• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Gran Derbi bez faworyta

Wtorek, 8 kwietnia 2014 (19:57)

W stolicy Katalonii nikt nie wyobraża sobie, że Barcelony po raz pierwszy od 2007 r. zabraknie w półfinale piłkarskiej Ligi Mistrzów. Na drodze stoi jednak Atletico Madryt, które po wyjazdowym remisie 1:1 jest w nieco korzystniejszej sytuacji przed rewanżem.

Remisami zakończyły się cztery ostatnie spotkania tych zespołów – dwa w Superpucharze Hiszpanii, który zdobyła Barca, w Primera Division i LM. Padły w nich tylko cztery gole, a Barcelona nie prowadziła.

– W końcu musimy pierwsi zdobyć gola. Chciałbym się przekonać, jak piłkarze Atletico zareagowaliby na sytuację, że muszą nas gonić – powiedział kapitan i rozgrywający „Dumy Katalonii” Xavi.

Jego zdaniem, jutrzejszy mecz może mieć jednak inny przebieg.

– Rywale już tradycyjnie zaryglują dostęp do własnej bramki, spróbują nas odepchnąć możliwie daleko od swojego pola karnego. Dlatego musimy grać szybko i składnie, by podaniami rozbić ich strefę obronną – dodał.

Bramkarz mistrza Hiszpanii José Manuel Pinto, który będzie zastępował kontuzjowanego Victora Valdesa, jest przekonany, że mecz będzie „na styku”.

– W pucharach 1:1 na własnym boisku to nie jest optymalny wynik, ale wciąż jesteśmy w niezłym położeniu. Mecz na pewno będzie jednak wyrównany, bo spotkają się drużyny na podobnym poziomie. Decydować będą niuanse. Mam nadzieję, że wyjdziemy z tego starcia obronną ręką – przekonywał.

Barcelona będzie musiała sobie radzić na stadionie im. Vicente Calderona bez środkowego obrońcy Gerarda Pique, który jeszcze kilka tygodni poświęci na leczenie kontuzji.

O urazie uda zapomniał już natomiast Diego Costa i kibice Atletico liczą, że najlepszy strzelec drużyny powiększy dorobek. W tym sezonie zdobył już 33 gole, z czego siedem w Champions League. O jedno trafienie więcej ma na koncie Lionel Messi z Barcelony.

Nawet bez Costy Atletico w ostatni weekend poradziło sobie w La Liga z Villarreal (1:0) i sześć kolejek przed końcem rozgrywek prowadzi w tabeli, z punktem przewagi nad jutrzejszym rywalem.

Obie drużyny spotkają się jeszcze raz – 18 maja w ostatniej kolejce hiszpańskiej ekstraklasy w meczu, który może decydować o mistrzostwie kraju.

– Rozgrywamy świetny sezon, ale... jeszcze nic nie osiągnęliśmy. Rywalizacja wkracza w decydującą fazę. Teraz każdy mecz jest niczym finał, a nawet jedna porażka sprawi, że na mecie można zostać z niczym – ocenił skrzydłowy Atletico Adrian.

Początek jutrzejszej konfrontacji w Madrycie o godz. 20.45.

MPA, PAP