Wojsko też wydzierżawimy?
Czwartek, 16 sierpnia 2012 (06:11)Zakup wielozadaniowych samolotów transportowych, które będzie obsługiwała zewnętrzna firma - to pomysł resortu obrony mający rozwiązać problem przewozów VIP-ów. Stosowny projekt podsuwa Bumar.
Mowa o projekcie MRTT (Multi Role Tanker Transport), którego celem - jak podkreśla Bumar - "jest zapewnienie zdolności realizacji zadań lotniczego transportu strategicznego żołnierzy i funkcjonariuszy państwowych, towarów, a także tankowania w powietrzu samolotów będących na uzbrojeniu krajów NATO i UE".
Rozwiązaniem już zainteresowało się Ministerstwo Obrony Narodowej. Jak wskazał gen. Waldemar Skrzypczak, wiceszef resortu obrony odpowiedzialny za politykę zakupową, wojsko zainteresowane jest zakupem dwóch lub trzech takich wielozadaniowych samolotów. Maszyny można szybko i dowolnie konfigurować, mogą służyć zarówno jako cysterna, podniebny szpital, transportowiec dla towarów, cywilów i żołnierzy, jak i statek powietrzny dla VIP-ów. Pomysł wydaje się być tyle samo ciekawy, co kontrowersyjny, gdyż obsługa samolotu nie przypadłaby wojsku, ale zewnętrznej firmie.
Odgrzewany kotlet
Projekt MRTT w Siłach Powietrznych nie jest nowością, bo jest tam znany od 2007 roku.
- W 2008 roku taki projekt MRTT był nawet w Siłach Powietrznych wespół z resortem obrony i z przemysłem izraelskim realizowany, ale ostatecznie projekt został porzucony - wspomina jeden z byłych pracowników Dowództwa Sił Powietrznych.
Jego zdaniem, odświeżanie tego projektu w wersji z cywilnym operatorem jest błędem, bo takie rozwiązanie ponownie nie załatwi podstawowego dziś problemu związanego z obecną formą transportu VIP-ów (realizowanego poprzez czarterowane cywilne maszyny) - braku możliwości lotów w rejony zagrożeń.
Założenia projektu MRTT w nowej wersji mówią bowiem, że samolotami będą latać byli piloci wojskowi, ale w cywilu. Samoloty zostaną też zarejestrowane jako cywilne. Zatem lot na inne niż cywilne lotniska byłby niezgodny z przepisami, a jeśli nawet miałby już dojść do skutku, to koszty jego ubezpieczenia byłyby nie do przyjęcia dla skarżącego się na brak pieniędzy wojska (transport wojskowy nie podlega obowiązkowi ubezpieczenia).
- Tego typu lotów zwyczajnie nie będzie można zrealizować, a zatem MRTT, podobnie jak czartery, będzie latał z VIP-em na międzynarodowe lotniska. I tak dalej za VIP-em będą latały z Polski CASY albo herculesy, by podwozić VIP-a na miejsce docelowe - zauważa nasz rozmówca.
Jego zdaniem, w takim przypadku rozsądniejszym rozwiązaniem byłoby - rozważane zresztą już w 2008 roku - dokupienie na samoloty Hercules zespolonych kontenerowych paneli VIP-owskich.
- Wystarczyło zmienić przepisy, tak by VIP mógł latać transportem wojskowym i by nie musiał być to transport specjalny (a wiemy, że dziś VIP-y latają transportem wojskowym i np. przesiadają się w Uzbekistanie z czarteru na CASĘ). Skoro tak, to może oszczędniej byłoby latać z VIP-em tym herculesem już od samej Warszawy? - podkreśla oficer.
Jak zauważa, kontener VIP-owski do herculesa jest wyciszony, posiada toaletę, kanapy, fotele, stolik do pracy, garderobę itp. Do tego samolot można wyposażyć w drugi kontener pasażerski i w ten sposób zapewnić w miarę wygodny transport całej delegacji.
Jeśli MRTT, to w wojsku
- Na pewno będzie to kosztowne rozwiązane i należy dobrze je przemyśleć. Można było jednak te pomysły przenieść chociażby na realia specpułku. Ale lepiej było go zlikwidować, niż zainwestować w jego rozwój. Teraz planuje się wydać kilka razy więcej pieniędzy na to, by de facto odtworzyć pewne funkcje realizowane właśnie przez specpułk. I może się jeszcze okazać, że będą one realizowane przez tych samych ludzi, tyle że w cywilu - wskazuje były pilot rozformowanego 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego.
W jego ocenie, projekt w proponowanej wersji jest ryzykowny, bo wymaga zawarcia długoterminowego i kosztownego kontraktu. Według niego, jeśli projekt brany jest na poważnie, to należałoby sięgnąć po nowoczesny samolot wielozadaniowy, jak np. Airbus A400.
- Tylko jaka firma go utrzyma? Rozwiązaniem byłby system międzynarodowy, dla kilku państw. Tylko czy wtedy uda pogodzić się wszystkie zadania? A co będzie priorytetem dla tego samolotu: transport lotniczy, tankowanie czy może usługi dla VIP-ów? - zauważa nasz rozmówca.
Jak dodaje, samego pomysłu nie należy skreślać na starcie, ale wymaga on doprecyzowania i wyboru najbardziej korzystnej formuły funkcjonowania - także tej z uwzględnieniem Sił Powietrznych.
Trudno nie odnieść wrażenia, że projekt MRTT jest nierozłącznie związany z propozycją Bumaru.
- Jeżeli miałby to być Bumar, to nie zgodziłbym się na takie rozwiązanie. Jeśli jednak projekt MRTT oparłby się na realizowaniu usług transportowych przez Siły Powietrzne dla wojska, z możliwością wypożyczania czy udostępniania samolotów na czarterowe loty dla innych podmiotów, tak aby samoloty dodatkowo zarabiały, to takie rozwiązanie można poważnie rozważyć - zaznacza wysoki rangą oficer DSP.
Przemawiają za tym argumenty większej funkcjonalności takiej floty (z punktu widzenia potrzeb transportowych wojska, a także VIP-ów) oraz ekonomiczne.
- Jeśli MRTT będzie w wojsku i nie będzie latał, to nie będziemy za niego płacić. Do tego samolot może na siebie zarabiać na świadczonych usługach. A w przypadku wynajęcia firmy zewnętrznej tę podstawową opłatę zawsze trzeba będzie uiścić - zauważa oficer.
Jego zdaniem, trudno też wyobrazić sobie, że samoloty w cywilnej wersji programu MRTT będą obsługiwać byli piloci wojskowi.
- Jeśli mówimy o tych pilotach, którzy mają stosowne uprawnienia, latają w liniach lotniczych, to zapewniam, że oni nie będą chcieli mieć nic wspólnego z tym programem - kwituje.
Marcin Austyn