• Środa, 22 kwietnia 2026

    imieniny: Łukasza, Leona, Gajusza

Pamięć wciąż żywa

Sobota, 12 kwietnia 2014 (13:27)

Wrocławianie licznie uczestniczyli w obchodach czwartej rocznicy tragicznej katastrofy samolotowej pod Smoleńskiem.

10 kwietnia 2010 roku poległy w drodze do Katynia osoby związane ze stolicą Dolnego Śląska – Janina Natusewicz-Mirer, Alaksandra Natalli-Świat, Władysław Stasiak oraz Jerzy Szmajdziński.

Centralnym punktem tegorocznych obchodów była Msza św. koncelebrowana w miejscowej katedrze m.in. przez kapelanów „Solidarności”, księży prałatów: Wojciecha Tokarza, Stanisława Pawlaczka i Mirosława Drzewieckiego, pod przewodnictwem metropolity wrocławskiego ks. abp. Józefa Kupnego.

W homilii pasterz wrocławskiego Kościoła podkreślił m.in. że wszyscy tak samo jak rodziny ofiar boleśnie odczuwamy tę tragedię, w której więcej jest pytań niż odpowiedzi. Dlatego szukamy tych odpowiedzi u Boga i przychodzimy do kościołów  zarówno po to, by  modlić  się za tych wspaniałych synów i córki naszej Ojczyzny, ale również po pamięć i otuchę.

Kaznodzieja wskazał, że to tragiczne wydarzenie sprzed czterech lat uświadomiło nam także mocno fakt, iż na tej ziemi jesteśmy jedynie przechodniami. Metropolita wrocławski podkreślił, że mamy prawo domagać się pełnej prawdy o tej katastrofie, ale musimy też pamiętać, że powinniśmy być zawsze blisko Boga.

Po Eucharystii jej uczestnicy przeszli z katedry w Marszu Pamięci na wrocławski Rynek. Nieśli ze sobą portrety wszystkich ofiar katastrofy smoleńskiej oraz transparenty z napisami, m.in.: „ Prawda i pamięć prawem narodu”, czy „10.04.2010 – pamiętamy”.

– Cztery lata temu byłem przygotowany na to, że badanie przyczyn tej katastrofy nie jest proste, sądziłem, że  może potrwać nawet dwa lata. Ale dziś mijają już cztery i cały czas jesteśmy w punkcie wyjścia, w przysłowiowym lesie – powiedział NaszemuDziennikowi.pl uczestniczący w Marszu Pamięci poseł Jacek Świat, małżonek śp. Aleksandry Natalli-Świat. Jego zdaniem, mająca obecnie miejsce  rządowa ofensywa smoleńska nie jest przypadkowa. Wiąże się bowiem zapewne z eurowyborami.

– Byliśmy świadkami m.in. konferencji prokuratury oraz wypowiedzi Macieja Laska, premierowskiego wysłannika od propagandy smoleńskiej, którzy przedstawili kolejne swoje „rewelacje” dotyczące przyczyn tej tragedii – przypomniał.

Inni uczestnicy marszu wskazywali w rozmowie  z nami, że są tutaj po raz czwarty i będą przychodzić dotąd, dopóki nie zostaną wyjaśnione wszystkie okoliczności  tej tragedii. Dodawali, że jej ofiar nie da się nikim zastąpić, bo stanowili oni koronę polskiego Narodu.

Na zakończenie marszu przewodniczący dolnośląskiej „Solidarności” Kazimierz Kimso wskazał, że są osoby, które twierdzą, że jesteśmy wyznawcami religii smoleńskiej, bo nie chcą, żebyśmy mówili o tej tragedii. Wskazał, że my, jako ludzie wierzący, chcielibyśmy wybaczyć, ale czy mamy wrażenie, że ktoś ma poczucie winy? Czy winni zostali skazani? Dlatego naszą powinnością jest trwanie w prawdzie.

Z kolei szef wrocławskiego Prawa i Sprawiedliwości poseł Dawid Jackiewicz przypomniał, że 10 kwietnia 2010 r. oczekiwał w Lesie Katyńskim na prezydenta śp. Lecha Kaczyńskiego, który w swoim wystąpieniu miał zadać kłam wszystkim niedomówieniom, niedopowiedzeniom dotyczącym kłamstwa katyńskiego.

– Dziś, po czterech latach, mam taką bardzo przykrą konstatację; nie doczekaliśmy się zarówno prawdy o Katyniu, jak i nie doczekaliśmy się prawdy o przyczynach katastrofy smoleńskiej. Mamy bronić godności tych, którzy tam zginęli, a w szczególności prezydenta Lecha Kaczyńskiego i generała Andrzeja Błasika – stwierdził poseł Jackiewicz.

Podkreślił, że na to wszystko pozwala dzisiaj Donald Tusk i politycy PO, którzy jak ognia boją się prawdy, ujawnienia faktów o tej katastrofie. Jego zdaniem, parlamentarny zespół kierowany przez posła Antoniego Macierewicza jest takim wyrzutem sumienia dla tych, którzy ponoszą odpowiedzialność prawną za to, aby wyjaśnić rzetelnie przyczyny tej katastrofy.

Wrocławski Marsz Pamięci zakończono Apelem Poległych i odśpiewaniem wszystkich zwrotek naszego hymnu narodowego.

Totus Tuus w Kolumbii

Marek Zygmunt, Wrocław