Krutow walczy o Donieck
Środa, 16 kwietnia 2014 (02:00)Niemrawo przebiega operacja antyterrorystyczna zarządzona przez władze w Kijowie.
Ogłoszona przez władze Ukrainy operacja antyterrorystyczna przeciwko zbrojnym grupom prorosyjskich separatystów na wschodzie kraju rozpoczęła się w nocy z poniedziałku na wtorek, kilkanaście godzin po upływie ultimatum, jakie rząd postawił tym bojówkom. Jak poinformował pełniący obowiązki prezydent Ołeksandr Turczynow, rozpoczęto ją od północnej części obwodu donieckiego. Znajduje się tam Słowiańsk, w którym kierowani przez Rosjan bojownicy przejęli siedzibę administracji i posterunek milicji, oraz duży ośrodek przemysłowy Kramatorsk, gdzie separatyści opanowali komisariat policji.
Na ustach Ukraińców jest jednak przede wszystkim Gorłówka, nieco bliżej Doniecka. Tamtejszy komendant milicji płk Andrij Kriszczenko i jego zastępca ppłk Herman Pristupa przez wiele godzin bronili się zabarykadowani w składzie broni swojego posterunku przed ponad stoma napastnikami. Wcześniej Kriszczence udało się zrzucić z dachu rosyjską flagę i prorosyjskiego bojownika, który ją umieścił (po upadku z wysokości ok. 4 metrów nic mu się nie stało). Po nieuniknionej porażce obaj funkcjonariusze zostali wywleczeni ze zdemolowanego budynku i pobici, ale następnie ich zwolniono i mogli otrzymać pomoc medyczną. Wielu Ukraińców uznało ich za bohaterów, są stawiani za wzór dla niepokojąco niemrawych sił rządowych.
Turczynow zapewnia, że akcja wojsk i specjalnych oddziałów milicji będzie „prowadzona etapami i w sposób odpowiedzialny”. – Jej celem jest obrona obywateli Ukrainy oraz zachowanie jedności terytorialnej państwa – powiedział podczas posiedzenia Rady Najwyższej. Turczynow powtórzył, że działania separatystów sterowane są z Rosji, która ma wobec Ukrainy „brutalne plany” i chce, by „płonął nie tylko Donbas, chce, by płonął cały wschód i południe Ukrainy od obwodu charkowskiego do odeskiego”.
Wszystko wskazuje na to, że po wielokrotnym odkładaniu spełniania stawianych separatystom gróźb siły lojalne wobec Kijowa przystąpiły do działania. Sami przedstawiciele prorosyjskich bojówek przyznają, że ich posterunki zostały ostrzelane. W okolicach Słowiańska widziano także transportery opancerzone. Obecnie siły podające się za samozwańczą Doniecką Republiką Ludową kontrolują obiekty MSW w dziewięciu miastach obwodów donieckiego i ługańskiego, w tym w ich stolicach, a także szereg siedzib lokalnej administracji. Na wszystkich wywiesili rosyjskie flagi. Operacją antyterrorystyczną dowodzi zastępca szefa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) gen. Wasilij Krutow, znany dowódca sowieckich i ukraińskich elitarnych oddziałów specjalnych Alfa. Ale trudno jest ocenić, czy ta operacja przyniesie rządowi w Kijowie sukces.
Tymczasem ukraiński parlament przyjął wczoraj ustawę o terytoriach okupowanych, która ma związek z aneksją Krymu. Ustawa stanowi, że na Krymie obowiązuje ukraińskie prawo, ale odpowiedzialność za łamanie praw człowieka na tym terenie spada na Rosję. Zostaną też wprowadzone zezwolenia na wjazd na Krym.
Kampania w cieniu wojny
Jednocześnie na Ukrainie trwa kampania przed rozpisanymi na 25 maja przedterminowymi wyborami prezydenckimi. W sondażach prowadzi biznesmen i polityk Petro Poroszenko (28 proc. poparcia) przed Julią Tymoszenko (13 proc.). Aż trzech kandydatów wywodzi się z odsuniętej od władzy Partii Regionów. Oficjalnie reprezentuje ją Mychajło Dobkin, były gubernator charkowski, ale kandyduje też były wicepremier ds. gospodarczych Sierhij Tihipko i deputowany Ołeh Cariow (łącznie mogą liczyć na ok. 10 proc. głosów). Wszyscy inni (komuniści, różne odłamy narodowców i nacjonalistów oraz niezależni) osiągają w sondażach poniżej 4 proc. poparcia.
Dwaj kandydaci uważani za reprezentujących interesy rosyjskie (opowiadają się za federalizacją Ukrainy), Dobkin i Cariow, zostali w Kijowie zaatakowani przez tłum krzyczący: „Hańba!” i „Precz do Rosji!”. Do próby linczu doszło przy bramie telewizji, gdzie jeden wchodził, a drugi wychodził z programu na temat wyborów. Zostali nieco poturbowani, obrzuceni jajkami, mąką i medycznym płynem dezynfekującym (cuchnie i silnie barwi na zielono). Obu uwolnili członkowie Samoobrony Majdanu, jak się okazało – należący do nacjonalistycznego Prawego Sektora.
Incydenty te nie są jednak charakterystyczne dla sytuacji Rosjan i osób rosyjskojęzycznych na Ukrainie. Rada Praw Człowieka ONZ opublikowała raport, z którego wynika, że ludność ta we wschodniej Ukrainie nie była celem ataków, a mniejszość ta fałszywie oskarżyła Ukraińców o prześladowanie, by usprawiedliwić interwencję Rosji. Informacje o szykanach wobec ludności rosyjskiej były mocno przesadzone i wraz z plotkami o nadchodzącym ataku nacjonalistów na zamieszkujących Krym Rosjan „miały tworzyć klimat lęku i zagrożenia, który przełożyłby się na poparcie ludności dla wcielenia Krymu do Rosji”. Według ustaleń Rady, podczas protestów zginęło 121 osób, a na Krymie przed referendum doszło do zatrzymań, a nawet torturowania aktywistów i dziennikarzy, którzy byli przeciwni temu głosowaniu. Raport jest owocem dwóch podróży na Ukrainę grupy ekspertów pod kierunkiem zastępcy sekretarza generalnego ONZ Chorwata Ivana Šimonovicia.
Piotr Falkowski