W Strasburgu sprawa byłaby wygrana
Środa, 16 kwietnia 2014 (09:41)Komornik nałożył areszt na mienie pana Bolesława Daszkiewicza – dyrektora Administracji Samorządu Rejonu Solecznickiego. Komornik w pewnym sensie nakłada też areszt na rentę i na pensję pana Daszkiewicza. A wszystko z powodu nieusunięcia z prywatnych domów dwujęzycznych tabliczek.
W praktyce międzynarodowej nie istnieją takie sytuacje, żeby karać obywateli za umieszczenie na prywatnym domu tabliczki dwujęzycznej. W innych państwach niż litewskie można umieścić napis w drugim języku – mniejszości narodowej zamieszkałej dane terytorium. Niestety Litwa tego nie przestrzega. Jeszcze czegoś takiego w praktyce litewskiego sądownictwa nie było. Przecież na napisie w języku polskim nie ucierpiało niczyje mienie ani zdrowie.
Proponuję raz jeszcze zastanowić się nad tymi decyzjami. Podam taki przykład: Sąd Ukrainy przypatrzył się ponownie sprawie Julii Tymoszenko i orzekł, że jest ona niewinna. Przez analogię może litewski sąd powinien także uznać, że pan Daszkiewicz nie jest winny i można te wszystkie wcześniejsze nakazy sądowe anulować.
Warto by było ponownie rozpatrzeć, czy faktycznie komornik musi wykonywać czynności komornicze względem pana Daszkiewicza. Tym bardziej że jesteśmy w koalicji rządzącej wraz z naszymi partnerami i komornik jest w pewnym sensie nam podległy.
Niestety nie widzimy tych działań. Wszystko jest nakierowane na zastraszenie mieszkańców rejonu solecznickiego i wileńskiego, żeby tych tabliczek na prywatnych domach nie było. Jednak Polacy zamieszkujący w tych rejonach się wcale nie boją.
Można by się zastanawiać,czemu przedstawiciel rządu nie zwrócił się i nie ukarał ani jednego mieszkańca za dwujęzyczne tabliczki, tylko właśnie pana Bolesława Daszkiewicza. Pojawia się pytanie, dlaczego karze się urzędnika państwowego, a nie karze się obywatela, na którego domu wisi dwujęzyczny napis.
Odpowiedź jest prosta: ponieważ istnieje zapis w ustawach, że urzędnik państwowy Litwy nie może zwracać się do Strasburga. A zwykły obywatel już mógłby to uczynić. Zwykli ludzie za dwujęzyczne tabliczki nie są karani, gdyż państwo litewskie boi się, że wówczas zwykły obywatel poszedłby dalej – choćby do Trybunału w Strasburgu, i wygrałby sprawę. A Litwa byłaby wówczas ośmieszona.
Leonard Talmont