• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Derby po warszawsku

Czwartek, 10 kwietnia 2014 (17:27)

Już w najbliższą sobotę w Bemowskim Ośrodku Piłki Nożnej w Warszawie zostanie rozegrany mecz pierwszej trzeciej kolejki Topligi. Warsaw Sharks podejmą w nim Warsaw Eagles. Początek spotkania o godz. 16.30. 

W 2014 r. w Toplidze będziemy świadkami tylko jednych derbów. Po fuzji Giants i Devils Wrocław jedynie w stolicy będzie toczona walka o miejski prymat. W trzeciej kolejce najwyższej klasy rozgrywkowej Warsaw Sharks podejmują Warsaw Eagles w bitwie o Warszawę.

- Rekiny zagrały nieźle ze Steelers, ale z Kozłami mecz im zupełnie nie wyszedł. Nie lekceważymy żadnego przeciwnika, jednak patrząc na formę obu zespołów przez pryzmat meczów z Hutnikami, to trudno przewidywać inny wynik niż nasze zwycięstwo – przyznał Jacek Śledziński, generalny menedżer Eagles. I dodał: - Zobaczymy, jak potoczy się to spotkanie. Być może trener Wallusch będzie miał okazję ograć rezerwowych.

- Tak jak mówiłem przed ostatnim meczem – naszym celem jest wygrana, a jej rozmiar nie ma znaczenia. Na pewno nie będziemy intencjonalnie „nabijać” punktów – zaznaczył Śledziński.

Eagles tydzień temu rozgromili Zagłębie Steelers Interpromex 47:0, choć wszyscy zgodnie podkreślają, że przewaga stołecznych nie była aż tak wysoka. Z drugiej strony Rekiny uległy Hutnikom kilkanaście dni wcześniej 14:30. – Sharks należą do tych drużyn, z którymi powinniśmy wygrać. Motywacji na pewno nie zabraknie nowym graczom, którzy przed sezonem przeszli ze Spartans. Mam nadzieję, że pokażą, ile dał im okres przygotowawczy pod opieką naszych szkoleniowców – wskazał Śledziński.

Jeszcze kilka miesięcy temu Warsaw Spartans przygotowywali się do rozgrywek PLFA I. Jednak nagłe połączenie z Królewskimi Warszawa i powstanie Sharks zmieniło ich plany. Niemniej część futbolistów postanowiło przywdziewać barwy mocniejszych Orłów. Nie oznacza to jednak, że Rekiny pozbawione są zębów. Swoje pięć minut może mieć Amerykanin Antonio Roane czy młody rozgrywający Karol Żak, który zdobył w meczu ze Steelers przyłożenie po akcji biegowej. Vis-à-vis niego będzie Filip Mościcki, który może zostać rewelacją rozgrywek. Mimo iż jest weteranem i na boiskach PLFA pokazywał już, na co go stać, teraz swoją grę wniósł na zupełnie nowy poziom.

- Nie rozumiem, dlaczego postawa Filipa Mościckiego jest dla kogokolwiek zaskoczeniem. Polscy rozgrywający też potrafią grać w futbol, wystarczy spojrzeć na Bartka Dziedzica. Dobry trening przed sezonem pod okiem Dale'a Heffrona, J. Lunda i Blake'a Wayne'a przynosi efekty – powiedział z kolei trener Wallusch. Jak dodał, plany taktyczne modyfikujemy w każdym tygodniu, dlatego trudno jednoznacznie powiedzieć, kto będzie starterem w najbliższym meczu. – Uwaga ta dotyczy też Wayne'a, który nadal leczy kontuzje – zaznaczył.

Eagles nawet bez amerykańskiego rozgrywającego potrafili bardzo wysoko pokonać Hutników.

MPA