Nasza niezawodna "broń"
Piątek, 11 kwietnia 2014 (20:12)Kościół święty w okresie Wielkiego Postu ofiarowuje nam doskonałe instrumenty, które przez ich praktykowanie udoskonalają katolickiego ducha. Modlitwa, post i jałmużna zostały nam ofiarowane przez samego Chrystusa. Kościół w swej mądrości dba o te klejnoty, które otwierają człowieka na Boga, drugiego człowieka i siebie samego.
Zwróćmy uwagę, że dar w postaci modlitwy, postu i jałmużny akcentuje każdorazowo inne obszary naszego duchowego wzrostu.
Modlitwa człowieka, która jest zawsze odpowiedzią na wezwanie Boga (nie odwrotnie), to wyjście ku górze, poza siebie, poza swój świat i obszar codziennych spraw, aby oddać cześć i chwałę Temu, który był i zawsze jest pierwszy. Człowiek w postawie modlitewnej, jak powiedział Ojciec Święty, bł. Jan XXIII, a wkrótce Święty, klęczący przed swoim Stwórcą i Panem nigdy nie jest tak wieki, jak właśnie w tym momencie.
Post, czyli świadome samoograniczanie zaspokajania swoich potrzeb, ukierunkowuje nas na siebie samych. Odczuwając głód, łaknąc, wyrzekając się, nawet drobnych przyjemności, przypominamy sobie, że jesteśmy, że żyjemy. Zwracamy uwagę na swój byt, o którym w pędzie dnia codziennego zapominamy.
Jałmużna, podążając dalej tym tropem, otwiera nasze oczy na drugiego człowieka, tego doskonalszego, bo w potrzebie, zatopionego w cierpieniu, niedostatku, czyli bliższego samemu Chrystusowi. To spotkanie z bliźnim łaknącym. W złożeniu w miłości daru, który – pamiętajmy – ma być przekazywany z radością, pokorą, incognito („Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie” – Mt 6, 3-4).
Zastanawiam się, dlaczego katolicy zapominają o tych podstawowych instrumentach doskonalenia siebie i całej wspólnoty. Skąd ta ospałość, opieszałość, lenistwo, zanurzenie w konsumpcji?
One nie mogą być wyznacznikami człowieka katolickiego, ponieważ trendy życia antykatolickiego, jakie promowane są w mediach, przez celebrytów, instytucje, agendy czy samozwańcze autorytety są dziś łatwe, szybkie, lekkie i przyjemne. Najlepiej w oderwaniu od źródła, tego, co nas kształtuje ku Niebu.
Świat skutecznie odwraca uwagę człowieka od Boga, od bliźniego, od siebie samego, od naszego właściwego jestestwa, oddając ludzi na służbę różnym bożkom.
W moim przekonaniu, modlitwa, post i jałmużna to sens katolickiej strategii działania w każdym czasie, nie tylko w okresie Wielkiego Postu, ponieważ w gruncie rzeczy te praktyki dążą ku temu samemu źródłu, czyli Bogu.
Św. Paweł zalecał, żeby się modlić cały czas, za wszystko dziękować Panu, praktykować jałmużnę i dziesięcinę, zanurzać się w poście, który, jeżeli prześledzimy Słowo Boże, występuje zawsze z modlitwą, nigdy oddzielnie.
Innymi słowy, jeśli nie praktykujemy modlitwy, postu i jałmużny, nie wzbogacamy się wewnętrznie i nie umożliwiamy wzrostu Kościołowi, nie czynimy nas silniejszymi ani nie wzmacniamy naszej wspólnoty. Przeciwnie, powoli gnuśniejemy, ślepniemy na potrzeby innych, zapominamy w swej pysze o Bogu, wydaje nam się, że jesteśmy samowystarczalni i ostatecznie przestajemy kochać. Nie takie zadanie postawił przed nami Chrystus.
Dr Tomasz M. Korczyński