Sekciarska paranoja
Sobota, 12 kwietnia 2014 (15:22)W atmosferze toczącego się sporu o rejestrację, czy nierejestrowanie, związku wyznaniowego pod prowokującą nazwą „Polski kościół latającego potwora spaghetti” skazanie na śmierć zgodnie z prawem katolików w Pakistanie ukazuje, jak śmieszni, niepoważni są inicjatorzy tej kampanii. Jak słaba i blada jest argumentacja red. Żakowskiego, który swoimi pseudointelektualnymi spektaklami nie potrafi się powstrzymać od złośliwych komentarzy na temat Kościoła katolickiego. Wstrząsająca jest ta buta i poczucie wyższości.
Jednak jako chrześcijanie wiemy, że po pierwsze, tak było od początku pojawienia się Kościoła na ziemi, po drugie, buta i pycha przeminą wraz z owymi fałszywymi prorokami „lepszego świata bez Boga”.
W kontekście wspomnianych wyroków śmierci na chrześcijanach w Pakistanie, o których zaraz napiszę więcej, zastanawiam się, czy aby przypadkiem trefny i żenujący happening obrażających wiarę i religię jako taką, nie tylko katolicką i nie tylko chrześcijańską, nie stałby się szybko przeszłością, gdyby za ową antyreligijną ideologię jej wyznawcy mieli oddać życie.
Zakładam jako aksjomat, że wyznawców potwora spaghetti trzeba by było wówczas długo szukać, a poszukiwania poszłyby na marne, bo nawet mniejsze zagrożenia niż utrata zdrowia lub życia spowodowałyby odpływ towarzystwa z tej quasi-wspólnoty religijnej.
Prawda, jaką stanowi chrześcijaństwo, siła jego zasad wiary, symboli, Tradycji opiera się bowiem od samego początku na świadectwie z krwi oddanej w obronie wiary, na krwi wylanej za Chrystusa, który pierwszy przeszedł dobrowolnie drogę krzyżową.
Dlatego w tym miejscu zajmę się właściwymi bohaterami, bo fakty z życia realnych ludzi przynoszą więcej korzyści niż pseudointelektualne wrzutki, najbardziej nawet uznanych (przez ludzi) „asów żurnalistyki”.
W Pakistanie, jak donosi agencja Fides, wydano kolejne wyroki śmierci na chrześcijan. Jest to szokująca sytuacja. 4 kwietnia chrześcijańskie małżeństwo Szafqat Emmanuel i Szagufta Kausar zostało skazane przez sąd Toba Tek Singh za wysyłanie bluźnierczych SMS-ów.
Para została aresztowana w Godżra w lipcu 2013 roku. Od tego czasu pozostawała w areszcie śledczym.
Kilka dni temu pisałem o wyroku skazującym na śmierć innego katolika, Sawana Masiha (zob. tutaj).
Ksiądz Aloysius Roy, przełożony pakistańskich oblatów (OMI), komentując najnowszy wyrok, powiedział agencji Fides: „jesteśmy poważnie zatroskani. Takie przypadki są coraz częstsze i przynoszą wielki ból”.
Zapewnił o łączności Kościoła ze skazanymi, ale dodał przy tym, że atmosfera, jaka panuje w Pakistanie, jest trudna do zniesienia. Terror i zastraszenie są przejmujące i trudno znosić takie traktowanie wykluczenia. Co gorsza, nie ma żadnych perspektyw na rozwiązanie ich problemów.
Ksiądz Roy wie, o czym mówi, ponieważ oblaci w Pakistanie działają w dziesięciu parafiach w czterech diecezjach i codziennie konfrontują się z problemem niesprawiedliwości społecznej, która spada na chrześcijan.
„Od rządu oczekujemy poszanowania prawa, państwowych pryncypiów oraz zapewnienia wolności religijnej i kultu, jaka gwarantowana jest przez konstytucję”.
Aktywista z organizacji Wizja Światowego Progresu (WVIP) Farrukh Saif donosi, że nie ma żadnych dowodów na „przestępstwo” chrześcijańskiego małżeństwa, o czym prawnicy nieustannie przypominali urzędnikom Sądu Najwyższego, który wydał wyrok skazujący.
A ja ponownie pozwolę sobie zaakcentować, że chociaż nie popieram obrażania jakiejkolwiek religii, to nawet gdyby te dowody w sprawie zostały dowiedzione, czyli nawet gdyby autorami bluźnierczych SMS-ów byli skazani na śmierć chrześcijanie, to w żadnym razie w XXI wieku nie może obowiązywać prawo, które pod pretekstem obrony religii dopuszcza mordowanie ludzi. A taki kodeks karny funkcjonuje w Pakistanie. Od 1986 roku. To jakaś zacofana i sekciarska paranoja polityczna, na którą nie powinno być zgody w zgromadzeniu Narodów Zjednoczonych czy w społeczności międzynarodowej.
Dr Tomasz M. Korczyński