Strzały w Słowiańsku
Poniedziałek, 14 kwietnia 2014 (02:00)Ukraiński żołnierz zginął podczas próby odbicia zajętego przez prorosyjskich separatystów posterunku milicji w Słowiańsku.
Bojownicy, którzy w sobotę opanowali komisariat, otworzyli ogień do funkcjonariuszy oddziałów specjalnych milicji i Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU). Rannych zostało trzech żołnierzy sił rządowych i kilku separatystów. Ministerstwo spraw wewnętrznych wezwało mieszkańców, by opuścili domy i nie podchodzili do okien. Według kilku niezależnych źródeł, wśród separatystów zauważono rosyjskich żołnierzy z oddziałów specjalnych rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU. Rozpoznano także osoby biorące kilka tygodni wcześniej udział w rosyjskiej operacji na Krymie.
Minister spraw wewnętrznych Ukrainy Arsen Awakow poinformował, że do operacji antyterrorystycznej w Słowiańsku sprowadzono żołnierzy ze wszystkich siłowych pododdziałów kraju. Separatyści, poza rejonowymi siedzibami milicji i SBU, zniszczyli także wieże z przekaźnikami telefonii komórkowej. Znalezioną w komisariacie broń rozdali prorosyjskim demonstrantom. Chodzi o co najmniej 400 sztuk broni krótkiej i 20 sztuk broni automatycznej. Według niektórych obserwatorów, głównym celem ataku było przejęcie tego arsenału. Napastnicy określili się mianem Ludowej Milicji Donbasu.
Do podobnych zdarzeń doszło w kilku innych ośrodkach wschodniej części kraju. Około dwudziestu uzbrojonych w broń automatyczną bojowników zajęło w sobotę posterunek milicji w Kramatorsku, dużym ośrodku przemysłowym w obwodzie donieckim. Zbliżając się do budynku, strzelali w jego kierunku. MSW podało, że posługują się bronią, której nie mają żadne formacje siłowe Ukrainy, a która jest w wyposażeniu armii rosyjskiej. Milicji udało się odeprzeć atak, lecz co najmniej jedna osoba została ranna. Identyczny scenariusz miała nieudana napaść na komisariat w pobliskim miasteczku Krasnyj Łyman. Użyto tam krótkolufowych karabinów automatycznych AK-100 produkcji rosyjskiej z miotaczami granatów pod lufą – to również wyłącznie rosyjskie wyposażenie. Do próby zajęcia posterunku milicji doszło także w Krasnoarmijsku. – Władze Ukrainy oceniają wydarzenia dzisiejszego dnia jako agresję zewnętrzną ze strony Federacji Rosyjskiej – oświadczył Awakow.
Po tych incydentach rozpuszczano informacje, że ataki na siedziby MSW na terenie obwodu donieckiego były skuteczne i wszystkie obiekty państwowe zajęli separatyści. Niektóre media podawały także, że działacze prorosyjscy opanowali siedzibę obwodowej milicji w samym Doniecku. Wbrew tym informacjom okazało się, że dotyczy to tylko Słowiańska, a w Krasnym Łymanie milicjantów broniących swojego komisariatu czynnie wspierali mieszkańcy.
„Zaczęło się wyzwolenie południowo-wschodniej Ukrainy. Mam nadzieję, że bardzo szybko obwody ługański, charkowski, doniecki, dniepropietrowski, zaporoski, chersoński, mikołajewski i odeski utworzą 20-milionową Federację Ukraińską, która wejdzie do państwa sojuszniczego Białorusi i Rosji” – napisał w internecie wicepremier rządu Krymu Rustam Temirgalijew.
Minister spraw zagranicznych Andrij Deszczyca wezwał Moskwę do powstrzymania „prowokacyjnych akcji” jej agentów na wschodzie Ukrainy. Działania Rosji służą destabilizacji sytuacji w regionie, co Moskwa wykorzystuje jako argument przeciwko Kijowowi, twierdząc, że władze ukraińskie nie są w stanie zapewnić porządku i bezpieczeństwa. Może to z kolei stać się pretekstem do rosyjskiej interwencji rzekomo „w obronie porządku i bezpieczeństwa ludności”. Już w sobotę szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow stwierdził, że jakakolwiek akcja zbrojna przeprowadzona przez ukraińskie władze we wschodniej Ukrainie negatywnie wpłynie na możliwość dyplomatycznego rozwiązania kryzysu i zagrozi rozmowom pokojowym w Genewie 17 kwietnia. Mają w nich wziąć udział przedstawiciele USA, Unii Europejskiej, Ukrainy i Rosji. Zdaniem Ławrowa, rząd w Kijowie „udowadnia niezdolność do przejęcia odpowiedzialności za losy kraju”. Rosyjski szef dyplomacji rozmawiał telefonicznie z sekretarzem stanu USA Johnem Kerrym.
Amerykański polityk telefonował, by wyrazić zaniepokojenie rolą Rosji w podżeganiu do niepokojów we wschodniej Ukrainie. Jak zauważył, przypomina to niedawne wydarzenia na Krymie. Ławrow rozmawiał także z Deszczycą. Według rosyjskiego MSZ, ukraiński minister „próbował obarczać Rosję odpowiedzialnością za powstanie trudnej sytuacji na południu i południowym wschodzie Ukrainy; utrzymywał on, że w regionach tych operują jacyś rosyjscy agenci i że rzekomo kilku z nich już aresztowano”. Ławrow w odpowiedzi oświadczył, że nie ma żadnych podstaw do takich twierdzeń Kijowa i Waszyngtonu.
W związku z niepokojącym rozwojem wydarzeń na wschodzie pełniący obowiązki prezydent Ukrainy Ołeksandr Turczynow zwołał w sobotę w Kijowie pilne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony.
Piotr Falkowski