy jest zatem powrót do sedna chrześcijaństwa, przede wszystkim miłości do Boga i do drugiego człowieka, najpierw abstrakcyjnego w postaci Niemca, Żyda, Araba, Afrykańczyka, w końcu bardziej konkretnego, brzmiącego z imienia i nazwiska, znanego, lubianego, nielubianego, znienawidzonego.
Może dlatego Benedykt XVI zaczął swoją papieską twórczość od encykliki o tej właśnie tematyce. Miłość Boga do ludzi, ludzi do Boga i ludzi. W orędziu do młodych pielgrzymujących do austriackiego Mariazell napisał, że skoro wciąż tłumy pielgrzymów przybywają do tego miejsca, aby spotkać się z Chrystusem w sakramentach, oznacza to, „że mimo materialnej sytości w Europie jest także dziś aktualne dążenie do wieczności oraz że Europa żyje”.
W jakiejś mierze przekonanie o zapaści chrześcijaństwa w Europie koresponduje z pełnym żalu i smutku zapytaniem Jana Pawła II w 1980 r. na temat wiary Francji: „Francjo, córko najstarsza Kościoła, czy jesteś wierna przyrzeczeniom twojego chrztu?”, oraz z apelem papieskim w Santiago de Compostela, dwa lata później, gdy Papież zwrócił się do całej Europy: „Ja, Jan Paweł, syn polskiego Narodu, który zawsze uważał się za naród europejski ze względu na swe początki, tradycje, kulturę i żywotne więzy (…) ja, Następca Piotra na Stolicy Rzymskiej, stolicy, którą Chrystus zechciał umieścić w Europie i którą kocha za jej trud szerzenia chrześcijaństwa na całym świecie (…) kieruje do ciebie, stara Europo, wołanie pełne miłości: Odnajdź siebie samą! Bądź sobą! Odkryj swoje początki. Tchnij życie w swoje korzenie. Tchnij Życie w autentyczne wartości”.
Dr Tomasz M. Korczyński