Spalona ziemia
Środa, 9 kwietnia 2014 (15:49)Cała trawa w tej części lotniska została wypalona – włącznie z terenem zamkniętym i ogrodzonym przez Komitet Śledczy jako potencjalnie zawierający dowody w śledztwie.
Palić trawę musiano niedawno – wokół unosi się zapach spalenizny. Z drzewa zazwyczaj otoczonego kwiatami i zniczami ktoś usunął cenną pamiątkę – niewielki fragment poszycia samolotu, który wbił się w drewno 10 kwietnia cztery lata temu. To ze względu na ten kawałek blaszki właśnie tam z reguły polskie delegacje składają wieńce i zapalają znicze, a nie przy kamieniu, na którym Rosjanie trzy lata temu podmienili tablicę.
Władze smoleńskie nieco uporządkowały i posprzątały okolice miejsca katastrofy, natomiast „przy brzozie” śmieci jest nadal dużo. W pobliżu ścięto część drzew, więc cały teren jest znacznie przerzedzony, coraz mniej przypomina obraz jeszcze sprzed miesiąca, gdy robiono pomiary położenia drzewa, w które według oficjalnych raportów uderzył samolot. Tuż obok jest ogrodzony parking strzeżony zbudowany w ubiegłym roku. Leży dokładnie pod ścieżką podejścia samolotów. Obiekt wyraźnie się rozszerza i zaczyna otaczać działkę Nikołaja Bodina, właściwie lepiankę wśród śmieci i gratów. Lekarz deklarował niedawno, że nie zamierza pozbywać się swojej ukochanej „daczy”, ale nie wiadomo, czy będzie miał wybór.
Samo miejsce katastrofy jest coraz bardziej zasłonięte przez budowle przy głównej drodze (ulicy Kutuzowa). Powstaje tam już piąty salon samochodowy. Jego szkielet już stroi i przecina trajektorię rządowego samolotu na jej ostatnim odcinku – kilkadziesiąt metrów przed uderzeniem w ziemię. Kolejne działki przy Kutuzowa także są na sprzedaż, również ta w samej osi pasa startowego. Czyżby lotnisko miało zostać trwale zamknięte?
Więcej na ten temat w jutrzejszym wydaniu „Naszego Dziennika”.
Piotr Falkowski, Smoleńsk