Katolik to niezmordowany aktywista
Sobota, 12 kwietnia 2014 (13:50)Zbliża się kanonizacja bł. Jana Pawła II. To dla katolików ważny i oczekiwany moment, porównywalny do czasów, gdy Jan Paweł II przybywał do naszej Ojczyzny z wizytą apostolską. Krótko mówiąc: święto. Duchowe zwieńczenie naszej chluby narodowej w postaci dzieła dokonanego w ciągu 27 lat pontyfikatu Ojca Świętego. Nadchodzi dzień kanonizacji, a zatem libertyńskie i lewackie media zajęły swoje pozycje i bombardują nas ohydą swojej propagandy: gejowskiej, ateistycznej, bluźnierczej, genderowej. Chcą zabrudzić, zakrzyczeć i zohydzić swoimi wyziewami ten święty czas. Ciekawe, że nie ma z ich strony żadnego szacunku dla milionów ludzi, którzy oczekują na ten moment z niecierpliwością. Szokuje, że nie milkną zawstydzeni wobec dokonań i zwycięstw Papieża Polaka, z których również i oni dziś korzystają. Jawna wzgarda i niewdzięczność jest charakterystyczną cechą środowisk lewicowych, liberalnych, ateistycznych, gejowskich, w skrócie: antykatolickich.
Jeżeli w Poznaniu można obrazem bezkarnie obrażać katolików i ich autorytety, to znaczy, że sygnał do masowego deptania praw i swobód obywatelskich został wydany odgórnie, bo władze są „bezradne” i niczemu nie mogą przeciwdziałać. Podnoszony jest tu argument wolności. Słowo wytrych.
Rządy Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego (chociaż zmiana w nazwie na Polskie Stronnictwo Liberałów byłaby tu właściwsza), pod których batutą w naszej Ojczyźnie patologia kwitnie w najlepsze, czerpią z tego sporo korzyści. Otrzymują poparcie antykatolickich środowisk, dzielą społeczeństwo na wrogie sobie obozy, utrzymują władzę, sterując mediami, instytucjami, zbiorowościami.
Oto „Gazeta Wyborcza” profituje dzięki wspieraniu władzy, hucznie zaprasza na gejowski festiwal filmowy, aby promować obsceniczne i wulgarne obrazy. Centrum Sztuki Współczesnej pod auspicjami ministra Zdrojewskiego i obcokrajowca jako dyrektora tej narodowej placówki kulturalnej zaprasza na wystawę o płci kulturowej i gender, za którą jako podatnicy płacą polscy katolicy. Marsz ateistów, szydząc z religii katolickiej, przemierza stolicę i robi happening w okresie Wielkiego Postu.
Te prowokacje od początku do końca mają swoje antykatolickie cele. I im dłużej wierzący katolicy będą siedzieć z założonymi rękami i pozwalać na szarganie ich świętości, deptanie praw rodziny, szydzenie ze świętości, deprawowanie dzieci, destrukcję sztuki, słowem – kultury życia przez postmodernistyczne ideologie zagłady, tym szybciej cywilizacja katolicka i narodowa zostanie wypłukana z polskiej ziemi. Pierwsze podmuchy burzy dążącej do zniszczenia naszego Kościoła już odczuwamy.
Atak na Kościół to atak na Polskę i Polaków, to podcinanie korzeni całego Narodu, którego duch jest katolicki od ponad 1000 lat. Redaktorzy, celebryci, pseudopolitycy lewicy i libertynizmu tego nie zmienią. Atak na katolicyzm to jednocześnie zabijanie rodziny, relacji międzyludzkich, to zatruwanie intelektów Polaków i mącenie w głowach młodzieży.
To działanie jest zmasowane, strategicznie zaplanowane, dlatego jako skuteczne antidotum wybierzmy słuchanie nestorów polskiej humanistyki, którzy przeżyli okres zdeprawowanej i zdegenerowanej ideologii systemowego zniewalania ludzi i społeczeństw.
Ksiądz prof. Czesław S. Bartnik w świetnej książce „Wojna z Kościołem” w swoim głębokim rozważaniu na temat, skąd się bierze gwałtowna, wręcz histeryczna nienawiść do katolicyzmu, pisze, że to demoniczne uczucie powstaje z powodu Chrystusa. „Kościół jest Chrystusowy, katolicki, ewangeliczny i nie idzie na kompromis z dzisiejszym światem w dziedzinie moralności”.
Jaka powinna być zatem odpowiedź samoświadomych katolików? Chrystusowa. Na nienawiść odpowiadamy miłością: do Chrystusa, do Kościoła i do wszystkich ludzi, a przy tym towarzyszy nam nieustannie modlitwa.
Co nie znaczy, że mamy być jako katolicy wycofani. Przeciwnie. Ksiądz prof. Bartnik stwierdza: „Pod żadnym pozorem nie wolno nam wycofywać się z gospodarzenia światem, a więc także życiem społecznym i politycznym. Przede wszystkim katolicy muszą przetwarzać świat i odradzać go pełną miłością Boga, ludzi i całego stworzenia”. Tak. Prawdziwa katolickość to aktywna miłość w działaniu. Katolik nie może się lękać.
Dr Tomasz M. Korczyński