To ogromna odpowiedzialność
Poniedziałek, 14 kwietnia 2014 (02:02)Z JE ks. bp. Markiem Solarczykiem z Rady KEP ds. Duszpasterstwa Młodzieży, biskupem pomocniczym warszawsko-praskim, rozmawia Sławomir Jagodziński
Wraz z obchodami Niedzieli Palmowej i Światowego Dnia Młodzieży na szczeblu diecezjalnym weszliśmy w okres bezpośredniego przygotowania do kanonizacji bł. Jana Pawła II. Co jest najważniejsze w tym czasie, także dla młodych?
– Myślę, że także w tym kontekście trzeba zawsze pytać, co jest dziś największą troską młodego człowieka, co dla niego jest najważniejsze? My, starsi, aby zrozumieć młodzież, próbujemy czasem sobie przypomnieć, jak my w ich wieku definiowaliśmy to, co dla nas najcenniejsze, czego w ich wieku poszukiwaliśmy i co w końcu znaleźliśmy. Myślę, że zarówno dawniej, jak i dziś młody człowiek zasadniczo jest poszukiwaczem. Jest odkrywcą tego, co stanowi sens jego życia, tego, co warto w życiu przeżyć i z kim warto to przeżywać. Odwołując się teraz do takich określeń, mamy też odpowiedź na pytanie o przygotowanie i przeżycie kanonizacji bł. Jana Pawła II. W Papieżu, który tak ukochał młodzież, mamy niezwykłego świadka świętości. Na każdym etapie swego życia, jako młody człowiek, student, kapłan, biskup i wreszcie Papież, Jan Paweł II był czytelnym znakiem głębokiej wiary i miłości do każdego człowieka. Wyjątkowo ukochał młodzież, którą otoczył szczególną formą duszpasterstwa, inicjując Światowe Dni Młodzieży. Odczytanie tego znaku, tego świadectwa świętości Ojca Świętego i skonfrontowanie z nim swego życia jest zadaniem na te ostatnie dni przed kanonizacją i nie tylko.
Najbliższe Światowe Dni Młodzieży odbędą się w 2016 r. w Krakowie. Polska młodzież odebrała w Watykanie krzyż i ikonę Matki Bożej, inaugurując tym samym dzieło duchowego przygotowania do tego wydarzenia.
– Myślę, że znaki ŚDM, które nasza młodzież przyjęła w Niedzielę Palmową w Watykanie, to bardzo czytelny sygnał. Można powiedzieć: żarty się skończyły. Ale tak na poważnie, my jako Kościół w Polsce podejmujemy ogromną odpowiedzialność za kolejny etap tego dzieła, jakim są Światowe Dni Młodzieży. Skoncentruje się on na roku 2016 i w naszych rękach jest to, jak przebiegnie. Ten znak krzyża i ikona Matki Bożej, które pielgrzymować będą teraz po polskich diecezjach, z jednej strony mają przyczynić się do wielkiej mobilizacji organizacyjnej, a z drugiej będą swoistą bramą wejścia w życie łaski. Bo to jest tu najważniejsze.
Światowe Dni Młodzieży to przecież nie Euro 2012. Drogi, chodniki, lotniska, bary czy hotele nie są tu najważniejsze…
– Zdecydowanie tak. Światowe Dni Młodzieży w Krakowie to wielkie wyzwanie dla wiary całego Kościoła w Polsce, przy szczególnym skoncentrowaniu się na młodym pokoleniu. Oczywiście trzeba się dobrze przygotować od strony organizacyjnej, tak aby dobrze i atrakcyjnie przyjąć gości. To jest bardzo ważne, ale to nie wystarczy. Bez tego fundamentu naszej wiary, naszej gorliwości, naszego świadectwa, a szczególnie świadectwa młodych, od których zależy nasza przyszłość, to wszystko byłoby ułomne. Nieprzypadkowo teraz, tuż przed kanonizacją wielkiego przyjaciela młodzieży Jana Pawła II, startują programy przygotowania do ŚDM w Polsce. Wymiar duchowy jest tu kluczowy.
Spotkanie młodych z całego świata to chyba zarówno szansa na umocnienie własnej wiary, ale też pokazania tej polskiej religijności?
– Przede wszystkim ŚDM to okazja, aby młodzi ludzie mogli doświadczyć piękna i bogactwa wspólnoty wiary i młodości. Młodość ma bardzo różne oblicza: to poszukujące, to zadające pytania, to wątpiące… Ale w takiej wspólnocie, gdzie króluje Jezus Chrystus, o wiele łatwiej jest odnaleźć to, co rzeczywiście stanowi sens życia. To, że przyjadą do nas ludzie z innych krajów, to jest tak naprawdę pretekst albo dodatkowa mobilizacja duchowa dla nas. Szykujmy się na piękne przyjęcie gości, tak aby doświadczyli święta wiary, wyrazistego świadectwa każdego z nas. Przecież w 2016 r. przeżywać będziemy 1050-lecie chrztu Polski. Obyśmy umieli podzielić się naszym bogatym doświadczeniem i dziedzictwem Kościoła i wiary naszego Narodu.
Papież Franciszek, wskazując na Błogosławieństwa, poprzeczkę tym naszym przygotowaniom do ŚDM ustawił wysoko…
– Błogosławieństwa zawsze są wysoko ustawioną poprzeczką, nie tylko dla młodych. Ojciec Święty w swym tegorocznym orędziu wyznaczył tematy na najbliższe trzy lata. Już jego refleksja nad pierwszym błogosławieństwem „Błogosławieni ubodzy…” najlepiej pokazuje pewną specyfikę Papieża Franciszka. Ma on umiejętność dotykania bardzo prostych, wydawałoby się, tematów, ale bardzo głęboko i z pewną prowokacją. Bo aby zrealizować zalecenia Papieża, trzeba nie tylko podjęć refleksję nad ubóstwem, ale obudzić w sobie wrażliwość serca na człowieka ubogiego. Ona otworzy nas na chęć pomocy i jej realizację w jakimś konkretnym wymiarze. Papieskie wskazania to jest tak naprawdę fundament do wielkiego rachunku sumienia na każdy dzień dla każdego z nas, nie tylko młodych.