• Środa, 22 kwietnia 2026

    imieniny: Łukasza, Leona, Gajusza

Śledztwo w toku

Czwartek, 10 kwietnia 2014 (13:44)

„Nasz Dziennik” ujawnił dziś, że prokuratorzy prowadzący śledztwo smoleńskie oskarżają dwóch rosyjskich kontrolerów lotu. Śledczy w postanowieniu końcowym stwierdzą, czy do spowodowania katastrofy przyczynili się obywatele rosyjscy. Ich sprawa zostanie wyłączona do oddzielnego postępowania.

Od dłuższego czasu jest dla mnie oczywistym, że zarzuty w sprawie katastrofy smoleńskiej otrzymają m.in. właśnie rosyjscy kontrolerzy lotu. Problem polega na tym, że Rosjanie, dostrzegając zagrożenie, nie przekazują materiałów, które pozwoliłyby tę sprawę rozstrzygnąć w sposób jednoznaczny i ostateczny. A to stanowi duży problem dla polskiej prokuratury.

Rosjanie wiedzą, że moglibyśmy postawić im zarzuty, gdyby trafiła do nas dokumentacja dotycząca lotniska i procedur obowiązujących w Rosji. Jeśli te dowody trafią do Polski, to wtedy będzie można w sposób procesowo czysty postawić zarzuty wspomnianym kontrolerom lotu. Polska prokuratura jeszcze tego nie zrobiła, ponieważ nie posiada jednoznacznych dowodów.

Nie rozmawiałem nigdy o tym, czy mimo nieprzesłania tych materiałów prokuratura zdecyduje się na wszczęcie postępowania w sprawie rosyjskich kontrolerów. Na podstawie dotąd zgromadzonego materiału dowodowego można rozważać postawienie takiego zarzutu, jednak dla przejrzystości dochodzenia dobrze byłoby posiadać kompletne informacje.

Trudno ocenić, jaka będzie decyzja końcowa na temat ostatecznej przyczyny i przebiegu katastrofy. Wówczas będzie jasne, czy rosyjscy kontrolerzy przyczynili się „tylko” do narażenia na niebezpieczeństwo załogi polskiego samolotu czy będą odpowiadać za doprowadzenie do katastrofy.

Niestety Polska nie dysponuje skutecznymi narzędziami wywierania nacisku na Federację Rosyjską w celu uzyskania potrzebnych materiałów. Co prawda obowiązują pewne umowy międzynarodowe, jednak są one skuteczne tylko wtedy, gdy obie strony chcą je realizować. Natomiast w przypadku braku współpracy, faktyczne możliwości nacisku są mocno ograniczone.

To nie jest jedyne postępowanie, w którym Polska współpracuje ze stroną rosyjską. Często w stosunkach międzynarodowych w podobnych przypadkach dzieje się tak, że kiedy jedna strona nie chce czegoś przekazać, to w analogicznej sytuacji druga strona też jej nie pomoże. Daje to możliwość takiej pośredniej presji.

Jednak Rosja nie jest zainteresowana ściganiem swoich obywateli. W tym przypadku zdecydowanie większe straty poniesie strona polska. Jedyny sposób, który przychodzi mi do głowy odnośnie tej sytuacji, to odwołanie się do czynników międzynarodowych jako podmiotów, które mogą dokonać oceny moralnej takiego postępowania. Innego wpływu nie ma. Niestety pokazuje to słabość państwa i obrazuje relacje polsko-rosyjskie.

 


 

Autor jest posłem Prawa i Sprawiedliwości oraz pełnomocnikiem części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej.

mec. Bartosz Kownacki