Opozycja prosi o azyl
Czwartek, 16 sierpnia 2012 (06:36)Dwoje rosyjskich opozycjonistów poprosiło o azyl polityczny na Ukrainie w obawie przed prześladowaniami we własnym kraju. Chodzi o Aleksieja Diewiatkina i jego konkubinę Jenny Kurpen. Oboje są związani z lewicową i nacjonalistyczną koalicją Inna Rosja.
Para jest oskarżona o udział w nielegalnym wiecu na placu Bołotnym w Moskwie 6 maja, dzień przez inauguracją prezydentury Władimira Putina. Wówczas manifestacja została rozpędzona przez OMON, a jej liderzy zatrzymani.
Jednak grupa polityczna, z którą związani są Diewiatkin i Kurpen, nie uczestniczyła w tym mitingu. Narodowi bolszewicy jeszcze w grudniu ubiegłego roku odłączyli się od głównego nurtu zwanego bołotnymi lub oranżystami pod przywództwem Borysa Niemcowa, Siergieja Udalcowa i Aleksieja Nawalnego. Uznali, że nie będą uczestniczyć we wspólnych przedsięwzięciach z organizacjami "współpracującymi z władzą", za co uznają składanie wniosków do władz miejskich o zgodę na manifestację lub marsz.
Jako miejsce własnych pikiet najczęściej wybierają plac Triumfalny. Działacze Innej Rosji prezentują program łączący idee wielkomocarstwowe ze skrajnie lewicową retoryką socjalno-ekonomiczną. Są jednak znani z wielkiej aktywności i sprawności w przeprowadzaniu akcji politycznych na ulicach.
Siedem razy w roku, zawsze 31. dnia miesiąca, spotykają się w pobliżu domu nr 31 na głównej ulicy Moskwy, Twerskiej. Kamienica sąsiaduje ze wspomnianym placem Triumfalnym. To nawiązanie do artykułu 31 rosyjskiej konstytucji, gwarantującego wolność zgromadzeń. Wiece te są zawsze blokowane i rozpędzane przez siły porządkowe.
Diewiatkin i Kurpen zwrócili się o azyl do władz Kijowa. Podobno opuścili Rosję już 20 czerwca. Twierdzą, że obawiają się aresztowania.
- Oboje byli niejednokrotnie wzywani na przesłuchania do Komitetu Śledczego i choć nie było ich na placu Bołotnym, znane są nam przypadki, gdy w podobnych okolicznościach ludzie byli aresztowani - mówi rzecznik Innej Rosji Aleksandr Awierin.
Dwoje opozycjonistów zatrzymano 6 maja na oddalonym od Bołotnego placu Rewolucji. Byli długo przesłuchiwani. Funkcjonariusze FSB grozili im sprawą karną.
Zatrzymany razem z parą inny działacz partii Eduarda Limonowa Aleksandr Kamienski otrzymał niedawno zakaz opuszczania kraju. Jak poinformowała Kurpen, jeśli władze Ukrainy odmówią im azylu, zwrócą się o pomoc do innych państw europejskich.
Na Diewiatkinie ciąży już wyrok w zawieszeniu za wszczynanie "masowych niepokojów" i znajduje się on w okresie próby. Gdyby został ponownie skazany za podobne przestępstwo, musiałby odbyć podwójny wyrok i zawieszenie nie wchodziłoby w grę.
W związku z wydarzeniami na placu Bołotnym w maju zatrzymano kilkadziesiąt osób, z których większość już zwolniono, nakładając na nie jedynie zakaz wyjazdu za granicę. Trwają jednak postępowania karne zwane "sprawą błotną".
Diewiatkin napisał w oświadczeniu do organizacji broniących praw człowieka, że skierowane przeciw niemu i Kurpen działania to wyraz "znanej agresywnej i represywnej polityki względem niezarejestrowanej partii Inna Rosja, przez co jest ona szczególnie narażona". Para nie wyklucza, że przerwie polityczną emigrację, gdy tylko "sprawa błotna" zostanie ostatecznie umorzona.
Piotr Falkowski, Moskwa