Mądry Komorowski po szkodzie?
Czwartek, 16 sierpnia 2012 (06:15)Prezydent wzywa do modernizacji Sił Zbrojnych RP i apeluje o budowę polskiej tarczy antyrakietowej jako jej natowskiego elementu.
W trakcie centralnych obchodów Święta Wojska Polskiego przed Grobem Nieznanego Żołnierza w Warszawie Bronisław Komorowski zaapelował, by zarówno rząd, jak i wszystkie partie polityczne poparły cel, jakim ma być modernizacja wojska.
Były polityk Platformy Obywatelskiej wystosował apel po tym, jak trzy lata temu popierany przez niego rząd doprowadził do zerwania negocjacji z USA, które ostatecznie wycofały się z projektu rozmieszczenia elementów systemów rakietowych na terytorium Polski. Decyzja ta idealnie wpisała się w koncepcję resetu wobec Rosji autorstwa Baracka Obamy.
- Obronność wymaga dalszej modernizacji armii, przede wszystkim budowy własnego systemu obrony powietrznej, który wzmocni też system NATO - mówił wczoraj Komorowski.
Jak wskazuje Witold Waszczykowski, który w imieniu polskiego państwa prowadził negocjacje z administracją Stanów Zjednoczonych, po dwóch latach prezydent Komorowski próbuje znaleźć się w kompletnie innym miejscu niż w czasie inauguracji swojej prezydentury czy kampanii wyborczej, w której mówił o wycofaniu polskich żołnierzy z Afganistanu.
- Mam nadzieję, że po dwóch latach prezydentury prezydenta i jego otoczenie naszła jakaś pozytywna refleksja. W swoim wystąpieniu inauguracyjnym mówił, że nikt na nas nie czyha, że Polska jest właściwie zabezpieczona, gdy weszła do UE i NATO. Jak się okazało, pod względem bezpieczeństwa sytuacja jest znacznie gorsza - podkreśla dyplomata i poseł PiS.
W ocenie Waszczykowskiego, warto, by prezydent uczciwie powiedział, właściwie przed kim ta tarcza ma nas bronić. Stwierdził, że bronimy się dzisiaj przed narastającą agresją coraz mniej demokratycznej Rosji w kontekście obojętnego na polskie bezpieczeństwo Zachodu.
Apel w sprawie budowy polskiego systemu obrony przeciwrakietowej pojawił się już drugi raz, choć wcześniej Komorowski wielokrotnie zapewniał, że Polska jest krajem bezpiecznym. Wczoraj niezbyt licznie zgromadzona publiczność na pl. Piłsudskiego usłyszała coś zgoła odmiennego.
- Potrzebna jest nasza polska tarcza będąca jednocześnie fragmentem wielkiego, ogólnonatowskiego systemu. To przedsięwzięcie kosztowne, ale do udźwignięcia - tłumaczył prezydent, oceniając, że wraz ze wzrostem PKB i wobec planowanego zakończenia misji w Afganistanie budżet obrony będzie w stanie wyłożyć na nie odpowiednie środki.
- Bez skutecznej tarczy chroniącej przed atakiem z powietrza wydatki na modernizację Sił Zbrojnych ponoszone dzisiaj mogą okazać się bezużyteczne w godzinie zagrożenia - mówił Komorowski.
- To przedsięwzięcie konieczne, by mniej się obawiać pomruków niezadowolenia z tytułu naszego zaangażowania w umacnianie bezpieczeństwa własnego, w siłę całości Sojuszu Północnoatlantyckiego, czy też w bezpieczeństwo naszego amerykańskiego sojusznika - dodał.
Jak pomysł oceniają eksperci?
- Zakładam, że całe zamieszanie z polską tarczą jest wynikiem semantycznego zamieszania i ma być ona jedynie uzupełnieniem wobec tarczy natowskiej, a więc uzupełnienia jej o środki zwalczania rakiet krótkiego i średniego zasięgu. Jeśli jednak mówienie o polskiej tarczy miałoby być wymówką dla wycofania się z projektu amerykańsko-natowskiego, to jest to pomysł niebezpieczny - ocenia Tomasz Szatkowski, ekspert w dziedzinie bezpieczeństwa narodowego i były szef zarządu Bumaru.
Zdaniem Witolda Waszczykowskiego, dotychczasowa polityka rządu została po prostu skonfrontowana z aspiracjami Rosji, która nie akceptuje obecnej architektury bezpieczeństwa w Europie.
- Deklaracje w sprawie tej koncepcji były na razie niespójne, najpierw nie wiadomo było, czy chodzi o pomysł alternatywny do amerykańskiego, czy ma być to tylko i wyłącznie tarcza europejska. Potem generał Koziej mówił, że ma być to projekt zbudowany wyłącznie w oparciu o polskie instrumenty. Potem wspominano o jakimś projekcie natowskim i jego polskim komponencie. Tak czy owak mam nadzieję, że wywoła to dyskusję o naszym bezpieczeństwie, które dzisiaj nie jest strzeżone właściwie - podkreśla Waszczykowski.
I rzeczywiście prezydent nie tylko wspominał o obronie przeciwrakietowej, ale napomknął także o konieczności wyposażenia Marynarki Wojennej w nowoczesne okręty wojenne oraz usprawnieniu systemów dowodzenia i szkolenia.
Komorowski, uzasadniając te potrzeby, odwoływał się do przykładu wojny polsko-bolszewickiej z 1920 roku. Wskazywał na konieczność utrzymania sojuszy, przypominając, że ówczesne polskie aspiracje i walkę wspierały "zwycięskie demokracje Zachodu, zwłaszcza Francja", a "polskim siłom zbrojnym Naród zapewnił odpowiednie wyposażenie, odpowiednie uzbrojenie".
- Pod wieloma względami nowoczesne, jak na tamte czasy, wyposażenie miało - obok siły ducha - decydujące znaczenie dla ostatecznego wyniku wojny - mówił prezydent, wspominając o ówczesnym nowoczesnym lotnictwie wspieranym przez amerykańskich ochotników, francuskiej pomocy wojskowej, nowoczesnym radiowywiadzie i rozpoznaniu.
Podczas wczorajszych obchodów Święta Wojska Polskiego na pl. Piłsudskiego swój sprzęt prezentowały Wojska Lądowe. Oprócz robiącego duże wrażenie transportera opancerzonego Rosomak wojsko pokazało zestaw rakietowy Langusta, samochody Hummer i Honker, armatohaubicę, a także wozy dowodzenia, w tym dowodzenia systemami rakietowymi obrony powietrznej.
Po tradycyjnej zmianie wart i złożeniu wieńców przed Grobem Nieznanego Żołnierza ceremonię zakończyła uroczysta defilada. Wśród licznych historycznych formacji wojskowych wspomnianych w Apelu Pamięci przywołano również żołnierzy powojennego podziemia niepodległościowego walczącego po 1945 roku.
Maciej Walaszczyk