Priorytet: niezależność energetyczna
Piątek, 11 kwietnia 2014 (15:19)Z dr Aleksandrą Gawlikowską-Fyk, ekspertem w zakresie polityki energetycznej Unii Europejskiej Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, rozmawia Marta Milczarska
Uzależnienie Europy od importu nośników energii będzie rosnąć, wzrastać będzie ilość sprowadzanych surowców – ocenił w długoterminowej prognozie koncern BP. Co oznacza taka prognoza dla Europy?
– Przede wszystkim trzeba podkreślić, że prognoza koncernu BP nie uwzględnia jeszcze konsekwencji konfliktu rosyjsko-ukraińskiego, który przecież w znaczny sposób wpływa na sytuację energetyczną Europy. Całkowite uniezależnienie się od dostaw gazu z Rosji i znalezienie zupełnie nowych dostawców surowców energetycznych dla niektórych państw europejskich nie jest możliwe. I takimi państwami z pewnością jest część krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Dlatego też nie tyle jest to prognoza niepokojąca, ile po prostu stwierdza ona fakty. Nie mogę się jednak zgodzić ze stwierdzeniem zawartym w tej prognozie, że „Europa jest zmuszona do tej zależności”. Pokazanie sytuacji, że Europa będzie poszukiwać nowych dostawców, spowoduje, że część krajów, które wydobywają gaz, potencjalnie zachęci je do wejścia na rynek europejski. Należy tu chociażby wymienić Iran, Azerbejdżan oraz kraje ze wschodniego obszaru Morza Śródziemnego: Cypr, Izrael. Trzeba także przypomnieć, że coraz wyraźniej pojawia się propozycja dostaw Stanów Zjednoczonych, a nawet z Australii. Tym samym dywersyfikacja i zróżnicowane opcje w ramach innych rynków niż rynek rosyjski są jak najbardziej możliwe.
Jednak coraz częściej pojawiają się głosy podobne do prognozy BP, coraz więcej mówi się o zaniedbaniach w związku z kształtowaniem rynku energetycznego w Europie...
– Trudno odnieść się do takich stwierdzeń, gdyż zasoby gazu ziemnego rozdzielone są w taki sposób, że Unia Europejska pozostaje na marginesie światowego wydobycia tego surowca. Te zasoby, które znajdują się w Wielkiej Brytanii i Holandii, zaczynają się wyczerpywać, dlatego też rośnie zależność dostaw z zewnątrz Europy. Budowa infrastruktury i przyciągnięcie dostaw LNG, kiedy są bardzo chłonne rynki azjatyckie, jest sytuacją obiektywną. Nie upatrywałabym tego stanu rzeczy w jakiś gigantycznych zaniedbaniach. Jednakże trzeba podkreślić, że sytuacja polityczna dotycząca konfliktu rosyjsko-ukraińskiego i potrzeba zwiększenia bezpieczeństwa dostaw do krajów UE na pewno przyspieszy działania w zakresie dywersyfikacji dostawców surowców energetycznych. Z pewnością sytuacja ta zwiększy znaczenie terminali LNG. W tym zakresie sporo się dzieje na europejskim rynku i obiektywnie rzecz biorąc, sytuacja jest znacznie lepsza niż podczas poprzednich kryzysów gazowych w 2006 oraz w 2009 roku.
Czy gaz z łupków może być realną alternatywą w zapewnieniu bezpieczeństwa energetycznego?
– Niestety, nie posiadamy tak rozpoznanych złóż gazu łupkowego jak na przykład Stany Zjednoczone. Co więcej, wiadomo także, że są zupełnie różne uwarunkowania geologiczne, dlatego trzeba bardziej intensywnie szukać gazu z łupków na terenie Unii Europejskiej, trzeba zrobić wszystko, aby nie stwarzać barier do wykorzystania tego ewentualnego potencjału. Niestety na chwilę obecną nie da się jednoznacznie stwierdzić, czy gaz z łupków może być alternatywą, gdyż jest zbyt mało odwiertów, by realnie ocenić ten potencjał.
Powracając do oceny długoterminowej prognozy koncernu BP, to trzeba podkreślić, że jest to jedynie prognoza oparta na wielu zmiennych danych. Jednakże jest też wiele raportów, które wprost mówią o możliwości całkowitego uniezależnienia się od dostaw rosyjskiego gazu. Pytanie jest jednak takie: ile takie uniezależnienie będzie nas kosztowało...
Dziękuję za rozmowę.
Marta Milczarska