Internauci krytykują Mozillę
Piątek, 11 kwietnia 2014 (17:21)Awantura z Mozillą i Brendanem Eichem w tle trwa nadal. Eich ustąpił ze stanowiska dyrektora generalnego Mozilli po tym, jak wyszło na jaw, że przekazał datek na kampanię wyrażającą sprzeciw związkom homoseksualnym.
Przypomnijmy, że Eich przekazał w 2008 roku tysiąc dolarów na rzecz kampanii sprzeciwiającej się związkom homoseksualnym. Fakt ten wzbudził powszechną niechęć i sprzeciw zarówno wśród internautów, jak i zarządu oraz pracowników Mozilli.
Po fali oburzenia, jaka przetoczyła się przez media, Brendan Eich zrezygnował ze stanowiska. Mitchell Baker opublikowała uspokajający komunikat, według którego decyzja o rezygnacji została podjęta przez Eicha dobrowolnie. W komunikacie znalazły się również oficjalne przeprosiny Mozilli dla wszystkich, którzy poczuli się „zranieni i rozwścieczeni” tym, że szefem Mozilli został ktoś o nieprzychylnych poglądach wobec par homoseksualnych.
O sprawie informowaliśmy już w artykułach „Atak za poglądy” oraz „Nie wytrzymał nagonki”. To jednak nie koniec afery z Mozillą. Okazuje się jednak, że znaczna grupa użytkowników tej przeglądarki ma bardzo podobne poglądy do jej byłego szefa. Nie podoba im się też sam fakt rezygnacji Eicha, w którym doszukują się oznak dyskryminacji i prześladowania ludzi za ich prywatne poglądy – informuje portal Chip.pl.
Serwis Firefox Input, w którym społeczność Mozilli może wyrażać swoje opinie na temat działań firmy, w niecały tydzień od rezygnacji Eicha, został zalany falą negatywnych komentarzy. Większość internautów oskarża Mozillę o cenzurę prywatnych poglądów, tłamszenie wolności słowa, a także o to, że firma ta powinna skupić się na ulepszaniu swojego oprogramowania, zamiast wdawać się w ideologiczne spory. Razem z krytyką pojawiły się również deklaracje rezygnacji z produktów Mozilli.
Portal Chip.pl podaje, że niektórzy próbowali również sprowadzić całą sytuację do poziomu absurdu. Internauci sugerowali, że Mozilla powinna sprawdzić poglądy wszystkich swoich pracowników, jeśli chodzi o takie tematy jak kara śmierci, aborcja czy dostęp do broni palnej oraz zwolnić wszystkich, których poglądy różnią się od „oficjalnej linii partii”.
Protesty popierają konserwatywni aktywiści i prawicowe media. Do bojkotu Firefoxa namawia m.in. Krajowa Organizacja na Rzecz Małżeństwa (to właśnie tę organizację Eich wsparł kwotą 1000 dolarów).
Mozilla stworzyła nawet oficjalny FAQ, w którym odpowiada na najczęściej zadawane pytania związane z rezygnacją Eicha. Na stronie możemy przeczytać, że członkowie zarządu próbowali przekonać Eicha, aby nie kończył współpracy z Mozillą i przeniósł się na inne stanowisko. Pojawiły się też pogłoski o tym, jakoby zarząd namawiał Eicha do pozostania na swoim stanowisku, jednak zostały one zdementowane przez głównego bohatera tej afery. Tymczasem sam Eich na blogu prowadzonym przez jego znajomego napisał: „Nikt nie próbował przekonać mnie, bym pozostał na stanowisku CEO i poprosił, by nie rozpowszechniać wieści, co do których nie ma się pewności, czy są prawdziwe”.
Tutaj można wyrazić swoją opinię na temat Mozilli.
MPA