• Wtorek, 21 kwietnia 2026

    imieniny: Anzelma, Feliksa, Zelmiry

Dom terroru

Środa, 9 kwietnia 2014 (02:04)

Na budynku przy ul. Strzeleckiej 8 w Warszawie, gdzie mieściła się kwatera główna NKWD, odsłonięto wczoraj pamiątkową tablicę.

 

„W hołdzie polskim patriotom, ofiarom reżimu komunistycznego. Więzionym, torturowanym i mordowanym w tym miejscu przez funkcjonariuszy początkowo NKWD, a następnie Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w latach 1944-1948. Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa 2014” – wyryto na tablicy. Odsłonił ją, w obecności asysty wojskowej, prezes IPN dr Łukasz Kamiński razem z sekretarzem Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa dr. hab. Andrzejem Kunertem.

Na ceremonię przyszło bardzo dużo warszawiaków, w tym harcerzy i kombatantów. – Jesteśmy zgromadzeni na uroczystości, która ma być bardzo szczególnym znakiem przypominającym to, co się dokonywało tutaj, w tym miejscu. Jako przestroga, ale i jako wezwanie do zachowania pamięci i skorzystania z nauki naszych przodków. Jesteśmy tutaj po to, aby docenić ofiary życia, poświęcenia tak bardzo wielu ludzi, którzy na tym miejscu cierpieli dlatego, że byli Polakami – powiedział ks. bp Marek Solarczyk. Dodał, że musimy przyjąć to trudne dziedzictwo, a wszystkie ofiary tu więzione otoczyć modlitwą.

– Jesteśmy również tutaj po to, aby nie zapomnieć tego napisu, który znajduje się tam, w piwnicy. Jeden z osadzonych zapisał: „My z Bogiem. Bóg z nami” – zaakcentował ks. bp Solarczyk.

Szef IPN przypomniał, że historia budynku przy ul. Strzeleckiej 8 jeszcze do niedawna nie była znana większości z tych osób, które codziennie mijały go w drodze do domu, pracy czy szkoły. – Ten budynek swój wyjątkowy charakter zawdzięcza temu, że jest to jedno z zaledwie kilku miejsc, w którym w tak dobrym stanie zachowały się materialne ślady tamtej historii. Historii lat 40. i 50. w postaci inskrypcji wyrytych przez więźniów. Bardzo ważne jest, aby to miejsce zostało zachowane – podkreślił dr Łukasz Kamiński.

W ten sposób, niestety, oznaczonych jest bardzo niewiele miejsc w Polsce, w których znajdowały się komunistyczne więzienia, areszty, miejsca kaźni tysięcy osób.

Jedną z nich był ppłk Lucjan Szymański „Janczar”, którego sylwetkę przypomniał wczoraj dr Andrzej Kunert.

Tego samego dnia, w którym zapadł wyrok na „Janczara” (21 lutego 1945 r.) „Robotnik” w artykule pt. „Faszyzm przed sądem” pisał, że wymiar sprawiedliwości „otrzymał prawo osadzania i karania wszystkich przestępstw przeciwko państwu i narodowi”. „W salach i na wokandach sądowych rozbrzmiewa polskie słowo. Polska racja stanu domaga się wymierzania sprawiedliwości wszystkim tym, którzy swym postępowaniem przyczyniają się do pogłębiania cierpień walczącego narodu” – grzmiała stalinowska gadzinówka.

– Tego samego dnia w Warszawie skazano na karę śmierci ppłk. Lucjana Szymańskiego „Janczara”. Później wyroków śmierci było znacznie więcej i słowa także były jeszcze bardziej ostre, jeszcze bardziej haniebne – zaznaczył Kunert.

6 maja 1945 r. w Warszawie na sesji krajowej Rady Narodowej minister przemysłu Hilary Minc wypowiedział znamienne słowa: „Chcemy to powiedzieć głośno, żeby nas wszędzie słyszano. W jednym ręku trzymać będziemy wielki młot budowy, ale z drugiej ręki nie wypuścimy karzącego miecza sprawiedliwości w stosunku do tych, którzy chcą zburzenia naszego dorobku”. Tego samego dnia minister bezpieczeństwa publicznego Stanisław Radkiewicz dopowiedział: „Organy bezpieczeństwa młodego państwa demokratycznego będą strzec go wszelkimi siłami, przezwyciężając wszelkie trudności, a każdy, kto podniesie rękę przeciwko temu państwu, będzie ją miał uciętą”.

– W stenogramie zanotowano burzliwe oklaski. 6 maja 1945 r. to czas, który nazywamy słusznie minionym, ale też czas, który nie powien być zapominany. Takie miejsca jak to, tacy bohaterowie jak ppłk Lucjan Szymański „Janczar”, takie ofiary tamtego czasu, nigdy nie powinny być zapomniane. Temu będą służyć te miejsca i takie tablice pamiątkowe – skwitował Andrzej Kunert.

Głos zabrał również 91-letni Witalis Skorupka, były więzień Strzeleckiej. – Przed wami stoi może ostatni weteran, który tu pod schodami w 1945 r. przeszedł pierwsze tortury, a potem został skazany na karę śmierci. Tu urzędował Sierow, słynny generał, który wywiózł rząd państwa podziemnego do Moskwy na proces, tutaj urzędowała główna komenda NKWD, a takich miejsc tortur i straceń, które się zachowały, Instytut Pamięci Narodowej namierzył dziesięć – powiedział Skorupka. „Janczar” był jego dowódcą.

O tablicę na budynku przy ul. Strzeleckiej Skorupka walczył ponad 20 lat. – Nie można zamiatać historii pod dywan, musimy upamiętnić tych, którzy oddali życie. Nie może być tak, żeby oni bezimiennie leżeli tak, jak ci na Łączce – tłumaczył żołnierz „Janczara”.

Piotr Czartoryski-Sziler