• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Warszawskie starcie

Niedziela, 13 kwietnia 2014 (12:54)

W rozegranym wczoraj meczu w futbolu amerykańskim  3. kolejki Topligi Warsaw Eagles pokonali Warsaw Sharks 45:6.

Murowanym faworytem spotkania były Orły, które rozpoczęły sezon od efektownego zwycięstwa z Zagłębiem Steelers Interpromex. Sharks przegrali swoje dwa pierwsze spotkania, ulegając Hutnikom i Kozłom Poznań.

Już pierwsza akcja meczu potwierdziła niezwykłe umiejętności Clarence’a Andersona. Złapał on wykopywaną przez Rekiny piłkę i dzięki świetnym blokom swoich kolegów wykonał znakomitą, 90-jardową akcję powrotną na przyłożenie. Następne cztery punkty zdobył amerykański kopacz Orłów Jamie Boyle. Najpierw skutecznie podwyższył za jeden po przyłożeniu Andersona, by kilka minut później skutecznie kopnąć z pola z 38 jardów.

Piorunujący początek w wykonaniu Eagles nie podłamał gospodarzy. Sharks wykonali długą serię ataku zwieńczoną przyłożeniem Mateusza Bednarczuka po krótkim podaniu Karola Żaka. Jak się później okazało, były to jedyne tego dnia punkty dla Sharks.

Następne kilkanaście minut efektywnego  czasu gry należało do skrzydłowych i rozgrywających Orłów. Trzy przyłożenia zdobył znakomicie dysponowany Krzysztof Owsianowski. Dwa razy asystował mu Mościcki, raz Blake Wayne. Amerykanin wykonał też premiowane sześcioma punktami podanie do Michała Śpiczki. Do przerwy Eagles prowadzili 36:6.

Początek drugiej połowy należał nadal do nominalnych gości. Ostatnie przyłożenie meczu zdobył Mościcki, tym razem po akcji biegowej. Dwa punkty powiększyły dorobek Orłów po tym, jak Rekiny popełniły błąd, wprowadzając piłkę blisko własnego pola punktowego.

W całym meczu dobrze dysponowane Orły nie ustrzegły się strat. W pierwszej kwarcie piłkę zgubił Mościcki, w czwartej – Michał Kozdrój po tym, jak przytomnie zachował się defensor Rekinów Dariusz Poświata.

– Sharks są dużo lepszą drużyną niż Spartans, którzy w zeszłym sezonie wysoko przegrywali w Toplidze. Połączenie z Królewskimi było dla Spartan strzałem w dziesiątkiem. W tym przypadku matematyka nie zawiodła – jeden plus jeden dało dwa – skomentował Roman Iwański, prezes Warsaw Eagles. – Przed nami wielki test. Już za dwa tygodnie zmierzymy się z Seahawks Gdynia na Stadionie Polonii Warszawa. Wynik będzie w głównej mierze zależny od założeń taktycznych przekazanych przez trenerów i dyspozycji dnia. Serdecznie zapraszam wszystkich tych, którzy nie mieli jeszcze styczności z futbolem amerykańskim. Szykujemy na nasz tegoroczny debiut na Polonii mnóstwo atrakcji w ramach wielkiego rodzinnego pikniku – dodał Iwański.

– Cieszy to, że z meczu na mecz gramy coraz lepiej. Za nami trzy ciężkie starcia. Wynieśliśmy z nich bardzo wiele. Przed kolejną trudną potyczką czeka nas dwutygodniowa pauza. Na pewno spożytkujemy ten czas na podleczenie kontuzji, analizę dotychczasowych meczów oraz korekty w naszych planach taktycznych – podsumował Maciej Pobudkiewicz, wiceprezes Warsaw Sharks.

Najlepszym zawodnikiem Eagles był skrzydłowy Krzysztof Owsianowski, który zdobył trzy przyłożenia po akcjach podaniowych. Był to również kolejny bardzo dobry mecz rozgrywającego Filipa Mościckiego. W obronie wyróżniał się Łukasz Cackowski.

Najlepszymi graczami Sharks byli skrzydłowi Mateusz Bednarczuk i Mateusz Poneta. Dobrze zaprezentował się też quarterback Rekinów Karol Żak. Dobry występ w defensywie Tomasza Piskały przysłoniło nieco podwójne przewinienie, które w czwartej kwarcie kosztowało jego drużynę stratę aż 30 jardów. Mecz obejrzało 800 widzów.

Kolejny mecz Sharks rozegrają 27 kwietnia. We Wrocławiu zmierzą się z Panthers. Tego samego dnia Eagles podejmą Seahawks w szlagierze 4. kolejki Topligi.

MM