• Środa, 22 kwietnia 2026

    imieniny: Łukasza, Leona, Gajusza

Maskowanie biedy

Środa, 16 kwietnia 2014 (02:07)

 

Rząd po raz kolejny przezwyciężył biedę polskich rodzin. Na papierze.

Ekonomiści alarmują, że większość rodzin wydaje wszystko na bieżące utrzymanie. Rząd jednak twierdzi, że sytuacja ekonomiczna Polaków się poprawia.

Z informacji ministerstwa pracy, do której dotarł „Nasz Dziennik”, wynika, że w latach 2003-2012 mieliśmy do czynienia ze stałym wzrostem zarówno dochodów, jak i wydatków w gospodarstwach domowych. Co więcej, w ciągu 10 lat z 95,2 proc. do 82,2 proc. spadł w naszym kraju wskaźnik wydatków wobec dochodów rodzin. Tym samym, jak utrzymuje podpisany pod raportem wiceminister pracy Jarosław Duda, Polacy mają większe możliwości oszczędzania pieniędzy. Dokument trafi pod obrady sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. I już można być pewnym, że wywoła krytykę. Bo rządowe dane wpisują się w nurt propagandy sukcesu. Wystarczy bowiem zapoznać się choćby z danymi instytucji finansowych, które pokazują, że znikoma część polskich rodzin ma jakiekolwiek oszczędności. Większość co miesiąc wydaje wszystkie pieniądze.

Resort pracy przygotował raport o sytuacji ekonomicznej rodzin na wniosek posłów lewicy i ma to być odpowiedź na opracowanie Głównego Urzędu Statystycznego pt. „Warunki życia rodzin w Polsce”. Z danych statystyków wynika jednoznacznie, że ponad pół miliona dzieci w Polsce nie dojada, bo ich rodziców nie stać, by zapewnić im przynajmniej w co drugi dzień posiłek z mięsa, drobiu, ryby lub odpowiednika wegetariańskiego. Nie stać ich też, by przynajmniej kilka razy w tygodniu kupić im świeże owoce lub warzywa. Co trzecia rodzina ma problem z wysłaniem raz w roku dzieci na tygodniowy wypoczynek poza miejsce zamieszkania, co ósmej nie stać na wyjście z dziećmi do kina czy teatru. Blisko 450 tys. uczniów nie ma wszystkich podręczników. Z danych GUS wynika, że w skrajnej nędzy (poniżej tzw. minimum egzystencji) żyje blisko 10 proc. rodzin wychowujących troje dzieci i aż 26,6 proc. rodzin mających ich czworo lub więcej. W skali kraju na 8,9 mln dzieci w niedostatku lub biedzie żyje aż 1,4 miliona. Problem dotyczy nie tylko dużych rodzin, gdyż takie same problemy mają rodziny z jednym lub dwojgiem dzieci, jeśli są dotknięte bezrobociem.

Ale dla Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej sytuacja nie jest aż tak drastyczna. Zdaniem resortu, poziom zamożności Polaków stale się poprawia. Mają o tym świadczyć dane Instytutu Ekonomicznego NBP. Ministerstwo przekonuje też, że perspektywy na najbliższy okres są dobre. „Prognozowany wzrost PKB w 2015 r. to 3,1 proc., a rosnącej dynamice PKB towarzyszyć będzie spadek bezrobocia oraz wzrost wynagrodzeń” – wylicza resort. „W Polsce mamy do czynienia z trendem spadkowym zasięgu ubóstwa relatywnego oraz ustawowego. Wskaźnik minimum egzystencji ustabilizował się na poziomie 6,8 procent. (…) Optymistyczne informacje płynące z ww. prognoz NBP dają nadzieje na spadek ubóstwa również na poziomie minimum egzystencji w kolejnych latach” – czytamy w informacji wiceministra Jarosława Dudy.

Sukces za wszelką cenę

Eksperci są zaskoczeni dobrym samopoczuciem rządu. – Musi być lepiej, skoro rządzi rząd Platformy Obywatelskiej – ironizuje prof. Józefa Hrynkiewicz, poseł PiS. – Gdzie to bezrobocie spadło? Z tego, co widać, ono rośnie. Nie zmniejsza się liczba osób zatrudnianych na umowach śmieciowych i pracujących na czarno, bez żadnych umów. Nie rosną realne dochody rodzin – argumentuje Hrynkiewicz. Profesor dodaje, że rząd za wszelką cenę chce pokazać sukces przed wyborami do Parlamentu Europejskiego i stąd tak pozytywny raport. Ale władze nie chcą widzieć tego, że ograniczono np. środki na dożywianie dzieci. Józefa Hrynkiewicz odniosła się w ten sposób do przyjętej przez rząd w grudniu ub.r. uchwały, która zobowiązuje samorządy do finansowania dożywiania dzieci, na co ministrowie nie przyznali im jednak pieniędzy z budżetu państwa. A to de facto skutkuje ograniczeniem tej formy pomocy.

Wiceminister Jarosław Duda przekonuje, że na dożywianie nie brakuje pieniędzy, a tą formą pomocy objętych jest ponad 723 tys. dzieci. Ponadto resort zapowiada, że będzie udzielał pomocy żywnościowej potrzebującym w ramach funduszy unijnych (ma na to pójść 473 mln euro).

Dożywianie to tylko jeden z elementów tzw. polityki prorodzinnej obecnego rządu. Ministerstwo pracy przekonuje, że rodzinom dotkniętym ubóstwem państwo ze swej strony zapewnia też wszelką inną niezbędną pomoc. W ponad 20-stronicowym elaboracie wiceminister Duda wylicza różne formy pomocy socjalnej dla rodzin, którą świadczą samorządowe ośrodki pomocy społecznej, organizacje pozarządowe, Kościół katolicki oraz inne związki wyznaniowe. W ramach polityki rodzinnej wypłacane są zasiłki rodzinne (od 77 do 115 zł miesięcznie), w przypadku rodzin wielodzietnych – na trzecie i kolejne dziecko przypada też dodatek rodzinny w kwocie 80 złotych. Poza tym rodziny takie mogą korzystać z różnego rodzaju ulg (m.in. komunikacji miejskiej), rząd dofinansowuje im zakup podręczników szkolnych, zamierza też wprowadzić bezpłatny podręcznik. „Osoby i rodziny będące w najgorszym położeniu socjalnym corocznie obejmowane są pomocą, tak jak to jest możliwe w obecnych warunkach społeczno-gospodarczych Polski” – czytamy w informacji rządu.

Nie wiadomo, kiedy posłowie zajmą się omówieniem rządowej informacji – dotąd punkt ten nie został wprowadzony do harmonogramu obrad komisji. Jej wiceprzewodniczący Stanisław Szwed (PiS) ma nadzieję, że stanie się to szybko. – Materiały rządu są hurraoptymistyczne. Jaka jest naprawdę sytuacja polskich rodzin? Żeby się o tym przekonać, wystarczy pojechać w różne miejsca w kraju i zobaczyć, jak wygląda bieda wśród dzieci na wsiach i w miastach. Są całe osiedla, gdzie bieda się kumuluje. Państwo przeznacza na rzecz dzieci z biednych rodzin zaledwie 1,8 proc. PKB. Wysokość świadczeń dla rodzin pozostaje praktycznie na tym samym poziomie od 2003 roku. A to mówi samo za siebie – podsumowuje poseł.

Anna Ambroziak