• Środa, 18 marca 2026

    imieniny: Cyryla, Edwarda, Narcyza

HP zmuszony do przeprosin

Czwartek, 10 kwietnia 2014 (02:04)

Hewlett-Packard oficjalnie potwierdzi swój udział w infoaferze. Czy zrobią to też przedstawiciele innych gigantów z branży komputerowej?

Komputerowy potentat ma się przyznać do korumpowania polskich urzędników przy zdobywaniu kontraktów na informatyzację naszych urzędów i instytucji państwowych. Koncern HP oficjalnie potwierdzi tym samym swój udział w infoaferze, którą Centralne Biuro Antykorupcyjne określiło mianem „największej afery ostatnich lat”. Decyzja Hewlett-Packard podyktowana jest głównie naciskiem amerykańskiej komisji giełd i papierów wartościowych oraz dowodami dostarczonymi przez prokuraturę, CBA, a także amerykańskie FBI.

Minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz wyraził wczoraj zadowolenie z tej decyzji. – To jest przełomowy moment w Polsce, bo dzisiaj wielki międzynarodowy koncern przyznaje się do tego, że działał korupcyjnie w Polsce. Że to nie jakiś funkcjonariusz jakiegoś ministerstwa jest odpowiedzialny za infoaferę sprzed wielu lat, tylko wielki międzynarodowy koncern, bez którego ta infoafera i korupcja nie byłaby możliwa – ocenił minister Sienkiewicz. Jak dodał, spodziewa się, że oświadczenie HP „to nie koniec, a początek” całej sprawy. Oficjalnie jednak nie udało się potwierdzić, czy takie oświadczenie wydane zostanie przez polski oddział firmy. Firma ma się przyznać do braku „właściwego nadzoru” nad oddziałem w Warszawie. Rozważane ma być nawet jego rozwiązanie i stworzenie filii o kompetencjach sprzedażowych, bez inwestycji.

Tylko dwóch korumpowało?

Maciej Wąsik, były wiceszef CBA, uważa, że zrzucanie odpowiedzialności na korumpujących jest niestosowne wobec skali korupcji w infoaferze. – Zarzuty postawione są na razie jednej osobie z firmy HP, a także jednej osobie z IBM. Trudno oczywiście uwierzyć, by działały one w pojedynkę, dlatego dzisiaj dobrze byłoby, gdyby śledczy ujawnili wszystkie osoby biorące udział w tym procederze korupcyjnym – podkreśla Wąsik.

Minister Sienkiewicz uważa, że korupcja międzynarodowych koncernów w Polsce będzie je kosztowała coraz więcej. W wywiadzie radiowym posunął się nawet do stwierdzenia, że gdyby nie było tych, co dają, nie byłoby tych, co biorą. – To stwierdzenie można przecież odwrócić i powiedzieć, że gdyby nie było komu brać, to nikt nie byłby w stanie nikogo korumpować. To oczywiste – ripostuje Wąsik. Przypomina równocześnie, że wbrew temu, co mówi Bartłomiej Sienkiewicz, obecna ekipa rządowa stworzyła sytuację, że są obszary, gdzie korupcja jest bezkarna, i tam, gdzie jest ścigana. Wczoraj minister Sienkiewicz zapewniał, że państwo wyciągnęło wnioski z infoafery, a długotrwałe śledztwo doprowadziło do wielu zmian. – Przede wszystkim mamy w MSW zupełnie inne podejście do projektów informatycznych. To nie zewnętrzne firmy i nie zewnętrzni doradcy opowiadają nam, jak powinna wyglądać informatyzacja w administracji państwowej, i następnie te opowieści dostrajają do swoich możliwości. To administracja państwowa mówi, czego potrzebuje, i jeśli jest do tego absolutnie zmuszona, to zamawia te usługi na rynku – mówił minister.

Nie tylko HP

Ale w tle infoafery są jeszcze inni giganci branży informatycznej, choćby wspomniana przez Wąsika firma IBM. Już dwa miesiące temu szef CBA Paweł Wojtunik mówił, że oprócz HP także IBM może trafić na czarną listę i będzie automatycznie wykluczana z przetargów rządowych. Na praktyki korupcyjne ze strony IBM wskazują zeznania byłego szefa Centrum Projektów Informatycznych MSW, Andrzeja M. Miał on być korumpowany przez amerykański koncern za pośrednictwem lokalnego dostawcy, firmy Netline. – Po zatrzymaniach, jakie nastąpiły w 2011 r., przyjechała do Polski ekipa ze Stanów Zjednoczonych. Wyczyściła w polskim przedstawicielstwie koncernu wszystkie komputery, a także dokonała poziomych roszad wśród kardy zarządzającej, która została przeniesiona na równoległe stanowiska w innym kraju. Tak to zostało starannie pozamiatane i teraz powstaje pytanie, czy ten koncern też przyzna się do korumpowania urzędników w Polsce? – mówi nasz rozmówca.

Tymczasem od 2011 r. CBA prowadzi czynności śledcze w postępowaniu Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie w sprawie nieprawidłowości w przetargach z lat 2007-2010 na zakup sprzętu i usług teleinformatycznych przez MSWiA. W toku postępowania zebrano też dowody przestępstw związanych z zamówieniami również w innych instytucjach, w tym MSZ i GUS. W październiku 2011 r. zatrzymano Andrzeja M., jego żonę oraz szefa jednej z firm Janusza J., podejrzanego o wręczenie łapówki za wygraną w przetargu.

Dotychczas zarzuty usłyszało 38 osób. W listopadzie 2013 r. prokuratura postawiła zarzuty 22 osobom, wśród nich b. wiceszefowi MSWiA Witoldowi D., wiceszefowi GUS, urzędniczce z MSZ i przedstawicielom firm. Trzy osoby aresztowano. Pod koniec 2013 r. prokurator generalny Andrzej Seremet mówił, że sprawę bada dziesięcioosobowy zespół, w którego skład wchodzi trzech prokuratorów i siedmiu oficerów CBA. Zespół ten zamierzał sprawdzić 127 kontraktów. Funkcjonariusze CBA byli w USA, aby zabezpieczyć informacje z tamtejszych serwerów – e-maile między koncernami informatycznymi a polskimi urzędnikami. W sprawach, którymi CBA zajmowało się w ubiegłym roku, Skarb Państwa mógł ponieść szkody w wysokości nawet 840 mln złotych.

Maciej Walaszczyk