Obrońcy życia stanęli przed sądem
Środa, 16 kwietnia 2014 (21:47)Pozwani przez Specjalistyczny Szpital Pro Familia w Rzeszowie przed sądem stanęli dzisiaj dwaj obrońcy życia: Jacek Kotula i Przemysław Sycz. Szpital zarzuca im, że organizując pikiety i głosząc hasła, że w klinice zabija się chore, nienarodzone dzieci, naruszyli dobre imię placówki.
Jak wielokrotnie informowaliśmy, przedstawiciele Fundacji Pro – Prawo do Życia zorganizowali osiem pikiet, m.in. przed Szpitalem Pro Familia oraz w różnych miejscach Rzeszowa. Pikiety w obronie życia były reakcją na informacje, jakie ujawniła jedna z położnych, że w szpitalu dokonywane są aborcje. Szpital uznał, że takie postawienie sprawy narusza dobre imię placówki i złożył pozew przeciwko organizatorom pikiet – przedstawicielom Fundacji Pro – Prawo do Życia na Podkarpaciu: Jackowi Kotuli i Przemysławowi Syczowi.
Dziś odbyła się pierwsza rozprawa, która była wyłączona z jawności. Do ugody jednak nie doszło, bo obrońcy życia nie poczuwają się do łamania prawa, a szpital do winy.
– Zostaliśmy pozwani za to, że mówimy prawdę o tym, że w szpitalu Pro Familia zabija się chore dzieci, co oburza dyrekcję. Szpital chciał, żebyśmy zaprzestali swojej działalności, która ma polegać na szykanowaniu szpitala. Nie mogliśmy się zgodzić na zaprzestanie naszej statutowej działalności – stwierdza Jacek Kotula.
W rozmowie z portalem NaszDziennik.pl podkreśla, że rozpoczęty dziś proces jest elementem debaty społecznej, czy aborcja jest zabijaniem, czy też nie.
– Mamy nadzieję, że wyrok, jaki zapadnie, wyjaśni szpitalowi Pro Familia, a także ludziom w Polsce, że aborcja jest okrutną zbrodnią na niewinnym człowieku. Jeżeli sąd orzeknie inaczej i zabroni nazywania aborcji zabijaniem nierodzonych dzieci, to podważy nauczanie wkrótce św. Jana Pawła II, który aborcję nazywał bez ogródek zabijaniem człowieka, co wyraził chociażby w encyklice „Humanae vitae” – stwierdza Kotula.
Tymczasem szpital twierdzi, że zabiegi odbywają się zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem i etyką. – Obowiązkiem szpitala jest wykonywanie wszystkich świadczeń zgodnie z katalogiem. Wobec tego w każdym szpitalu takie praktyki mają miejsce, albo mogą mieć miejsce, albo przede wszystkim muszą być wykonywane. Pacjentkom nie można odmawiać pomocy – mówi Radosław Skiba, dyrektor Szpitala Specjalistycznego Pro Familia w Rzeszowie.
Stanowisko szpitala jest jasne i dotyczy wycofania się przez obrońców życia z użytych sformułowań, że w szpitalu są zabijane dzieci, i zaprzestania przez pozwanych namawiania do – jak twierdzą – łamania prawa.
Zdaniem Mariusza Dzierżawskiego, szefa Fundacji Pro – Prawo do Życia, tłumaczenia dyrekcji są rodem z PRL. – W czasach słusznie minionych mówiło się, że aborcja to zabieg, usunięcie tkanki, tymczasem aborcja to zabijanie nienarodzonego dziecka. Sprawy należy nazywać po imieniu – uważa Mariusz Dzierżawski.
W tej sytuacji obrońcy życia nie mają zamiaru przerywania protestów przeciwko zabijaniu dzieci. Najbliższa pikieta odbędzie się już jutro w Rzeszowie pod Halą na Podpromiu w czasie meczu półfinaowego PlusLigi w siatkówce mężczyzn pomiędzy Asseco Resovią Rzeszów a ZAKSĄ Kędzierzyn Koźle. – Korzystając z prawa o zgromadzeniach, możemy wyrażać swoje przekonania i nie zamierzamy się tego prawa pozbawiać. Nie zrezygnujemy ze swoich przekonań tylko dlatego, że lekarzom i dyrekcji szpitala się to nie podoba – uważa Jacek Kotula. Kolejna rozprawa przed rzeszowskim sądem rejonowym odbędzie się 7 lipca.
Mariusz Kamieniecki